Sędzia na urlopie, a sprawa się przedawnia
Sądownictwo
Zaplanowany urlop sędziego rzecz święta. Podobnie termin rozprawy. A że przez to przestępstwa się przedawniają? Nie szkodzi, za wszystko i tak płaci Skarb Państwa.
Przykład? Historia Edmunda i Daniela Mzyków z rodziny znanych inwestorów giełdowych. Sąd pierwszej instancji skazał ich na 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Chodziło o nadużycia w spółce BMT Sport, w której za pośrednictwem innych spółek byli większościowym udziałowcem. Gdyby sąd apelacyjny podtrzymał ten wyrok, nie mogliby pełnić funkcji w radach nadzorczych swoich spółek: Edmund jest prezesem spółki Yawal, a jego syn Daniel przewodniczącym jej rady nadzorczej. W notowanym na giełdzie Pagedzie to Daniel jest prezesem, a Edmund zasiada w radzie nadzorczej.
Mniejszościowi udziałowcy BMT Sport alarmowali Sąd Okręgowy w Częstochowie, by przyspieszył rozprawę, bo sprawa się przedawni. Jednak sędzia sprawozdawca miał zaplanowany urlop. Gdy rozprawa odwoławcza doszła w końcu do skutku, sędziemu pozostało tylko umorzyć postępowanie ze względu na przedawnienie.
- Jasne, że wolelibyśmy, by sąd uniewinnił nas po merytorycznym rozpatrzeniu sprawy. Wszystkie argumenty świadczyły na naszą korzyść. Ale nie możemy przecież wnieść kasacji od korzystnego dla nas orzeczenia, któremu pod względem prawnym nie można nic zarzucić - mówi Daniel Mzyk.
Adwokat Tomasz Perek reprezentujący Edmunda Mzyka przypomina, że osoba, która nie została skazana prawomocnym wyrokiem, jest niewinna.
Współpraca MK
Piotr Szymaniak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu