Miało być lepiej, a wyszło jak zawsze
Kuratorzy sądowi chcą zmian w prawie, dzięki którym mogliby poświęcać więcej czasu na pracę z osobami objętymi dozorem. Niestety przygotowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości propozycje nie dość, że zwiększają biurokrację, to są niezgodne m.in. z konstytucją
Przygotowana przez resort nowelizacja rozporządzenia w sprawie szczegółowego sposobu wykonywania obowiązków i uprawnień przez kuratorów spotkała się z miażdżącą krytyką Krajowej Rady Kuratorów. - Zasadniczą wadą tego dokumentu jest wprowadzenie wielu zmian, bez przeprowadzenia stosownych badań pedagogicznych, kryminologicznych, statystycznych, ekonomicznych i czasu pracy kuratorów. Nie zawiera on też ani kompleksowej analizy skuteczności działań kuratorów wykonujących orzeczenia w sprawach karnych, ani prognozy jej poprawy. Uniemożliwi to w przyszłości zbadanie i ocenę zaproponowanych rozwiązań - mówi wiceprzewodniczący KRK Adam Syldatk.
Kuratorom nie podoba się nadanie zbyt wielu uprawnień kierownikowi zespołu kuratorskiej służby sądowej oraz podział skazanych na grupy ryzyka, które to propozycje - zdaniem KRK - są niezgodne z kodeksem karnym wykonawczym. Z krytyką spotkała się też propozycja polegającej na poświadczaniu przez osobę dozorowaną wszystkich sprawozdań kuratora. - To praktyka niespotykana w innych krajach. Jej wprowadzenie będzie oznaczać, że skazany będzie oceniać i akceptować - bądź nie - ustalenia i wyniki pracy organu wykonującego wobec niego orzeczenie sądu, czyli kuratora - dodaje Syldatk.
Kuratorzy nie są odosobnieni w krytyce nowego rozporządzenia. W ten sam sposób oceniają go zarówno sędziowie, teoretycy prawa, jak i adwokaci. I ch zdaniem wejście zmusi on kuratorów do siedzenia za biurkami. - Część przepisów projektowanego rozporządzenia jest też niezgodna z konstytucją, kodeksem postępowania karnego i kodeksem karnym wykonawczym - dodają.
I tak, choć kuratorzy twierdzą, że doceniają zawarte w nim pozytywne rozwiązania (uregulowanie w jednym akcie prawnym uprawnień i obowiązków kuratorów wykonujących orzeczenia w sprawach karnych, wprowadzenie specjalizacji, umożliwienie kontaktowania się z dozorowanymi osobami także za pośrednictwem telefonów komórkowych i poczty e-mailowej), to ich zdaniem rozporządzenie w tym kształcie nie powinno wchodzić w życie.
@RY1@i02/2012/212/i02.2012.212.07000040i.101.jpg@RY2@
dr Antoni Rost, Katedra Prawa Konstytucyjnego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
Rozporządzenie musi odpowiadać dwóm podstawowym wymogom konstytucyjnym: może być wydane tylko w celu wykonania ustawy i na jej podstawie. Na ogół rozpoczyna się analizę konstytucyjności rozporządzenia od badania prawidłowości podstawy i zgodności z nią rozporządzenia; w tym przypadku jednak poważniejsze wątpliwości nasuwa zgodność projektu rozporządzenia z celem, któremu ma ono służyć. Celem kodeksu karnego wykonawczego jest prawidłowe wykonanie kary, prowadzące do wypełnienia jej funkcji, w tym resocjalizacji skazanego. Ustawowym zadaniem kuratorów w obrębie prawa karnego wykonawczego jest udzielanie pomocy skazanym w procesie ich readaptacji społecznej poprzez podejmowanie różnych działań mających na celu ponowne osadzenie skazanego w normalnej strukturze społecznej i zapobieganie powrotowi do przestępstwa. Charakter funkcji i zadań nałożonych na kuratora powoduje, że forma regulacji prawnej jego działalności powinna przypominać bardziej - w porównaniu z instytucjami prawa cywilnego - umowę o dzieło, a nie umowę-zlecenie. Procesu resocjalizacji nie da się zapisać w postaci kazuistycznych reguł, drobiazgowych procedur i czynności, które mają doprowadzić skazanego do powrotu do społeczeństwa. Jeśli proces ten ma przynosić realne rezultaty, a nie stanowić tylko formalnego odfajkowania kolejnych czynności, to musi być właśnie maksymalnie odformalizowany, pozostawiać szerokie pole działania kuratorowi. Jego działania powinny być zindywidualizowane, polegać przede wszystkim na utrzymywaniu stałego kontaktu ze skazanym, analizie jego osobowości i różnych elementów jego sytuacji. Kurator powinien być oceniany przede wszystkim z punktu widzenia efektu swojej działalności. Kiedy czyta się projekt nowego rozporządzenia, uderza przede wszystkim jego objętość w porównaniu z aktem dotychczas obowiązującym. Obecne rozporządzenie liczy 11 paragrafów o zwięzłej redakcji, projekt obejmuje aż 57 - i to rozbudowanych. Wnioskodawca uzasadnia potrzebę takiego rozbudowania tekstu zmianą zakresu upoważnienia ustawowego i zmianami niektórych ustaw, a także dążeniem do ujednolicenia, porządkowania itp. Niestety tylko część projektowanych zmian daje się tym uzasadnić. Nade wszystko widoczny jest zamiar formalizowania wszystkiego, co tylko się da ująć w formę konkretnych zadań i obowiązków, przy równoczesnym niedostrzeżeniu tego, co w prawidłowej realizacji zadań kuratora jest najbardziej istotne.
Bardzo widoczny jest ten element w rozbudowie obowiązków sprawozdawczych czy wprowadzeniu szczegółowych formularzy zmuszających do wypełniania wszystkich niezwykle drobiazgowych pytań. Już na pierwszy rzut oka można przewidywać, że ilość czasu konieczna dla wypełniania dokumentów spowoduje znaczne zmniejszenie czasu przeznaczonego na rzeczywistą pracę z osobą dozorowaną. Kiedy w swoim czasie wprowadzono karty czynności dozoru i nadzoru - obok sprawozdania początkowego i końcowego i wyjątkowo innych - zakładano, że ograniczy to ilość pracy biurowej kuratorów i zwiększy ilość czasu na pracę z podopiecznymi. Mało że praktyka poszła w innym kierunku, to projekt zakłada jeszcze rozbudowę tych zadań do wymiarów momentami groteskowych. Przypomina to znaną anegdotę z "Przygód dobrego wojaka Szwejka" o wachmistrzu żandarmerii z Putimia, który otrzymywał taką ilość formularzy do wypełnienia, że jedynym jego zajęciem było ich wypełnianie. Jest to działanie wbrew celowi ustawy, gdyż ograniczy możliwość wykonywania merytorycznych zadań kuratora. Funkcji kuratora nie powierza się pierwszej osobie spotkanej na ulicy, lecz ludziom odpowiednio przygotowanym, po zaliczonej aplikacji, którzy sami wiedzą, co jest ważne, na co zwrócić uwagę i jak zareagować. Wydaje się zresztą, że jest to zjawisko szersze: wiara we wszechmoc prawa i w to, że wszystko należy ujednolicić, zuniformizować, przeliczać na punkty... Przykładem tego jest choćby wiara twórców projektu, że jeśli dozorowany do tej pory unikał kontaktu z kuratorem, to jeśli do rozporządzenia wpisze się odpowiedni jego obowiązek, dozorowany (chyba z szacunku dla prawa) skrupulatnie się temu podporządkuje. Podstawowa wątpliwość konstytucyjna w przypadku projektu - moim zdaniem - dotyczy zatem tego, że nie służy ono celowi zakładanemu w ustawie. Jest ono skonstruowane nie w celu zapewnienia jak najlepszego wykonywania zadań kuratora, ale w celu jak najłatwiejszego jego kontrolowania pod względem formalnym i w efekcie prowadzi do pogorszenia jakości i efektywności podstawowych funkcji kuratorskich. Nie ma natomiast w projekcie rozporządzenia nic o konieczności stałego uzupełniania wiedzy i umiejętności kuratorów poprzez organizowanie dla nich szkoleń, nie ma też słowa o warunkach wykonywania ich pracy, obsłudze biurowej. Abstrahuję w tym miejscu od zgodności rozporządzenia z podstawą ustawową i prawidłowością wytycznych zawartych w ustawie, aczkolwiek można i tu mieć uzasadnione wątpliwości. Ważniejsze jest to, że część przepisów rozporządzenia stoi w sprzeczności z celem ustawy. Księżycowe wydają się wyliczenia autorów projektu, że jego wprowadzenie da 30 mln zł oszczędności poprzez ograniczenie wykorzystania kuratorów społecznych. Wzrost obciążenia kuratorów zawodowych biurokracją z pewnością nie spowoduje odciążenia kuratorów społecznych. Obecny stan kurateli sądowej w zakresie objętym k.k.w. również jest zresztą daleki od zadowalającego. Przede wszystkim kuratorów jest zdecydowanie zbyt mało w stosunku do liczby osób poddanych ich dozorowi; powinno ich być przynajmniej o połowę więcej.
Projekt skazuje kuratorów sądowych na pracę zza biurka
@RY1@i02/2012/212/i02.2012.212.07000040i.102.jpg@RY2@
Jacek Świeca, radca prawny, partner w Kancelarii Prawnej Świeca i Wspólnicy
Obłożenie kuratorów sądowych gigantyczną liczbą obowiązków, jaką przewiduje projekt rozporządzenia, spowoduje nie tylko jeszcze większe, a zupełnie niepotrzebne sformalizowanie całej procedury, ale przede wszystkim przewlekłość postępowań. Przyznaję w pełni rację środowisku kuratorów zawodowych, że delegacja zawarta w art. 176 kodeksu karnego wykonawczego nie przewiduje przyznania ministrowi sprawiedliwości uprawnień do aż takiej ingerencji w działalność kuratorów. Zgodnie ze wspomnianym przepisem szef resortu określa w drodze rozporządzenia szczegółowy sposób wykonywania obowiązków i uprawnień przez kuratorów sądowych, szczegółowy sposób wykonywania obowiązków i uprawnień przez stowarzyszenia, organizacje, instytucje i osoby, którym powierzono sprawowanie dozoru, a także sposób i tryb wykonywania dozoru stosowanego w związku z orzeczonymi karami, środkami karnymi, zabezpieczającymi i profilaktycznymi oraz tryb wyznaczania przedstawicieli przez stowarzyszenia, organizacje i instytucje, uwzględniając potrzebę sprawnego wykonywania orzeczeń sądu, zapobieżenia powrotowi sprawcy do przestępstwa i wsparcia jego społecznej readaptacji. Nie ma tutaj mowy o wprowadzaniu jakichkolwiek grup ryzyka skazanych i dostosowaniu do nich konkretnego dozoru. Jeżeli w ogóle tego typu rozwiązania miałyby zostać wprowadzone, to tylko na poziomie kodeksowym. Nowe rozporządzenie jest niezwykle obszerne i szczegółowe. Powstaje pytanie, czy jest to konieczne. Kurator sądowy nie może bowiem zastępować innych osób uczestniczących w szeroko rozumianych procedowaniu karnym, wyręczać je w czynnościach. Tymczasem projekt nakłada na kuratorów dodatkowe obowiązki w wielu miejscach pokrywające się z powinnościami ciążącymi dotychczas na innych organach. Niestety nie jest też jasne, w jaki sposób dane rozwiązania teoretyczne mogą sprawdzić się w praktyce. W omawianym wypadku powtórzyć należy przykład szerokich kompetencji kierownika zespołu kuratorskiej służby sądowej. Z jednej strony wątpliwości mogą mieć przyszli podwładni, z drugiej zaś sami kierownicy zespołów.
Aby usprawnić pracę kuratorów, należy przede wszystkim dokonać niezbędnych zmian w całej procedurze karnej, zarówno w k.k.w. jak i k.p.k. . Pragnę tutaj zwrócić uwagę, że projekt czyniąc de facto kuratorów sądowych organami postępowania wykonawczego, pozostaje w rażącej sprzeczności z k.k.w. Przepis art. 2 tej ustawy mówi bowiem wyraźnie, że katalog organów postępowania karnego wykonawczego jest zamknięty. Jak zresztą słusznie zauważa się w doktrynie, zasada jasności prawa wymaga, by na określenie tych samych instytucji używać takich samych pojęć. A zatem bez względu na to, czy chodzi o organy wykonujące orzeczenie, organy postępowania wykonawczego czy też inne podmioty, zawsze chodzić musi o organy wymienione w art. 2 k.k.w. Dodać pragnę, że proponowana w projekcie wyjątkowo duża liczba obowiązków, które mają być nałożone na kuratorów, zaprzeczają podstawowej idei ich pracy. Kurator bowiem z samego założenia pracować powinien skrupulatnie i maksymalnie indywidualizować swoje podejście do podopiecznych. Nie jest możliwe stworzenie sformalizowanego, szablonowego działania. Oczywiście obecny system kurateli sądowej pozostawia wiele do życzenia. Do zmian należy jednak podejść przekrojowo, systemowo. Od wielu lat zgłaszane są słuszne postulaty, aby reforma funkcjonowania instytucji kuratorów sądowych zmierzała do uczłowieczenia tego zawodu, tj. większego odformalizowania i położenia nacisku - na faktyczne zwrócenie większej uwagi - na czynnik ludzki, przede wszystkim na beneficjentów służby kuratorskiej. Brak jest faktycznego przełożenia pracy kuratorów sądowych na bezpieczeństwo polskiego społeczeństwa. Nie winiłbym jednak za to samych kuratorów. Nadal nie istnieje też jeden spójny system obejmujący całe postępowanie wykonawcze i wszystkich jego uczestników oraz wszystkie jego organy. Zmiany w całym systemie kurateli sądowej postulowane są już od bardzo dawna. Od wielu lat tak środowisko kuratorów, jak i inne podmioty, powtarzają, że najistotniejszą kwestią jest zwiększenie liczby kuratorów. Problemu nie rozwiąże się, obciążając ich dodatkową liczbą obowiązków. Wręcz przeciwnie, od strony podejmowanych czynności formalnych liczba takich działań powinna być minimalna. Konieczne jest zinformatyzowanie i uporządkowanie całego systemu, na których składają się nie tylko kuratorzy sądowi, ale także m.in. policja, służba więzienna, prokuratura, sądy, opieka społeczna. Niezwykle istotne jest usprawnienie przepływu tak informacji, jak i wiedzy merytorycznej pomiędzy tymi wszystkimi podmiotami. Dobrym pomysłem jest także wprowadzenie szczegółowego regulaminu dozoru, czyli precyzyjne określenie wszystkich, najdrobniejszych nawet czynności podejmowanych faktycznie przez kuratorów sądowych, jak też rozbudowanie i usprawnienie systemu szkoleń dla kuratorów sądowych. Konieczne są także zmiany w procedurze karnej, przede wszystkim w celu zwiększenia skuteczności stosowanych środków wobec skazanych.
Propozycje resortu nie biorą pod uwagę specyfiki pracy kuratorów
@RY1@i02/2012/212/i02.2012.212.07000040i.103.jpg@RY2@
Sławomir Stasiorowski, zastępca przewodniczącego Komisji Legislacyjno-Prawnej Krajowej Rady Kuratorów, starszy kurator zawodowy w Sądzie Rejonowym w Iławie
Krajowa Rada Kuratorów, mając na uwadze konieczność podjęcia działań zmierzających do poprawy funkcjonowania kuratorskiej służby sądowej, a tym samym wymiaru sprawiedliwości, m.in. poprzez usprawnienie postępowania wykonawczego uważa, że przygotowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości projekt rozporządzenia w sprawie szczegółowego sposobu wykonywania obowiązków i uprawnień przez kuratorów powinien zostać poddany ponownej analizie. Jest to spowodowane sprzecznością poszczególnych zapisów tego projektu rozporządzenia, a także ich niezgodności z Konstytucją RP, kodeksem karnym, kodeksem karnym wykonawczym (k.k.w.), ustawą o kuratorach sądowych oraz ustaloną linią orzeczniczą TK. Przepisy projektowanego rozporządzenia, które realizują upoważnienie zawarte w k.k.w., w dużym stopniu przekraczają zakres tego upoważnienia. Należy podkreślić, że zrównanie kierownika zespołu kuratorskiej służby sądowej (dalej: kierownik) w kompetencjach merytorycznych z sądem przez projektowane rozporządzenie, daje mu pozycję organu postępowania wykonawczego, co jest sprzeczne z art. 2 k.k.w.
Ponadto nadaje kierownikowi uprawnienia w zakresie nadzoru nad pracą kuratorów społecznych i osób godnych zaufania z pogwałceniem przepisu art. 173 par. 1 k.k.w., który w sposób nie budzący wątpliwości wskazuje, że ich pracą kieruje kurator zawodowy. Katalog obowiązków i uprawnień kierownika określony ustawą o kuratorach sądowych jest wprawdzie otwarty, lecz jego ustawowy charakter wyklucza jego dowolne rozszerzanie w drodze aktów prawnych niższej rangi niż ustawa. Projekt nie przewiduje, że kierownik wykonuje także obowiązki związane z prowadzeniem dozoru, w związku z czym dojdzie do sytuacji, w której będzie podejmował decyzje merytoryczne i kontrolne w sprawach, które prowadzi osobiście. Projekt nie jest też zgodny z rozporządzeniem, które reguluje zasady i tryb wykonywania nadzoru nad nieletnim przez kuratorów rodzinnych. Problem jest szczególnie widoczny w przypadku tzw. zespołów łączonych, które skupiają zarówno kuratorów dla dorosłych wykonujących orzeczenia karne, jak i kuratorów rodzinnych wykonujących orzeczenia sądu rodzinnego i nieletnich. Kierownik - na podstawie projektowanych rozwiązań - mógłby ingerować merytorycznie w sprawy prowadzone przez kuratora dla dorosłych, lecz w stosunku do kuratorów rodzinnych już nie. Taki podział w wykonywaniu uprawnień przez kierownika jest niedopuszczalny.
Ustawa o kuratorach sądowych, która ma charakter ustrojowy, nie wyróżnia bowiem różnic kompetencyjnych kierownika w zależności od specjalizacji kuratorskiej. Zdaniem KRK negatywne skutki nowej regulacji we wskazanym zakresie są szczególnie widoczne w porównaniu z obecnie wykonywanymi zadaniami przez kierownika oraz kuratora zawodowego. Obecnie kierownik nie akceptuje żadnego ze złożonych sprawozdań z objęcia, przebiegu lub zakończenia dozoru. Kurator przedkłada je bezpośrednio sędziemu. Z prostego rachunku arytmetycznego wynika, że stałe średnie obciążenie kuratora zawodowego dozorami, w tym własnymi, to około 100 spraw. Zgodnie z projektem rozporządzenia sprawozdania mają być składane trzy razy w roku. Tak więc rocznie kierownik powinien odczytać 3600 sprawozdań (około 18 000 stron). Liczba dni roboczych w 2012 roku dla kuratora z co najmniej 10-letnim stażem pracy to 214 dni roboczych. Dziennie kierownik musiałby odczytać i podjąć merytoryczną decyzję w 16,8 sprawach. Minimalny czas na zapoznanie się ze sprawozdaniem i omówienie go z kuratorem to około 20 min. Tym samym każdego dnia w roku kierownik poświęci 5,6 godziny w 8-godzinnym dniu pracy na czytanie sprawozdań. Oznacza to całkowite odsunięcie go od czynności, które wykonuje jako kurator zawodowy w terenie, tj. m.in. prowadzenia dozorów. Należy podkreślić, że taką samą pracę będzie zmuszony wykonać także sędzia. Autorzy projektu nie wykazali, jaki to będzie miało wpływ na pracę sędziów i skutki dla sądownictwa. Sądowy kurator zawodowy dla dorosłych wykonuje osobiście średnio 35 dozorów, tj. maksymalną dopuszczalną liczbę spraw tego rodzaju, określoną rozporządzeniem regulującym ten zakres działalności kuratorskiej służby sądowej. Napisanie obszernego (około 5 stron A4) sprawozdania, zgodnie ze wzorem załączonym do projektu, zajmuje średnio około 3 godzin. Oznacza to poświęcenie 105 godzin kwartalnie i 315 godzin rocznie, tj. 39,3 dni w ciągu roku na ich sporządzenie. Należy mieć na uwadze, że kurator pełni dyżur w sądzie dwa dni w tygodniu, pozostały czas wypełnia praca w terenie. Oznacza to, że wskazane czynności administracyjne kurator będzie musiał wykonywać nocami w domu lub poświęcając czas na pracę w terenie - w biurze. Projektodawca pominął wskazane wyżej skutki w uzasadnieniu do projektu. Zdaniem KRK czas konieczny na wykonywanie czynności administracyjnych powinien zostać zminimalizowany na rzecz wykonywania zadań związanych z pracą wychowawczo-resocjalizacyjną z podopiecznymi. Wskazane rozwiązania nie idą z duchem współczesnej myśli resocjalizacyjnej. Istotnym novum w stosunku do obecnie obowiązującej regulacji jest wprowadzenie trzech grup dozorów wobec skazanych, tj. obniżonego ryzyka, grupy podstawowej oraz podwyższonego ryzyka. Podział dozorów, określonych w projekcie jako grupy ryzyka nie znajduje oparcia w kodeksie karnym i kodeksie karnym wykonawczym. Dokonany podział na rodzaje pod względem zakresu i natężenia działań, na podstawie niewłaściwie rozumianych czynników kryminogennych, podejmowanych w ramach jego realizacji, nie może być uregulowany aktem podustawowym. Kwestia szacowania ryzyka i podział skazanych pozostających pod dozorem na grupy w zależności od prawdopodobieństwa ich powrotu do przestępstwa nie jest uregulowany przepisami ustawowymi. Rzecznik praw obywatelskich, w swoim wystąpieniu skierowanym do ministra sprawiedliwości - prokuratora generalnego, już w 1998 r. zakwestionował legalność przepisów k.k.w. i Regulaminu wykonywania kary pozbawienia wolności z 1998 r. wprowadzających "rodzaj przestępstwa popełnionego przez skazanego" jako pozakodeksowe i tym samym niedopuszczalne kryterium klasyfikacji.
W zmienionym ostatnią nowelizacją k.k.w. nie uwzględnia się charakteru i rodzaju przestępstwa przy dokonywaniu klasyfikacji osób odbywających karę pozbawienia wolności. Głównym kryterium ma być jego podatność na prowadzone oddziaływania resocjalizacyjne. Tym samym należy stwierdzić, że projekt w tym zakresie nie uwzględnia kierunku zmian, których dokonano w k.k.w.
Należy zwrócić uwagę na to, że kuratorska służba sądowa w Polsce jako jedyna na świecie wykonuje swoje czynności przy wykorzystaniu środków własnych, tj. prywatnych samochodów, telefonów komórkowych, a także środków bezpieczeństwa. Projektowane rozporządzenie nie dość, że spotęguje ponoszone koszty związane z wykonywaniem zadań na rzecz wymiaru sprawiedliwości przez kuratorów zawodowych, to generuje obowiązki, których wykonanie jest sprzeczne z k.k.w., jak choćby poddawanie skazanych obowiązkowemu badaniu na obecność alkoholu w organizmie. KRK stoi na stanowisku, że jedynie rzetelne, ponowne przeanalizowanie wskazanego projektu może uchronić system probacyjny, który oparty jest na kuratorskiej służbie sądowej, przed przedmiotowym traktowaniem skazanego i biurokratyzacją.
Projektowane rozporządzenie daje kierownikowi zespołu kuratorskiej służby sądowej pozycję organu postępowania wykonawczego, co jest sprzeczne z art. 2 k.k.w.
@RY1@i02/2012/212/i02.2012.212.07000040i.104.jpg@RY2@
Krzysztof Ciemnoczołowski, sędzia Sądu Apelacyjnego w Gdańsku
Największe obawy budzi próba podziału osób dozorowanych na trzy grupy ryzyka. Sam podział jest sprawdzony w innych krajach i uzasadniony względami praktycznymi, niemniej jednak jego wprowadzenie musi nastąpić w drodze zmiany ustawy, a nie na mocy rozporządzenia. Artykuł 53 par. 1 kodeksu karnego zezwala na orzeczenie kary w granicach przewidzianych przez ustawę (a więc nie przez rozporządzenie). Przez karę należy rozumieć wszystkie możliwe do orzeczenia w danym przypadku konsekwencje karne, a wśród nich dozór kuratora. Kara w zawieszeniu połączona z oddaniem pod dozór jest dla skazanego karą surowszą od takiej samej kary, ale orzeczonej bez dozoru. Wybór między tymi możliwościami dają sądowi przepisy ustawy - Kodeks karny. Te same przepisy nie przewidują możliwości oddania pod jeden z trzech proponowanych rodzajów dozoru. Jeżeli więc projekt wejdzie w życie, sąd w chwili orzekania dozoru nie będzie miał wpływu na to, czy skazany trafi do grupy ryzyka A, B czy C. O dolegliwości dozoru zadecyduje wyłącznie kurator, który w przypadku przyjęcia grupy ryzyka C będzie kontaktował się ze skazanym tak często, że w praktyce znacznie ograniczy jego wolność osobistą (np. pośrednio uniemożliwi mu wyjazd poza miejsce zamieszkania w celach zarobkowych). Oczywiście rygor taki może być niekiedy konieczny, ale musi mieć źródło w ustawie, a nie w przepisach wydawanych przez organ władzy wykonawczej. W przeciwnym razie ucierpieć może konstytucyjna zasada sądowego wymiaru kary, mająca źródło w art. 41 i 42 Konstytucji RP. Niekonstytucyjne wydają się te rozwiązania, w której dają bardzo szerokie uprawnienia kierownikom zespołów kuratorskich. Zgodnie z k.k.w. to kurator sądowy, a nie kierownik zespołu jest organem postępowania wykonawczego. Tymczasem projektuje się merytoryczny nadzór kierownika nad pracą kuratorów poprzez kontrolę sprawozdań itp. oraz bezpośrednie wpływanie na sytuację dozorowanych (ostateczne ustalanie grup ryzyka), co nie ma umocowania w żadnym z przepisów w randze ustawy. Wprowadzenie takich przepisów może prowadzić do sytuacji, w której kierownik zespołu, niebędący organem postępowania wykonawczego (gdyż nie jest wymieniony w art. 2 k.k.w.), będzie miał realny, merytoryczny wpływ na przebieg postępowania wykonawczego. Celem rozporządzenia ma być danie kuratorom narzędzia pracy. Tymczasem rozbudowany nadzór kierownika wraz z innymi wymogami formalnymi temu celowi nie służą. Niewątpliwie bowiem nie było intencją delegacji z art. 176 kodeksu karnego wykonawczego dodanie kuratorom pracy w większości papierowej, a przy tym zbędnej z punktu widzenia probacji, a przez to spowolnienie postępowania karnego wykonawczego. Projekt zawiera też przepisy niepotrzebne, jak np. powinność kopiowania dokumentów z akt, trzydniowe, a więc zbyt krótkie terminy na podejmowanie czynności, co może dezorganizować pracę kuratorów, składanie sądowi sprawozdań z dozoru co 4 miesiące (wystarczyłoby co pół roku, zwłaszcza że sąd może sam zażądać ich częściej), zapytania do KRK (o karalność dozorowanego) co 6 miesięcy, co jest zbędną pracą, i koszty; bo przecież KRK z urzędu zawiadamia sądy o ponownym skazaniu osób, wobec których orzeczono środki probacyjne).
Ustawodawca w projekcie rozporządzenia próbuje dać kierownikom zespołów prawo ingerowania w merytoryczne, realizowane samodzielnie, czynności kuratorów, podczas gdy powinny one być realizowane na podstawie przepisów ustawy i zarządzeń sądu. Uważam, że skutkiem wejścia w życie zmian proponowanych w projekcie rozporządzenia może być zbiurokratyzowanie pracy kuratorów, które przeniesie ciężar ich zadań z faktycznej pracy ze skazanym, na tworzenie dodatkowej dokumentacji lub ewidencji. Przykłady? W świetle projektu zadania kuratora będzie dublował kierownik zespołu. Kurator będzie musiał w szerokim zakresie kopiować akta spraw skazanego, nawet wbrew własnemu przekonaniu o celowości tego działania. Będzie też zobligowany podejmować czynności w terminie 3 dni, chociaż pracuje głównie w terenie, a w biurze pełni wyłącznie dyżury, nadto będzie musiał pamiętać o wpisywaniu dokładnej godziny kontaktu ze skazanym, chociaż dane te nie są absolutnie do niczego potrzebne sądowi. Na kuratorów nałożono obowiązek wysyłania zapytań o karalność, chociaż rejestr karny sam wysyła do sądów zawiadomienia o ponownym skazaniu osoby poddanej probacji. Oczywistym nieporozumieniem wydaje się propozycja przedkładania sprawozdań sędziom bez względu na to, czy dozorowany daje powody do interwencji sądu. Obciążenie sądów karnych jest tak duże, że kontrola sędziowska niewątpliwie nie będzie wnikliwa, zwłaszcza że nie ma przepisu, precyzującego obowiązki sędziego w tym zakresie. Projekt w wielu punktach może przynieść ograniczenie kuratorów w ich samodzielności i kreatywności, preferując działania z poziomu biura, a nie pracy w terenie, a rozdęta biurokracja spowolni pracę przeciążonych sekretariatów sądowych.
Nie ma podstaw do uznania, że obecnie kuratela funkcjonuje wadliwie. Okres 10 lat obowiązywania aktualnej ustawy o kuratorach sądowych wykorzystano na zbudowanie silnej merytorycznie kadry. Dzięki konkursom do zespołów kuratorskich trafiają osoby najlepiej przygotowane do zawodu. Dowodem na to są przekazywane przez kuratorów sędziom dokumenty, których dokładność i wnikliwość są zdecydowanie wyższe niż jeszcze kilkanaście lat temu. W relacjach ze skazanymi kuratorzy dysponują coraz lepszymi narzędziami oddziaływania, w tym systemem kontaktów z policją, ośrodkami pomocy rodzinie, różnymi organizacjami pomocowymi oraz placówkami lecznictwa odwykowego. O efektywności sprawowanych dozorów świadczy fakt, że większość z nich kończy się pomyślnym upływem okresu próby. Kuratela w obecnym kształcie dobrze radzi sobie także z zadaniem organizowania i kontrolowania orzekanej przez sądy pracy na cele społeczne i to przy braku spodziewanego wsparcia ze strony organów samorządu terytorialnego. Do zadań kurateli należy również sporządzanie wywiadów środowiskowych na zlecenie sądów, prokuratur i dyrektorów zakładów penitencjarnych. Te i inne czynności realizowane są sprawnie i rzetelnie.
Kuratela boryka się jednak z pewnymi problemami, niemniej należy jasno stwierdzić, że nie rzutują one zasadniczo na efektywność probacji i innych działań kuratorskich. Kuratela funkcjonuje w obecnym kształcie z powodzeniem od ponad 10 lat. Na jej zbudowanie przeznaczono znaczne środki publiczne, tworząc służbę nowoczesną, profesjonalną i spełniającą pokładane w niej oczekiwania. Skoro zatem brak podstaw rzeczowej krytyki (takowych nie zawiera uzasadnienie projektu omawianego wyżej rozporządzenia), to należy jedynie udoskonalać już istniejące, sprawdzone rozwiązania. Przepisy nie powinny piętrzyć zbędnych wymogów formalnych, a ewidencja powinna być rzeczowa, przejrzysta i zwięzła. Należy zadbać o warunki pracy kuratorów. Mamy bardzo dobrą kadrę kuratorską, ale nie wszystkie zespoły pracują w godziwych warunkach lokalowych, nie wszystkie dysponują sprzętem komputerowym i obsługą biurową przez urzędników sądowych. Dajmy kuratorom dostęp do baz danych: adresowej, o karalności i o osobach osadzonych.
Nie ma podstaw do stwierdzenia, że kuratela funkcjonuje obecnie wadliwie
Aneta Mościcka
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu