Legalizm nadal górą
Wymiar sprawiedliwości jest nieustannie krytykowany i źle oceniany przez społeczeństwo. Powodów tego zjawiska jest wiele, od nieznajomości prawa - chociażby w podstawowym zakresie - począwszy, a na obecnym modelu postępowania karnego skończywszy
Obecny model postępowania karnego ma duży udział w destrukcji sądownictwa, gdyż uniemożliwia szybkie podejmowanie decyzji procesowych. Dostrzegając konieczność jego kompleksowej i gruntownej nowelizacji, minister sprawiedliwości w grudniu 2009 r. powołał komisję kodyfikacyjną prawa karnego. Ideą, która przyświecała jej pracom, było uczynienie procesu karnego w pełni kontradyktoryjnym oraz usunięcie nadmiernego formalizmu. Komisja podjęła próbę wyeliminowania tych przepisów, które znacząco wydłużały postępowanie, a nie służyły zapewnieniu gwarancji procesowych uczestników postępowania. O niewątpliwych zaletach rozwiązań przyjętych w projekcie wspomniałem już na łamach "Prawnika". Wydaje się jednak celowe przedstawienie również tych propozycji, które z różnych względów nie zostały uwzględnione.
Podczas analizy zapisów projektu, który już został przyjęty przez rząd, nasuwa się ogólna konstatacja, że w nowym modelu postępowania karnego prym nadal wiedzie obowiązująca w Polsce zasada legalizmu, nakazująca drobiazgowe wyjaśnianie okoliczności w każdej sprawie - co znacznie wydłuża tok postępowania i zmusza do przeprowadzania całej masy dowodów niemających znaczenia dla końcowego rozstrzygnięcia. Wielokrotnie zdarza się, że oskarżonym przedstawiane są liczne zarzuty, a po przeprowadzeniu postępowania dowodowego przed sądem są oni uniewinniani bądź skazywani za drobne, nieliczne czyny.
W prawie karnym rangę fundamentalnych zasad procesowych zyskały dwie konkurencyjne wobec siebie zasady - legalizmu i oportunizmu. Zgodnie z zasadą legalizmu na organy ścigania został nałożony obowiązek wszczęcia postępowania o czyn ścigany z urzędu i wniesienia oskarżenia do sądu zawsze, kiedy śledztwo dostarczy dowodów winy oskarżonego. Zasada oportunizmu uwzględnia prawo prokuratora do odstąpienia od wszczęcia postępowania karnego, jeśli uzna ściganie określonego czynu z różnych powodów za niecelowe.
Przyjęty w projekcie zmian kierunek kontradyktoryjności jest rozwiązaniem niezwykle potrzebnym i oczekiwanym, a w efekcie skutkującym odejściem od inkwizycyjnego wyjaśniania faktów w toku postępowania sądowego. Wprowadzenie zasady oportunizmu w sposób istotny wzmocniłoby tę zasadę, zgodnie z którą strony mają swobodę w podejmowaniu decyzji o uczestnictwie w procesie czy też popieraniu aktu oskarżenia przez prokuratora.
Komisja kodyfikacyjna zamiast krytykowanego przepisu o odstąpieniu od oskarżenia wprowadziła, zgodnie z wnioskiem sędziów, zapis cofnięcie aktu oskarżenia przez oskarżyciela publicznego do czasu rozpoczęcia przewodu sądowego na pierwszej rozprawie. Wydaje się, że trafne byłoby jeszcze uzupełnienie tego zapisu i umożliwienie oskarżycielowi publicznemu cofnięcie aktu oskarżenia na każdym etapie postępowania (nawet w instancji odwoławczej czy też przy ponownym - na skutek decyzji sądu odwoławczego - rozpoznawaniu sprawy). Przeprowadzone w trakcie przewodu sądowego dowody mogą bowiem wskazywać na niezasadność aktu oskarżenia i prokurator (niezależnie od woli oskarżonego) powinien wówczas mieć możliwość rezygnacji z dalszego oskarżenia. Przyjęcie takiego rozwiązania pozwoliłoby na unikanie niepotrzebnych kosztów - materialnych i niematerialnych - ponoszonych zarówno przez funkcjonariuszy publicznych, jak i uczestników postępowania.
Komisja kodyfikacyjna, podtrzymując wymogi formalne związane z treścią aktu oskarżenia, odeszła od wymogu obligatoryjnego sporządzania jego uzasadnienia i zastąpiła go uznaniowością. Trudno ocenić, czy takie rozwiązanie prawne, które nie jest poparte faktami i dowodami, na których oskarżenie opiera zarzuty wobec oskarżonego, jest właściwe. Być może projektodawca zakłada też zrewolucjonizowanie w przyszłości obowiązku sporządzania pisemnych motywów wydanego wyroku zgodnie z przyjętym rozwiązaniem. Uzasadnienie nie zawierałoby części faktograficznej, opisowej, a tylko prawną, tj. winę bądź jej brak, kwalifikację prawną czynu i ewentualnie wymiar kary, gdy została przez sąd wymierzona.
Zapis pozwalający sądowi na oddalenie wniosku dowodowego, gdy w sposób oczywisty zmierza do przedłużenia postępowania, komisja kodyfikacyjna pozostawiła tylko w odniesieniu do postępowania przygotowawczego. Argumentem, który przeważył przyjęcie takiego uregulowania, było to, że skoro inicjatywa dowodowa należy do stron, to nie będą one zmierzały do przedłużania postępowania. Zwycięstwo takiego poglądu wskazuje na brak w składzie komisji sędziów - praktyków, którzy za pomocą licznych przykładów z sali rozpraw przedstawiliby zgoła odmienne spostrzeżenia. Wspomniany zapis dawał gwarancję dyscyplinowania stron, a także sprawnego postępowania. Warto przy tym zaznaczyć, że jego stosowanie nie było nadużywane.
O ile zapisy w kwestii wstępnego posiedzenia sądu usprawnią postępowanie, zwłaszcza w zakresie planowania przeprowadzenia dowodów lub innych kwestii organizacyjnych - i należy do tego odnieść się z aprobatą - o tyle absolutnie zbędna i wręcz niezrozumiała wydaje się dyrektywa dla ministra sprawiedliwości dotycząca określenia w drodze rozporządzenia wzoru formularzy "stanowisk w przedmiocie planowania i organizacji rozprawy głównej". Zakładając ich wprowadzenie, zbędne jest odbywanie wstępnego posiedzenia, którego wyznaczenie przewidziane jest właśnie po to, by sąd w sposób precyzyjny uzyskał informacje od stron o zakresie przyszłego postępowania sądowego. Kolokwialnie rzecz ujmując - są to dwa grzyby w barszczu.
Istotnym mankamentem nowelizacji jest to, że nie przewidziano możliwości odanonimizowania świadka przez sąd z urzędu - wtedy, gdy jego nazwisko i wizerunek są i tak stronom znany, a nie istnieje uzasadniona obawa zagrożenia życia lub zdrowia tego świadka (klasyczny przykład w sprawie karnej posłanki B. Sawickiej). Aktualnie sąd może podjąć taką decyzję tylko na wniosek świadka lub prokuratora, co prowadzi do kuriozalnych sytuacji i w dużym stopniu utrudnia przebieg procesu karnego.
Trudny do akceptacji jest nieskoordynowany system pouczeń. Gdy na początku procesu sędziowie będą uprzedzać o przyszłym elemencie prawnym, który może zaistnieć za kilkanaście miesięcy, oskarżony w tym czasie zapomni o owym pouczeniu. Generalnie wymóg pouczenia powinien następować po przyjęciu przez sąd aktu oskarżenia. Wówczas zarówno oskarżony, jak i pokrzywdzony powinni zostać poinformowani o wszystkich uprawnieniach wynikających z procedowania przed sądem I instancji.
Radykalnie rozbudowano przepisy związane z odszkodowaniem za niesłuszne skazanie,
tymczasowe aresztowanie i zatrzymanie. Obejmują one również roszczenia w razie niesłusznego wykonania środków karnych oraz stosowania wobec oskarżonego środków przymusu. Rozważając wszelkie aspekty proponowanych rozwiązań, należy zauważyć, że są czasochłonne i kosztowne, a sądom okręgowym dodano nową pulę spraw. Nawet przy rozpoznawaniu tych spraw w składzie jednoosobowym (zgodnie z propozycją i na całe szczęście) taka rozszerzona koncepcja powinna być brana pod uwagę w dalszej kolejności, wówczas gdy znacząco poprawi się sprawność postępowań sądowych. Obecnie nie wydaje się ona ani celowa, ani konieczna, a na pewno nie odciąży pionu karnego w sądach okręgowych, w którym sędziowie rozpoznający sprawy o znacznym stopniu skomplikowania nie mogą opanować narastających zaległości.
Komisja kodyfikacyjna nie uwzględniła w znowelizowanych przepisach kwestii określenia właściwości rzeczowej sądów rejonowych i okręgowych, co pomogłoby ograniczyć przewlekłość postępowania. Od początku lat 90. ubiegłego wieku obserwowano swoisty ping-pong w tej kwestii. To znaczy dopiero gdy powstał zator, sprawy były przekazywane przez sądy rejonowe do sądów okręgowych, po czym jak bumerang wracały z powrotem do rejonówek. Obowiązujący zapis nie dość, że nie reguluje tej kwestii, to nie spełnia również gwarancji równomiernego (zgodnego z liczbą sędziów i sądów w okręgach) obciążenia sprawami, zarówno pod względem ich wagi (zbrodnie), jak i rodzaju przestępstw.
Wydawałoby się, że skoro sądy rejonowe skutecznie stosują rozwiązania konsensualne, to sprawy dotyczące mienia należałoby przenieść z powrotem do ich właściwości lub chociażby znacząco podnieść wartość kwotową mienia spraw rozpoznawanych przez te sądy. Moim zdaniem sąd apelacyjny w sprawach mienia i nie tylko mógłby na wniosek sądów rejonowych przekazywać sprawy - ze względu na szczególną wagę lub zawiłość - sądom okręgowym (ten przepis funkcjonuje). Sądy okręgowe powinny rozpoznawać sprawy o zbrodnie, natomiast sądy rejonowe sprawy o występki.
Na sprawność postępowań (zwłaszcza międzyinstancyjnych) duży wpływ mają nieterminowo sporządzane uzasadnienia i temu zagadnieniu członkowie komisji kodyfikacyjnej powinni poświęcić więcej uwagi. Pod rozwagę powinno się poddać przepisy dotyczące podstaw apelacji. Uważam, że pilnego przeglądu i krytycznego spojrzenia wymaga katalog ich sporządzania. Mimo konstytucyjnej zasady dwuinstancyjnego postępowania sądowego należałoby rozważyć znaczące ograniczenia podstaw do wniesienia apelacji (nie każda decyzja sądu wymaga ingerencji sądu odwoławczego). Krokiem naprzód jest ograniczenie zakresu uzasadnień w sprawach złożonych podmiotowo, natomiast w przypadku złożenia wniosku w części odnoszącej się tylko do niektórych oskarżonych nie rozwiązuje istoty problemu - czyli nie wyjaśnia, jakie elementy powinno zawierać uzasadnienie.
Godne rozważenia jest także odebranie oskarżycielowi publicznemu prawa skarżenia orzeczenia z uwagi na "rażącą niewspółmierność kary". Jako rzecznik interesu publicznego oskarżyciel publiczny powinien mieć prawo do żądania stwierdzenia winy oskarżonego. Natomiast wysokość wymierzenia kary powinna być dyskrecjonalną decyzją sądu. Oczywiście są to tylko niektóre rozwiązania krytykowane przez praktyków. Jest ich więcej, np. kontrowersje budzi problematyka wyznaczania obrońcy z urzędu, co znacznie zwiększa koszty i ma wpływ na obciążenie budżetu sądu, a zapis, zgodnie z którym prezes sądu (przewodniczący wydziału) wyznacza terminy rozpraw i w efekcie nazbyt głęboko wkracza w sferę organizacji pracy sądu, nie przyczynia się do poprawy sprawności postępowań, natomiast pozbawia sędziów referentów decyzyjnej swobody organizacyjnej. Również za stratę czasu należy uznać wielogodzinne odczytywanie protokołów i dokumentów z wniosku strony. Wszystko jednak ma swoje blaski i cienie. To, że niektóre zaproponowane rozwiązania są przyjęte przez praktyków z pewną dozą krytycyzmu, przemawia za celowością dalszych zmian systemowych i odważniejszym wprowadzeniem takich rozwiązań, które poprawią sprawność postępowania karnego. Leży to na sercu wszystkim: premierowi - co zaznaczył w swoim expose, sędziom, którzy chcieliby skuteczniej i szybciej osądzać sprawy, a przede wszystkim obywatelom.
@RY1@i02/2012/113/i02.2012.113.070000600.803.jpg@RY2@
Fot. jacek waszkiewicz
Drobiazgowe wyjaśnianie okoliczności wydłuża każde postępowanie
@RY1@i02/2012/113/i02.2012.113.070000600.804.jpg@RY2@
Marek Celej ,sędzia Sądu Apelacyjnego w Sądzie Okręgowym w Warszawie
Marek Celej
sędzia Sądu Apelacyjnego w Sądzie Okręgowym w Warszawie
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu