Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo karne i wykroczeniowe

Majątek oskarżonych dzieli prawników

Ten tekst przeczytasz w 88 minut

Zmiany w procedurze karnej wymuszają większą aktywność oskarżonego na sali sądowej podczas procesu. Ma w tym pomóc obrońca z urzędu, którego państwo za nasze pieniądze zapewni każdemu, kto nie ma adwokata z wyboru i wystąpi z takim wnioskiem do sądu. Tymczasem adwokaci, sędziowie i prokuratorzy zastanawiają się, czy Polskę na to stać

Komisja kodyfikacyjna prawa karnego przygotowała projekt zmian w procedurze karnej. Jeżeli zostanie on zaakceptowany przez parlament, to wymiar sprawiedliwości czeka rewolucja.

Jedna z propozycji stanowi, że każdy oskarżony otrzyma obrońcę z urzędu bez względu na swoją sytuację materialną, ale pod warunkiem że wystąpi z wnioskiem w tej sprawie. Tak więc koszty adwokata z urzędu, nawet osobie bogatej, sfinansowałby wówczas Skarb Państwa.

Krzysztof Kwiatkowski, poseł Platformy Obywatelskiej i były minister sprawiedliwości, wprawdzie uznał ten pomysł za ciekawy, ale od razu podzielił się wątpliwościami - Nie wiem, czy ma on szansę na realizację z uwagi na dodatkowe koszty, które wygeneruje. Obawiam się, że z tego samego powodu projekt może nie zyskać poparcia ministra finansów - powiedział w rozmowie z "Prawnikiem" Kwiatkowski.

Z kolei sędziowie, prokuratorzy i adwokaci twierdzą, że dotychczasowe przepisy - gwarantujące w pewnych przypadkach przyznanie obrońcy z urzędu - są dobre i nie należy poszerzać ich zakresu.

- Państwo w dostateczny sposób zapewnia pomoc ubogim oskarżonym - mówi adwokat Bartosz Grohman z Kancelarii Grohman i Pisarek. - Nie można uczyć ludzi, że na każde życzenie, bez względu na sytuację materialną, będą dysponowali adwokatem za darmo - dodaje

- Rozszerzenie możliwości korzystania z adwokata z urzędu nie jest uzasadnione. W tych przypadkach, gdy nie ma żadnych merytorycznych przesłanek do wyznaczenia takiego obrońcy, ustanowienie go dla osoby bogatej może świadczyć jedynie o nadopiekuńczości państwa - stwierdza adwokat Zbigniew Drzewiecki z kancelarii Drzewiecki, Tomaszek i Wspólnicy.

Natomiast Ireneusz Kuna z Prokuratury Okręgowej w Lublinie twierdzi, że akceptuje takie rozwiązanie, w którym każdy podejrzany będzie miał prawo do obrońcy z urzędu pod warunkiem, że w przypadku skazania będzie zobowiązany do zwrotu kosztów obrony. - Wówczas koszty procesu nie powinny dramatycznie wzrosnąć - mówi Ireneusz Kuna.

Nasi rozmówcy podkreślają też, że tzw. urzędówki na pewno ucieszą adwokatów małych miejscowości i emerytów adwokackich, dla których będzie to szansa na dodatkowy zarobek. Propozycja natomiast jest krytykowana przez adwokatów z dużych miast. Już teraz wielu z nich woli za własne pieniądze wynająć substytuta niż samemu zająć się sprawą z urzędu. Powód? Gdy terminy posiedzeń z urzędówkami wypadną w następujących po sobie dniach, to adwokat nie ma czasu na reprezentowanie klientów, którzy mu za to płacą.

Małgorzata Piasecka-Sobkiewicz

malgorzata.piasecka@infor.pl

@RY1@i02/2012/094/i02.2012.094.07000040d.801.jpg@RY2@

Fot. materiały prasowe

dr Michał Gabriel Węglowski, prokurator Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku

Nie jestem zwolennikiem umożliwienia każdemu oskarżonemu, w każdej sytuacji, gdy wystąpi z takim wnioskiem, bez względu na jego sytuację majątkową, skorzystania z adwokata z urzędu sfinansowanego przez Skarb Państwa. Obecne przepisy w sposób właściwy regulują procedurę zapewnienia oskarżonemu adwokata z urzędu. Każdy oskarżony może skorzystać z jego usług, wystarczy, że uwiarygodni, iż nie stać go na obrońcę wyboru (tzw. prawo ubogich). A ponadto obligatoryjnie otrzymuje go wówczas, bez względu na swoją sytuację finansową, gdy został oskarżony przed sądem okręgowym o zbrodnię lub jest pozbawiony wolności, gdy jest osobą głuchą, niemą lub niewidomą, gdy jest nieletni albo gdy zachodzi uzasadniona wątpliwość co do jego poczytalności. Jednak wówczas oskarżony może również bronić się sam i nie uzgadniać linii obrony z adwokatem z urzędu. W tej sytuacji adwokat może go reprezentować według swojego uznania, a oskarżony mówić to, co sam uznaje za stosowne, lub milczeć.

Podstawową sprawą, która powinna być brana pod uwagę przy umożliwieniu każdemu oskarżonemu skorzystania z adwokata z urzędu, są kwestie finansowe, tzn. czy państwo stać jest na takie wydatki. Wydaje się, że nie.

Uważam, że w szeroko pojętym wymiarze sprawiedliwości są poważniejsze bolączki wymagające znacznych nakładów finansowych niż zapewnianie każdemu, nawet w błahej sprawie, bezpłatnej obrony. Mam tu na myśli chociażby etaty dla asystentów sędziów i prokuratorów czy nakłady na więziennictwo.

Radykalnie zwiększony dostęp oskarżonych do obrony z urzędu to także poważne zagrożenie perturbacjami postępowania związanymi z kolizjami terminów rozpraw (skutek uczestnictwa tego samego adwokata w wielu procesach) czy w niektórych wypadkach ze stosowaniem obstrukcji procesowej przez oskarżonego związanej z wymogiem udziału obrońcy w rozprawie (a w praktyce i takie sytuacje spotykamy na salach sądowych). Prawo do obrońcy z urzędu w obecnym stanie prawnym jest ujęte dobrze i parlament nie powinien go zmieniać.

@RY1@i02/2012/094/i02.2012.094.07000040d.802.jpg@RY2@

Fot. fotoeverest 2

Maciej Strączyński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia, sędzia były wieloletni przewodniczący wydziału karnego

Po raz kolejny słyszymy o reformie procedury karnej i zapowiedzi, że usprawni ona postępowanie. Za każdym razem ma być tak pięknie, a wychodzi tak jak zawsze. Przyczyną niepowodzeń kolejnych reform jest to, że gdy jedno się poprawia, co innego równocześnie się psuje. Tymczasem procedura musi być jak łańcuch: wystarczy jedno słabe ogniwo, aby wszystko popsuć. Obecna zmiana wzmacnia kilka słabych ogniw, ale kilka innych zastępuje cienkimi niteczkami.

Pomysł przydzielania obrońcy z urzędu każdemu na każde żądanie jest oderwany od rzeczywistości. Łatwo sobie wyobrazić gangsterów czy "biznes-mętów" podjeżdżających pod sądy nowymi modelami BMW, którzy mają obrońców z urzędu, bo tak zażądali. Nawet jeśli przegrają procesy, nieudolny polski system egzekwowania należności nie ściągnie od nich ani złotówki. Luksusowe domy i samochody są przecież własnością ich nigdy niepracujących konkubin albo matek emerytek. Oni sami nie mają nic.

Obecnie osoba, która chce dostać obrońcę z urzędu w sprawie karnej, musi wykazać niemożność jego ustanowienia. Jednak w ustawie nie określono, jak to zrobić. Żaden urząd ze skarbowym włącznie nie ma rzetelnych informacji o stanie majątkowym obywatela. Znaczna część dochodów w Polsce pochodzi z szarej czy czarnej strefy, z pracy niezarejestrowanej, a w przypadku przestępców - z przestępstw. System podatkowy jest nieszczelny i politykom nie zależy na zmianie tej sytuacji: łatwiej podnieść podatki uczciwym obywatelom, niż ściągać je od nieuczciwych. To przekłada się na niemożność ustalenia, czy osoba stojąca przed sądem może sama ustanowić adwokata. Przyznanie adwokata z urzędu wszystkim i na każde żądanie to kolejny wyraz bezradności państwa.

Obronę trzeba zapewnić każdemu obywatelowi. Ostatnio zajmowało się tym Forum Obywatelskiego Rozwoju pod patronatem prezydenta RP. Rozważano, jak dostosować prawo do europejskich wymagań w tym zakresie. Prace jednak szły, jak to zwykle w Polsce bywa, powoli, więc nie czekano na ich wyniki i wybrano sposób najprostszy i najbardziej kosztowny. Tymczasem oskarżeni zgromadzili nielegalnie wielkie majątki - często kosztem Skarbu Państwa, np. przy przestępstwach podatkowych, akcyzowych (sprawy paliwowe, przemyty papierosów). Ten sam Skarb Państwa opłaci im więc obrońców. Wszystko kosztem podatnika. A ukradzione pieniądze leżą w banku na Kajmanach czy w Liechtensteinie. Może nawet oskarżony po rozprawie po nie sięgnie i jeśli będzie zadowolony z pracy obrońcy z urzędu, to mu po cichu zapłaci. Tyle że już po procesie, bo na procesie adwokat z urzędu musi oświadczyć, że nie otrzymał wynagrodzenia od klienta, jeśli ma otrzymać je od Skarbu Państwa.

Błędów w projekcie jest więcej. Jednak w Polsce sędziów nie pyta się o zdanie przy tworzeniu prawa. Prosiliśmy ministra sprawiedliwości o możliwość współpracy przy pisaniu tego projektu ustawy. Chcieliśmy to zrobić z dobrej woli, niczego nie żądając, po to, aby powstało lepsze prawo. Ale minister odmówił nam udziału w pracach komisji. Pozwolono nam co najwyżej napisać opinię. Nasze doświadczenia z wielu lat wskazują, że wszystkie opinie sędziów, z którymi projekty się "szeroko konsultuje", lądują w jakiejś szufladzie i na tym się kończy.

Pan premier powiedział, że trzeba zmienić prawo, żeby było tak pięknie. A będzie tak jak zawsze. Ale to nie problem. W razie czego powie się społeczeństwu, że przewlekłe procesy to wina leniwych i niekompetentnych sędziów.

Przyznanie adwokata z urzędu wszystkim oskarżonym to - moim zdaniem - kolejny wyraz bezradności naszego państwa

@RY1@i02/2012/094/i02.2012.094.07000040d.803.jpg@RY2@

FOT. MAREK MATUSIAK

Lech Obara, radca prawny, Kancelaria Radców Prawnych Lech Obara i Współpracownicy

Rządowy projekt założeń do nowelizacji kodeksu postępowania karnego przewiduje szerszy dostęp oskarżonego do obrońcy i pokrzywdzonego do pełnomocnika poprzez wyłączenie kryterium majątkowego przy staraniu się o uzyskanie tego rodzaju pomocy prawnej z urzędu. Przyjęto dodatkowo założenie, że uzyskanie takiej pomocy prawnej wiąże się z koniecznością zwrotu Skarbowi Państwa kosztów obrony lub pełnomocnictwa. Ma to być jeden z mechanizmów łagodzących skutki pogłębienia zasady kontradyktoryjności w sądowym postępowaniu karnym. Z pewnością należy oceniać pozytywne wszelkie rozwiązania, które zapewniają jednostce szerszy dostęp do sądu. Jakkolwiek tak ogólne założenia rządu budzą pewne wątpliwości, które powinny być brane pod uwagę na etapie formułowania projektu nowelizacji.

Przede wszystkim powstaje wątpliwość, czy takie rozwiązanie - prawo do wnioskowania o obrońcę z urzędu będzie miał każdy oskarżony niezależnie od jego sytuacji majątkowej - ma swoje uzasadnienie. W rządowych dokumencie nie sposób znaleźć dokładniejszego wyjaśnienia tego założenia. Obecnie obrońca jest wyznaczany na wniosek oskarżonego, którego po prostu nie stać na zapłatę wynagrodzenia adwokatowi, tj. w sytuacji gdy zapłata takiego wynagrodzenia pozbawiałaby go możliwości zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych swoich i swojej rodziny, którą ma na utrzymaniu. Dotychczasowa praktyka pokazuje, że obecne kryterium dochodowe jest rozumiane przez sądy karne szeroko i uzyskanie pomocy prawnej z urzędu jest łatwiejsze niż przykładowo w przypadku postępowania cywilnego. Incydentalnie pojawia się sytuacja, w której nie zostaje wyznaczony obrońca z urzędu, mimo że oskarżony nie jest w stanie ponieść kosztów obrońcy z własnej kieszeni.

Warto wspomnieć, że odwołanie się powyżej do procedury cywilnej jest o tyle użyteczne, że w procedurze cywilnej pełna zasada kontradyktoryjności obowiązuje już od wielu lat, podczas gdy takie same kryterium dochodowe jest stosowane bardzo rygorystycznie. W rezultacie często zdarza się, że strony procesu cywilnego muszą płacić pełnomocnikom wynagrodzenie przekraczające parokrotnie ich miesięczne dochody. Dodatkowo w procesie cywilnym kryterium dochodowe jest w drodze wykładni sądowej zaostrzane - strona jest pozbawiona adwokata lub radcy prawnego z urzędu, gdyż zdaniem sądu powinna przewidzieć, że będzie musiała bronić swoich praw przed sądem. W rezultacie oczekuje się od niej, że będzie gromadzić pieniądze na wypadek procesu cywilnego. Oczywiście specyfika postępowania karnego ze względu na jego przedmiot jest odmienna, dotyczy bowiem odpowiedzialności karnej i relatywnie surowych sankcji.

Stąd też wyłączenie kryterium dochodowego przy ustanawianiu obrońcy z urzędu jako sposób na poszerzenie dostępu oskarżonych do pomocy prawnej oraz remedium na negatywne skutki kontradyktoryjności w procedurze karnej mnie nie przekonuje. Bardziej istotne jest to, czy w ogóle zachodzi potrzeba, aby pieniądze podatników były przeznaczone na kredytowanie obrony osób, które na to stać. Rząd w swoich założeniach powinien skoncentrować się na zbadaniu, czy faktycznie dostęp do pomocy prawnej z urzędu w postępowaniu karnych stanowi problem, który wymaga takiej ingerencji ustawodawcy. W projekcie założeń takiej analizy nie sposób dostrzec.

Kwestii finansowej nie rozwiązuje założenie, że w przypadku przegranej sprawy oskarżony musi zwrócić koszty obrony. Przede wszystkim w procesie karnym wygrana (jako opozycja do przegranej) to nie zawsze uniewinnienie. Celem obrońcy często jest troska o to, aby wobec oskarżonego, którego wina jest oczywista, nie została orzeczona kara niewspółmierna do stopnia jego winy lub skutków popełnionego czynu. W takiej sytuacji z góry można przyjąć z dużym prawdopodobieństwem, że oskarżony przegra (zostanie bowiem skazany). Dlatego kwestia ta musi być dokładniej opracowana przynajmniej na etapie formułowania projektu nowelizacji.

@RY1@i02/2012/094/i02.2012.094.07000040d.804.jpg@RY2@

FOT. JACEK TARAN

prof. dr hab. Piotr Kardas, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego, członek Naczelnej Rady Adwokackiej - przewodniczący Komisji Legislacyjnej NRA

Przyjęte przez Radę Ministrów założenia nowelizacji kodeksu postępowania karnego zapowiadają wręcz fundamentalną zmianę regulacji polskiej procedury karnej. Projekt nowelizacji opiera się na zasadniczym założeniu zwiększenia elementów kontradyktoryjności na wszystkich etapach postępowania karnego. Spowoduje to zasadniczą modyfikację pozycji i roli sądu oraz oskarżyciela i oskarżonego. Sąd przestanie pełnić funkcję podmiotu zobowiązanego do wyjaśnienia z urzędu, niezależnie od woli i aktywności stron postępowania, wszystkich okoliczności sprawy, stając się w zasadniczej części bezstronnym i niezaangażowanym arbitrem rozstrzygającym spór wiedziony na sali sądowej przez oskarżenie i obronę.

Zasadnicza odpowiedzialność za wynik procesu przesunięta zostanie w tym ujęciu z sądu na strony postępowania, od których aktywności, kompetencji i skuteczności zależeć będzie w znacznym stopniu kształt ostatecznego rozstrzygnięcia. W szczególności projektowane rozwiązania skutkować będą zmianą w zakresie ciężaru dowodzenia, który obciąży strony postępowania. Proponowane rozwiązania istotnie ograniczają możliwość podejmowania przez sąd z urzędu czynności dowodowych. To zaś sprawia, że na oskarżonym w znacznie większym niż do tej pory stopniu spoczywać będzie ciężar wnioskowania i przeprowadzania dowodów mających na celu ochronę jego praw, w tym także w zakresie przeciwdziałania oskarżeniu. Z tego przede wszystkim powodu projektowane rozwiązania wymagają modyfikacji zasad dostępu oskarżonego do profesjonalnej pomocy prawnej. Jest bowiem zupełnie oczywiste, że proces oparty na dominacji elementów kontradyktoryjnych wymaga zagwarantowania przez prawodawcę prawa do korzystania z pomocy obrońcy przez każdego, wobec kogo toczy się postępowanie karne, bez względu na status majątkowy. W przeciwnym wypadku istniałoby niebezpieczeństwo naruszenia zasady równości broni i prawa do obrony, a w konsekwencji ryzyko nietrafnych, bo opartych na nie w pełni wyjaśnionych okolicznościach rozstrzygnięć. Bez zagwarantowania prawa do korzystania z pomocy obrońcy z urzędu oskarżony zmuszony byłby bowiem w pewnych sytuacjach prowadzić samodzielnie spór z profesjonalnym, korzystającym z imperium państwa oskarżycielem publicznym. Istniejące między tymi podmiotami zróżnicowanie oraz zasada fair trial sprawiają, że oskarżony musi mieć możliwość uzyskania, jeżeli to zasadne bez konieczności ponoszenia kosztów, profesjonalnego wsparcia. Stąd też projektowana nowelizacja zakłada poszerzenie zakresu przypadków, w których możliwe jest korzystanie z pomocy obrońcy z urzędu.

Zachowując w zasadzie w niezmienionym kształcie regulacje dotyczące tzw. prawa ubogich, umożliwiające korzystanie z pomocy obrońcy z urzędu przez osoby, które nie są w stanie ponieść kosztów obrony bez uszczerbku dla niezbędnego utrzymania, projekt zawiera także rozwiązanie nawiązujące do koncepcji dostępu do obrońcy przyjęte w toku prac nad dyrektywą europejską o dostępie do adwokata, przyjmujące, że na wniosek oskarżonego, który nie ma obrońcy z wyboru, w postępowaniu sądowym wyznacza się obrońcę z urzędu. Rozwiązanie to stanowi podstawowy element gwarantujący możliwość zachowania zasady równości w toczonym przed sądem sporze między oskarżycielem publicznym a oskarżonym, stanowiąc zarazem konieczną gwarancję ochrony interesów jednostki. Tak rozumiane prawo do korzystania z pomocy obrońcy z urzędu stanowi konieczne uzupełnienie kontradyktoryjności postępowania. W porównaniu z obecnie obowiązującymi rozwiązaniami projektowane regulacje istotnie poszerzają zakres do korzystania z obrony z urzędu. Nie oznacza to jednak, iż skutkować będą zagwarantowaniem każdemu pomocy z urzędu na koszt państwa. Projekt z jednej strony stwarza podstawy do korzystania z pomocy obrońcy z urzędu jedynie przy wykonywaniu określonej czynności procesowej, z drugiej przewiduje możliwość obciążenia kosztami obrony z urzędu oskarżonego w zależności od wyniku procesu. Jakkolwiek redakcja stosownego przepisu nie jest fortunna, razić może zwłaszcza sformułowanie "w zależności od wyniku procesu", to jednak stwarza podstawy, by w sytuacjach nieuzasadnionego korzystania z tego uprawnienia obciążyć oskarżonego kosztami procesu. Ponadto projekt zawiera wiele szczegółowych zmian dotyczących obrony z urzędu, które służyć mają racjonalizacji stosowania tej instytucji. Poszerzenie zakresu możliwości korzystania z obrony z urzędu postrzegać należy w dwóch perspektywach. Po pierwsze z punktu widzenia jednostki, gwarancji ochrony praw każdego, przeciwko komu toczy się lub kogo interesom zagraża proces karny przed działaniami organów procesowych korzystających z imperium państwa. Po wtóre z punktu widzenia interesu publicznego, związanego ze sprawiedliwym rozstrzygnięciem sprawy karnej prowadzonej przed sądem. W obu perspektywach obrona z urzędu stanowi istotne uzupełnienie kontradyktoryjności, w obu jest elementem służącym realizacji podstawowego celu rzetelnego procesu karnego, wydania sprawiedliwego rozstrzygnięcia, a zwłaszcza zagwarantowania, by osoba niewinna nie została pociągnięta do odpowiedzialności karnej. Zapobiega powstawaniu nierówności i uprzywilejowanej pozycji bogatych, mających możliwość finansowania obrony z wyboru. Nierówna sytuacja procesowa zamożnych i ubogich to wszak argument podnoszony przez przeciwników kontradyktoryjności, dla których gwarancją jest jedynie działający z urzędu i wyjaśniający sprawę we wszystkich aspektach sąd. Tyle, że taki sposób działania sądu opiera się w znacznym stopniu na inkwizycyjności, która obok różnych wadliwości ma również i tę cechę, że kieruje sąd w stronę oskarżyciela. Zdaje się nie budzić wątpliwości, że sens obrony z urzędu w kontradyktoryjnym procesie karnym wykracza poza jednostkowy interes oskarżonego, któremu świadczona jest taka pomoc. Oczywiście w odniesieniu do obrony z urzędu pojawić się może pytanie o jakość, staranność i zaangażowanie. To jednak nie tyle problem źródła, z którego finansowana jest obrona, lecz standardu wykonywania tej profesji prawniczej. W tym zakresie fundamentalne znacznie mają właściwie ukształtowany proces szkolenia i weryfikacji kompetencji zawodowych adwokatów oraz nadzoru nad wykonywaniem zawodu. Obrońca to przecież osoba pełniąca w zasadniczej części funkcję publiczną. O szczególnym statusie i zaufaniu.

Oczywiście projektowane rozwiązanie wywoływać może pewne wątpliwości, zwłaszcza związane z potencjalnymi kosztami zwiększonego zakresu obrony z urzędu. Wydaje się jednak, że nie powinny być one nadmierne, zwłaszcza jeśli nie straci się z pola widzenia, że kontradyktoryjność niejako z natury rzeczy ogranicza koszty procesu w tym zakresie, w którym na gruncie obowiązującego modelu inkwizycyjnie działające organy procesowe zobligowane są do wykonywania zbędnych, a w szczególności wielokrotnie powtarzalnych czynności.

Osobiście nie mam wątpliwości, że zwiększenie kontradyktoryjności, co pociąga ze sobą poszerzenie zakresu dostępu do obrony z urzędu, to rozwiązanie w dobrym kierunku. Ważąc wady i zalety poszerzonego zakresu dostępu do obrony z urzędu, nie można tracić z pola widzenia, że alternatywą jest pozostawienie bez zmian polskiej procedury karnej, ta zaś, jak powszechnie się twierdzi, właśnie z uwagi na niedostatek kontradyktoryjności jest dalece dysfunkcjonalna.

Ważąc wady i zalety poszerzonego zakresu dostępu do obrony z urzędu, nie można tracić z pola widzenia, że alternatywą jest pozostawienie bez zmian polskiej procedury karnej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.