Ile odpowiedzialności prokuratorów
Błędy prokuratorów coraz więcej kosztują państwo, które musi wypłacać odszkodowania dla osób niesłusznie aresztowanych. Czy aby zapobiec tego typu sytuacjom, należy zmienić przepisy? Czy wystarczy lepiej stosować te, które już istnieją?
13 marca rozpoczął się proces 34-letniego mieszkańca Lublina, który oskarżony o zabójstwo spędził w areszcie trzy lata. Mężczyzna żąda teraz 17 mln odszkodowania i rekompensaty. Na kwotę tę składają się - jak podaje "Kurier Lubelski" - 10 tys. zł za każdy z 1044 dni aresztowania, po 5 tys. zł za 1209 dni od wypuszczenia z aresztu do prawomocnego uniewinnienia oraz milion za utracone zarobki.
Tego typu przypadków jest znacznie więcej. Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że w 2011 roku odszkodowania pochłonęły 13,5 mln zł. Nic więc dziwnego, że coraz cześciej pojawiają się głosy, iż dzieje się tak, bo prokuratorzy są de facto bezkarni. Z drugiej strony, o zastosowaniu aresztu ostatecznie decyduje nie prokurator, lecz sędzia. Dlaczego więc tylko ci pierwsi mają ponosić odpowiedzialność?
Z kolei prokurator generalny Andrzej Seremet twierdzi, że nie jest prawdą, iż prokuratorzy w żaden sposób nie odpowiadają za swoje błędy. - Nie zmienia to jednak tego, że w nowej ustawie o prokuraturze powinny znaleźć się precyzyjne regulacje odnoszące się do ponoszenia odpowiedzialności innej niż dyscyplinarna. Przede wszystkim mowa o odpowiedzialności finansowej - twierdzi prokurator generalny. - Obecne regulacje są nieprecyzyjne i rodzą wątpliwości interpretacyjne, szczególnie jeżeli chodzi o znamię bezprawności działania - dodaje Andrzej Seremet.
Chodzi przede wszystkim o treść art. 557 par. 1 ustawy z 6 czerwca 1997 r. - Kodeks postępowania karnego (Dz.U. z 1997 r. nr 89, poz. 555 z późn. zm.), który wprowadził instytucję roszczenia regresowego przysługującego Skarbowi Państwa wobec osób, które swoim bezprawnym działaniem spowodowały "niesłuszne skazanie, zastosowanie środka zabezpieczającego, niewątpliwie niesłuszne tymczasowe aresztowanie lub zatrzymanie". Wątpliwości co do zakresu regulacji przewidzianej w art. 557 k.p.k. w efekcie prowadzą do tego, że sprawy regresowe są bardzo rzadkie.
Zdaniem Prokuratury Generalnej, mówiąc o finansowej odpowiedzialności prokuratorów czy sędziów, należy przede wszystkim zastanowić się nad wprowadzeniem dla tych grup zawodowych powszechnego ubezpieczenia. - W jego kosztach musi jednak partycypować Skarb Państwa - stwierdza Andrzej Seremet .
Tymczasem Edward Zalewski, przewodniczący Krajowej Rady Prokuratury, podkreśla, że temat odpowiedzialności prokuratorów zawsze budził wiele emocji, m.in. dlatego że media przedstawiają problem w barwach czarno-białych, nie wnikając ani w skomplikowane kwestie winy, ani w model odpowiedzialności funkcjonariuszy publicznych w kontekście sprawności działania organów państwowych.
Pojawiają się też głosy, że obecny model - oparty na dwuinstancyjnych sądach korporacyjnych - jest nieefektywny. W efekcie resort zastanawia się, czy drugą instancją postępowań dyscyplinarnych nie powinien być sąd powszchny.
@RY1@i02/2012/057/i02.2012.057.07000060e.807.jpg@RY2@
fot. artur chmielewski
Edward Zalewski prokurator, przewodniczący Krajowej Rady Prokuratury
Oczywiste jest, że każda osoba, niezależnie od wykonywanego zawodu i pełnionej funkcji, powinna odpowiadać za swoje błędy, w następstwie których powstaje określona szkoda. Należy jednak pamiętać, że wina jest kategorią zindywidualizowaną, a państwo przejmuje odpowiedzialność za swoich funkcjonariuszy nie dlatego, żeby ich chronić przed odpowiedzialnością, ale dlatego, żeby prawidłowe działanie instytucji nie było krępowane wynikającym z obawy o własną sytuację oportunistycznym działaniem urzędnika.
Na tym tle szczególnie trudno jawi się odpowiedzialność służbowa prokuratorów. Materia, którą zajmuje się prokurator, jest z zasady skomplikowana i w większości spraw niejednoznaczna. Obszar działania prokuratora jest obszarem zantagonizowanym, w którym zawsze jedna ze stron będzie uważać się za pokrzywdzoną. To zaciera obiektywny osąd i budzi emocjonalny stosunek do prokuratorskich działań i decyzji. Wreszcie sam prokurator podejmuje swoje działania w sytuacjach stresowych, faktycznie niejednoznacznych i prawnie skomplikowanych, co powinno mieć niewątpliwie wpływ na późniejszą ocenę jego postępowania. Wszystkie te argumenty przemawiają za tym, żeby problem odpowiedzialności prokuratorów z jednej strony traktować zawsze indywidualnie, a z drugiej strony model tej odpowiedzialności musi być adekwatny do stopnia trudności wykonywanego zawodu i dbałości o prawidłowe funkcjonowanie prokuratury jako istotnego organu państwa.
W obecnie obowiązującym porządku prawnym prokurator odpowiada dyscyplinarnie przed Sądem Dyscyplinarnym i Odwoławczym Sądem Dyscyplinarnym przy Prokuratorze Generalnym. Są to sądy złożone z prokuratorów wybieranych na 4-letnie kadencje przez zgromadzenia w prokuraturach apelacyjnych i zebranie prokuratorów w Prokuraturze Generalnej. Odrębny system sądów dyscyplinarnych funkcjonuje w prokuraturze wojskowej i Instytucie Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Przestępstw przeciwko Narodowi Polskiemu. We wszystkich sądach dyscyplinarnych zasiadają prokuratorzy, jest to więc model sądownictwa korporacyjnego. Wyjątkiem jest możliwość zaskarżenia orzeczenia sądu odwoławczego do Sądu Najwyższego.
Obecnie w Prokuraturze Generalnej trwają prace nad nowelizacją ustawy o prokuraturze w zakresie przepisów dotyczących postępowania dyscyplinarnego. Propozycje idą w kierunku likwidacji Odwoławczego Sądu Dyscyplinarnego przy Prokuratorze Generalnym i wprowadzenia możliwości odwołania się od orzeczenia wydanego w I instancji do sądu apelacyjnego lub do Sądu Najwyższego. Różnica ta spowodowana jest również propozycją zmiany modelu orzekania dyscyplinarnego w I instancji. W miejsce dotychczasowego Sądu Dyscyplinarnego przy Prokuratorze Generalnym miałyby powstać sądy w każdej prokuraturze apelacyjnej i w Prokuraturze Generalnej, a wybór prokuratorów na czteroletnią kadencję ma być zastąpiony losowaniem spośród prokuratorów składów orzekających. Tak więc prokurator generalny chce zastąpić dotychczasowy system korporacyjny systemem mieszanym - w pierwszej instancji orzekać ma sąd złożony z prokuratorów, a w drugiej instancji sądy apelacyjne i Sąd Najwyższy.
Krytykę tego rozwiązania przeprowadził Aleksander Herzog ("Prokuratura i Prawo" nr 3 z 2012 r. ). Jak zauważył, jedynym argumentem podniesionym przez prokuratora generalnego, a przemawiającym za potrzebą nowelizacji przepisów o postępowaniu dyscyplinarnym, jest niski poziom orzecznictwa dotychczasowych sądów dyscyplinarnych i długotrwałość postępowania przed nimi. Jednak przy tak postawionej tezie umyka inny, moim zdaniem bardziej ważki problem, czy sądownictwo dyscyplinarne w prokuraturze nie powinno być oddane w ręce sądownictwa powszechnego i Sądu Najwyższego.
Najpoważniejszym zarzutem adresowanym do sądownictwa dyscyplinarnego jest zarzut korporacyjności, a więc swoistej solidarności zawodowej sądzących z sądzonymi. W podtekście formułowany jest pogląd, iż sędziowie dyscyplinarni, ulegając zawodowej solidarności, nie orzekają obiektywnie i sprawiedliwie. Zarzut ciężki i moim zdaniem niesprawiedliwy. Niemniej jednak jest to zarzut nie do uniknięcia przy obowiązującym modelu postępowania. Rola prokuratorów w państwie jest tak istotna i zbliżona do roli sędziów, iż należy z działalności prokuratury wyeliminować wszystkie te elementy, które mogą budzić podejrzenie jej niepraworządnego funkcjonowania. A zmiana modelu postępowania dyscyplinarnego jest stosunkowo łatwa i nie powinna się spotkać z oporem środowiska prokuratorskiego. Prokuratorzy słusznie domagają się statusu maksymalnie zbliżonego do statusu sędziów. Paralelność tych zawodów wymaga nie tylko równości w przywilejach, ale także równości w obowiązkach i przyjętych rozwiązaniach strukturalnych. W sądownictwie powszechnym sądami dyscyplinarnymi pierwszej instancji są sądy apelacyjne, a sądem odwoławczym Sąd Najwyższy. Jest to rozwiązanie niekwestionowane, a postępowanie dyscyplinarne w sądach nie spotyka się z taką krytyką jak postępowanie w prokuraturze. Nic ważnego nie stoi na przeszkodzie wprowadzenia takiego samego systemu do prokuratury. Uwolni to rzeszę prokuratorów od wykonywania obowiązków sędziów dyscyplinarnych absorbujących czas i energię, które można skierować na wykonywanie obowiązków służbowych. Zysk dla prokuratury jest oczywisty, a strata własnego sądu dyscyplinarnego nieistotna.
Istotnym problem w odpowiedzialności zawodowej prokuratorów jest okres przedawnienia deliktów dyscyplinarnych. Po upływie trzech lat od popełnienia czynu nie można wszcząć postępowania dyscyplinarnego, a tak wszczęte należy umorzyć. Okres ten ulega wydłużeniu do 5 lat w przypadku wszczęcia postępowania przed upływem tego okresu (nie dotyczy to oczywiście przypadku, gdy delikt dyscyplinarny jest jednocześnie przestępstwem). Istotniejszy tu jest trzyletni okres wymagany do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego. Czy okres ten jest wystarczający do stwierdzenia deliktu dyscyplinarnego i reakcji przełożonych, a czy z kolei wydłużanie go nie uchybi argumentom przemawiającym za istnieniem instytucji przedawnienia ( brak potrzeby zadośćuczynienia sprawiedliwości, nadmierna krzywda dla sprawcy, trudności dowodowe w sprawiedliwym rozstrzygnięciu sprawy). Jako argument przemawiający za wydłużeniem okresu przedawnienia podaje się długotrwałość procesów sądowych, w których wyrok uniewinniający wskazuje na błędy prokuratora wymagające reakcji dyscyplinarnej. Uważam ten argument za całkowicie chybiony, a obowiązujący okres przedawnienia za wystarczający do podjęcia ewentualnego postępowania dyscyplinarnego i jednocześnie spełniający warunki uzasadniające potrzebę istnienia instytucji przedawnienia. Hierarchiczność prokuratury, istniejące systemy kontroli i nadzoru powinny być wystarczające w zapobieganiu przedawnienia przewinień dyscyplinarnych. Jeżeli w tym systemie występują błędy doprowadzające do przedawnienia, to nie można za nie karać prokuratora wydłużeniem tego okresu. To ustawodawca powinien ustanowić takie procedury, które będą skutecznie zapobiegać temu zjawisku.
Niezwykle wrażliwą kwestią jest odpowiedzialność finansowa prokuratorów za popełnione w postępowaniu karnym błędy powodujące konieczność wypłaty odszkodowań. Z reguły tego typu sytuacje występują przy odszkodowaniach za niesłuszne tymczasowe aresztowanie lub spowodowanie postępowaniem karnym strat w mieniu osób prawnych. Należy się jednak zastanowić, czy te typowe sytuacje uzasadniające wypłatę odszkodowań powstają tylko z winy określonego prokuratora. Czy bezpośrednia odpowiedzialność finansowa prokuratora za ewentualne straty spowodowane postępowaniem karnym nie spowoduje reakcji w postaci oportunizmu i strachu przy podejmowaniu decyzji procesowych, a co za tym idzie istotnych szkód w procesie zwalczania przestępczości. W przypadku tymczasowego aresztowania należy podnieść, iż środek ten stosowany jest przez sąd. Wniosek prokuratora o zastosowanie tymczasowego aresztowania nie zwalnia sądu od należytego zbadania sprawy i wydania prawidłowego rozstrzygnięcia. Nadto bezpośredni przełożony prokuratora sprawuje nadzór nad jego pracą i on również jest odpowiedzialny za decyzje o tymczasowym aresztowaniu. Niezależność prokuratora nie zwalnia przełożonego od prawidłowego sprawowania nadzoru, tym bardziej iż posiada on instrumenty prawne do ingerencji w tę niezależność.
Tak więc za powstanie ewentualnych roszczeń odszkodowawczych nie może odpowiadać jedynie prokurator prowadzący określone postępowanie przygotowawcze. Nierealne jest też (chociaż prawnie dopuszczalnym) dochodzenie odszkodowania od poszczególnych osób (sędziów, prokuratorów), oceniając stopień przyczynienia się do powstania szkody każdego z nich. Reakcją na tego typu postępowanie będzie niepodejmowanie przez prokuratorów decyzji grożących chociaż w minimalnym stopniu odpowiedzialnością finansową, a co za tym idzie niweczenie efektów postępowania karnego. Znamienne jest to, iż ustawodawca wyłączył sędziów i prokuratorów z kręgu funkcjonariuszy publicznych odpowiedzialnych majątkowo za rażące naruszenie prawa (ustawa o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenie prawa). Było to działanie racjonalne, kierujące się interesami państwa.
Po upływie trzech lat od popełnienia czynu nie można wszcząć postępowania dyscyplinarnego, a tak wszczęte należy umorzyć
@RY1@i02/2012/057/i02.2012.057.07000060e.808.jpg@RY2@
fot. jacek taran
Jacek Skała, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP, założyciel forum Prokuratorzy.net
Kwestia odpowiedzialności dyscyplinarnej, postępowań dyscyplinarnych, sądownictwa dyscyplinarnego, w każdej grupie zawodowej posiadającej tego rodzaju rozwiązania stanowi niezwykle ważkie, ale i wrażliwe zagadnienie. Nie inaczej jest wśród prokuratorów. Zmiany w postępowaniach przygotowane przez prokuratora generalnego wywołały ożywioną dyskusję w środowisku prokuratorów już w 2011 r.
Propozycje te można podzielić na dwie części w zakresie ustrojowym, a zatem dotyczące usytuowania i organizacji sądownictwa dyscyplinarnego w prokuraturze, oraz w zakresie przepisów materialnych i procesowych. W części ustrojowej proponowane reformy są wręcz rewolucyjne. Na uwagę zasługują w szczególności dwie propozycje. Pierwszą z nich jest stworzenie sądów dyscyplinarnych pierwszej instancji w 11 prokuraturach apelacyjnych w składach rekrutujących się spośród prokuratorów tego najwyższego szczebla w strukturze organizacyjnej prokuratury z pominięciem Prokuratury Generalnej. Usytuowanie sądownictwa dyscyplinarnego I instancji w prokuraturach apelacyjnych i tworzenie składów sędziowskich wyłącznie z prokuratorów tych prokuratur oderwie jednak sądownictwo dyscyplinarne od rzeczywistości prokuratur rejonowych i okręgowych. Zniknie równość i powszechność, jak się wydaje, bardzo dobrze sprawdzająca się w praktyce działania sądów dyscyplinarnych obu instancji. Brak jest jakichkolwiek racjonalnych argumentów dla pozbawienia znacząco przeważającej liczby prokuratorów możliwości brania udziału w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości dyscyplinarnego w ramach swojej korporacji i przekazania jej wąskiemu gronu osób, w przeważającej mierze nieuczestniczącemu w pracy na pierwszej linii. W ocenie większości prokuratorów największą zaletą sądownictwa dyscyplinarnego w obecnym ukształtowaniu jest jego egalitarność. Wśród sędziów sądów dyscyplinarnych sporą grupę stanowią prokuratorzy prokuratur rejonowych i okręgowych. Niepodważalną wartością obecnych uregulowań jest możliwość wyboru sędziów dyscyplinarnych przez reprezentację prokuratorów z danej apelacji skupioną w zgromadzeniach. Te ostatnie jednak, jako forma samorządu prokuratorskiego, wymagają daleko idących zmian zmierzających w kierunku demokratyzacji ich składu osobowego, przeprowadzonej w taki sposób, aby głos każdego prokuratora był równy. Jako prokuratorzy z całą stanowczością będziemy się sprzeciwiać eliminacji z orzekania w sądach dyscyplinarnych prokuratorów liniowych oraz tych z jednostek niższego szczebla. W naszej ocenie proponowane zamiany doprowadzą do polaryzacji i pogłębienia się podziału na "szefów" oraz "podwładnych" przy wyraźnym wzmocnieniu pozycji tych pierwszych.
Zachowanie obecnych uregulowań jest tym ważniejsze, że w odróżnieniu od sądownictwa powszechnego w strukturach organizacyjnych prokuratur funkcjonuje wiele osób oderwanych od prowadzenia postępowań. Tymczasem w sądzie w zasadzie każdy sędzia, włącznie z przewodniczącymi wydziałów czy prezesami, prowadzi swoje sprawy. Wydaje się, że pożądane są dążenie do podobnego modelu w prokuraturze oraz rezygnacja z chybionego pomysłu przekazania sądownictwa dyscyplinarnego prokuratorom prokuratury apelacyjnej.
Cała dyskusja na ten temat związana jest z przyszłym modelem strukturalnym prokuratury, który powinien zmierzać w kierunku modelu "śledczego" w miejsce modelu "nadzorczego", który zdaje się zyskiwać coraz większą przewagę. Model "nadzorczy" jest modelem zbiurokratyzowanym, opartym w dużej mierze na statystyce i sprawozdawczości. W modelu tym często tracimy z pola widzenia to, czego oczekuje od prokuratury obywatel. Cel ten w modelu "nadzorczym" jest trudniejszy do osiągnięcia z dwóch powodów. Po pierwsze prokuratura z rozbudowanym nadzorem zatrudniać musi coraz większą liczbę prokuratorów nieprowadzących postępowań, po drugie zaś rozbudowany nadzór absorbuje czas. W dyskusji o modelu prokuratury nie można także zapominać, że racjonalność ograniczenia nadzoru do niezbędnego minimum wynika z faktu, iż jest on sprawowany w sposób kompleksowy oraz w pełni zobiektywizowany przez sądy.
Druga z zaproponowanych przez prokuratora generalnego kluczowych zmian - przekazanie sądownictwa II instancji Sądowi Najwyższemu - budzić musi jednoznaczny sprzeciw. Byłby to jedyny przypadek, aby sądownictwo dyscyplinarne jednej grupy zawodowej przekazywać innej grupie zawodowej. Owszem, można rozważyć tego rodzaju propozycję, ale w sytuacji gdyby sądownictwo odwoławcze wszystkich korporacji prawniczych przekazać sądom powszechnym na odpowiednim szczeblu lub Sądowi Najwyższemu. Projekt przekazania sądownictwa dyscyplinarnego II instancji sądom można porównać do sytuacji, w której orzekanie w postępowaniach dyscyplinarnych w II instancji wobec sędziów przekazać prokuraturom apelacyjnym, a wobec radców prawnych - notariuszom. Już gołym okiem widoczna jest absurdalność takiego rozwiązania.
Największą zaletą sądownictwa dyscyplinarnego w obecnym kształcie jest jego egalitarność
@RY1@i02/2012/057/i02.2012.057.07000060e.809.jpg@RY2@
fot. wojciech Górski
Michał Królikowski karnista, doktor nauk prawnych, podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, członek Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego (kadencja 2009 - 2013), w latach 2006 - 2011 dyrektor Biura Analiz Sejmowych
W przypadku wszystkich zawodów prawniczych, zarówno tych o charakterze usługowym, jak i działających w imieniu państwa, warto zadać sobie pytanie o to, czy model sądownictwa dyscyplinarnego został prawidłowo ukształtowany. Dlaczego? Z kilku powodów. Dla samorządów radców prawnych, adwokatów, notariuszy lub komorników postępowania dyscyplinarne są jednym z ważnych narzędzi potwierdzania mocy obowiązującej standardów deontologicznych danej profesji. Dla prokuratorów i sędziów stanowią istotny element gwarancyjny takiego wypełniania przez nich swej roli, której znaczenia społecznego i państwowego nie można lekceważyć.
W przypadku prokuratorów obecnie rozpoznawanie spraw dyscyplinarnych powierzono sądownictwu dyscyplinarnemu prokuratorów, i to zarówno w sprawach dyscyplinarnych, jak i w postępowaniu o zezwolenie na pociągnięcie prokuratora do odpowiedzialności karnej. Ma ono charakter wyłącznie korporacyjny i opiera się na członkach składów orzekających pochodzących z wyboru środowiskowego. Prowadzone przez nich postępowania są powolne, rozproszone na trzy odrębne systemy organów: dla prokuratorów powszechnych jednostek organizacyjnych prokuratury, dla prokuratorów wojskowych oraz dla prokuratorów Instytutu Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. W końcu zbyt wiele jest przesłanek, niekoniecznie istotnych, umożliwiających odwołanie prokuratora. Prawo takie przysługuje dziś prokuratorowi generalnemu, jeżeli prokurator, mimo dwukrotnego ukarania przez sąd dyscyplinarny karą w postępowaniu dyscyplinarnych, popełnił przewinienie służbowe, a w tym dopuścił się oczywistej obrazy przepisów prawa lub uchybił godności urzędu prokuratorskiego. Wśród katalogu kar, które umożliwiają odwołanie, zalicza się obecnie ostrzeżenie o niepełnej przydatności na zajmowanym stanowisku lub przeniesienie na niższe stanowisko. W wielu momentach regulacja ta nie jest po prostu racjonalna.
Do rozważenia należy przedstawić zatem kilka postulatów. Po pierwsze ujednolicenie sądownictwa dyscyplinarnego dla wszystkich trzech wyodrębnionych pionów organizacyjnych prokuratury. Po drugie odejście od wybieralności sędziów sądów dyscyplinarnych. Odmiennym podejściem byłoby powoływanie do składu sądu dyscyplinarnego pierwszej instancji wybranych lub nawet wszystkich prokuratorów szczebla centralnego i apelacyjnego. W konsekwencji - powołanie sądów dyscyplinarnych przy wszystkich apelacjach. Po trzecie wprowadzenie w postępowaniu dyscyplinarnym na poziomie pierwszej instancji zasady jawności, z wyjątkami odpowiadającymi regułom konstytucyjnym.
Kluczową sprawą jest rozważenie, czy druga instancja w postępowaniu dyscyplinarnym nie powinna zostać przekazana do sądownictwa powszechnego. Zasadniczą zaletą takiego rozwiązania jest wprowadzenie profesjonalnego czynnika sądowego do rozstrzygania o prawach i sankcjach w stosunku do prokuratorów, obiektywizującego ocenę ich pracy i zapewniającego większy standard gwarancyjny w postępowaniu o charakterze represyjnym. W przeciwieństwie do usługowych zawodów prawniczych mniejsze znaczenie ma argument z prawa danej korporacji do samodzielnego definiowania zasad wykonywania zawodu, który miałby ograniczyć możliwość powierzenia podmiotowi z zewnątrz, nawet sądowi, ostatecznej decyzji o standardach deontologicznych danej korporacji. Samorządy zawodowe prawników mają istotną funkcję do spełnienia - reprezentowanie profesjonalnych prawników wobec obywateli i organów państwa oraz staranie o zapewnienie należytego wykonywania zawodów, podejmowanych w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony. Istotą działalności tych podmiotów jest zatem uzgodnienie interesów partykularnych osób wykonujących daną profesję z interesem publicznym. Jednak w przypadku korpusu prokuratorów mamy do czynienia z sytuacją zasadniczo odmienną. Z jednej strony w prokuraturze pokutuje wciąż zastana i wykształcona przez lata pragmatyka działania oparta na konstrukcji podległości i związania wolą przełożonego. Wprowadzona w warstwie normatywnej przy okazji nowelizacji ustawy o prokuraturze z 2010 roku zasada niezależności prokuratora nie nabrała jeszcze w praktyce działania tej instytucji realnego znaczenia i nie wypełniła się jak dotąd realną treścią. Sytuacja ta skłania do tego, by poważnie rozważać przeniesienie postępowania dyscyplinarnego w drugiej instancji poza samą prokuraturę, rozbijając niekiedy zbyt mocne związanie członków sądu dyscyplinarnego z zastanym poglądem o sposobie funkcjonowania prokuratury.
Przede wszystkim należy się zastanowić nad ujednoliceniem sądownictwa dyscyplinarnego dla wszystkich trzech wyodrębnionych pionów organizacyjnych prokuratury
Urszula Wróblewska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu