Konsumenci bez prawa do informacji w aferze solnej
Być może nigdy nie dowiemy się, w produktach jakich firm stosowano sól odpadową
Prokuratura Okręgowa w Poznaniu odmówiła przekazania do publicznej wiadomości listy firm, które były odbiorcami soli przemysłowej. Powód? Dobro śledztwa. Co więcej, wszystkie kontrole, które w następstwie wybuchu afery solnej prowadzą sanepid oraz Główny Inspektorat Sanitarny wraz z funkcjonariuszami CBŚ mają charakter czynności procesowych i również są objęte tajemnicą postępowania. Co oznacza, że bez zgody prokuratury nie można upublicznić listy firm - producentów spożywczych - które dodawały sól do żywności.
- Chyba że jakikolwiek produkt spożywczy będzie przekraczał normy. Wtedy od razu zostanie przez nas podany do publicznej wiadomości - mówi Jan Bondar, rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Sanitarnego. - Poza tym jakikolwiek produkt niebezpieczny musi być umieszczony w systemie RASFF - przypomina.
RASFF (Rapid Alert System for Food and Feed) to europejski system ostrzegania o niebezpiecznych produktach żywnościowych i paszach. Informacje o potencjalnych zagrożeniach przekazują m.in. inspekcja sanitarna, weterynaryjna czy handlowa. Są trzy stopnie powiadamiania: powiadomienie o zagrożeniu (alert), powiadomienie informacyjne, oraz wiadomości (news). RASFF zakwalifikował informacje z Polski do tego trzeciego, najniższego poziomu, ale polskie służby mają obowiązek informowania o kolejnych ustaleniach.
Obecna lista firm (Inspekcja Weterynaryjna zabezpieczyła 70 ton w 128 z 2267 skontrolowanych zakładów) stanowi jednak na tym etapie listę firm pokrzywdzonych, bo nie ma dowodów na to, że używały soli odpadowej w złej wierze. Pomimo zapewnień sanepidu oraz Inspekcji Weterynaryjnej, które przebadały w sumie ok. 10 tys. zakładów, o tym, że żywność na rynku jest bezpieczna, wielu zaniepokojonych konsumentów chce poznać listę firm, które dodawały sól odpadową do produkowanego jedzenia.
Co grozi pracownikowi prokuratury, sanepidu bądź inspekcji weterynaryjnej, jeśli wzorem Bronisława Wildsteina wyniesie i upubliczni listę? - Jako pracownik ponosi odpowiedzialność dyscyplinarną. Jeśli w dodatku są to dane, które dotyczą toczącego się postępowania przygotowawczego i ten pracownik ma tego świadomość, to łamie jeszcze tajemnicę śledztwa - mówi Tomasz Lustyk, prawnik specjalizujący się w prawie cywilnym. - W dodatku firmy, których dane upublicznił, mogą dochodzić roszczeń od niego oraz od instytucji, w której pracuje. Mogą się domagać zadośćuczynienia za naruszenie ich wizerunku, a nawet odszkodowania za zmniejszone obroty czy utracony zarobek.
Czy kiedykolwiek dowiemy się, w jakich firmach sól przemysłowa stosowana była do produkcji żywności?
- Nawet jeśli prokuratura sformułuje akt oskarżenia, to będzie on dotyczył osoby, a nie firmy, w której pracuje. Postępowanie sądowe jest jawne, chyba że sąd zdecyduje o utajnieniu ze względu na np. na szczególnie ważny interes firmy - mówi dr Łukasz Chojniak, karnista z Uniwersytetu Warszawskiego. Co jeśli prokuraturze nie uda się wnieść aktu oskarżenia?
- Nawet w takim przypadku każdy może złożyć do prokuratora wniosek o wgląd do akt sprawy. Oczywiście musi być on dobrze umotywowany - dodaje Chojniak.
Filip Konopko
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu