"Costa Concordia" - najtrudniejszy i największy proces w historii Włoch
3 marca w teatrze zamienionym na salę rozpraw zasiądzie 4228 osób - przedstawiciele armatora, załoga i pasażerowie
Proces w sprawie zatonięcia statku wycieczkowego "Costa Concordia" u wybrzeży Włoch będzie jednym z najtrudniejszych pod względem technicznym w historii tego kraju. Sąd w Grosseto musiał wynająć lokalny teatr, by pomieścić wszystkich świadków.
Postępowanie incydentalne
Prowadząca sprawę sędzia Valeria Montesarchio chce w nim ulokować 4228 osób, które znajdowały się na pokładzie, lub ich przedstawicieli prawnych, reprezentantów armatora oraz organizacji Codacons, broniącej praw konsumentów. Wszyscy zostaną wezwani na tzw. postępowanie incydentalne, które ma wyjaśnić nieścisłości dotyczące pobocznych wątków śledztwa. Pierwsze posiedzenie zaplanowano na 3 marca w teatrze Moderno w 80-tys. miasteczku Grosseto w Toskanii.
Pasażerowie i załoga statku są obywatelami ponad 60 państw świata, w których używa się łącznie 24 języków urzędowych. To liczba minimalna, oparta na założeniu, że wszyscy znajdujący się na statku obywatele Indii posługują się językiem hindi, cała filipińska załoga - tagalskim itd. Najprawdopodobniej tak nie jest, więc włoski wymiar sprawiedliwości będzie musiał zapewnić tłumaczy przysięgłych także z bardziej egzotycznych języków, jak tamilski albo malajalam.
Śmiertelnie groźny włoski zwyczaj
Sprawa jest wielowątkowa. Oczywiście przede wszystkim dotyczy zachowania kapitana Francesco Schettino, który uciekł ze statku jedną z pierwszych szalup ratunkowych. Sąd musi zbadać kwestię swoistego zwyczaju, który się ukształtował za wiedzą i zgodą lokalnych władz, portów i załogi, przez który statki w okolicy miejsca tragedii regularnie zbaczały z kursu, by podpłynąć bliżej brzegu. Zagraniczne media sugerowały też, że kapitanowi na statku towarzyszyła Mołdawianka, nieznajdująca się na listach pasażerów, zaś rosyjskojęzyczni uczestnicy wycieczki dawali łapówki w postaci zwitków banknotów w zamian za szybszy dostęp do szalup ratunkowych.
Wyrok najpewniej usłyszy co najmniej kapitan Schettino. Jest oskarżony o spowodowanie katastrofy, opuszczenie statku i spowodowanie śmierci pasażerów. Grozi mu 15 lat więzienia. Na proces poczeka w areszcie domowym. Podobne zarzuty co Schettino usłyszał również pierwszy oficer Ciro Ambrosio.
35 ofiar beztroski kapitana Schettina
W wyniku katastrofy statku "Costa Concordia", który 13 stycznia rozbił się o skały wyspy Giglio, zginęło co najmniej 16 osób, w tym czworo Francuzów, trzech Niemców, troje Włochów, Hiszpan, Peruwiańczyk i Węgier. Trzech ciał wciąż nie zidentyfikowano, 16 innych czeka na odnalezienie. Wszyscy oni formalnie wciąż są na liście zaginionych.
Pasażerowie statku są obywatelami 24 państw i mówią w 60 językach
@RY1@i02/2012/019/i02.2012.019.00000090d.802.jpg@RY2@
ap
Zarzuty za wypadek usłyszy kapitan statku Francesco Schettino
Za katastrofy trzeba płacić
Pasażerowie "Costa Concordii", a zwłaszcza rodziny zmarłych, z pewnością będą domagać się odszkodowań od armatora. Jedne z największych w historii wypłacił do tej pory rząd libijski, winny zorganizowania zamachu na samolot linii Pan Am nad szkockim Lockerbie, w wyniku którego zginęło 270 osób. W 2003 roku, na fali ocieplenia relacji z Zachodem, Muammar Kaddafi zgodził się wypłacić każdej z rodzin ofiar po 8 mln dol. odszkodowania, w sumie niemal 2,2 mld dol. W zamian ONZ zniosła wymierzone w Trypolis sankcje. Wysokie odszkodowania, przekraczające łącznie 100 mln dol., wypłaciły także linie Air France rodzinom 113 ofiar katastrofy concorde’a na paryskim lotnisku w 2000 roku.
mwp
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu