Tak, stan wojenny był nielegalny. Ale jego twórcy de facto unikną odpowiedzialności
Trzydzieści lat po wprowadzeniu stanu wojennego zapadł wyrok w tej sprawie. Nieprawomocny
Kara więzienia w zawieszeniu na pięć lat dla Czesława Kiszczaka, uniewinnienie Stanisława Kani oraz umorzenie śledztwa w sprawie Eugenii Kempary - taki wyrok zapadł wobec autorów stanu wojennego po ponad 30 latach od jego wprowadzenia. Decyzję sądu - choć symboliczną - z zadowoleniem przyjmuje większość działaczy opozycji z czasów PRL. Ale nie wszyscy.
Wczorajszemu posiedzeniu Sądu Okręgowego w Warszawie w sprawie rozliczenia organizatorów stanu wojennego wprowadzonego w 1981 roku towarzyszyły ogromne emocje. Z powodu chaosu, jaki zapanował na sali rozpraw, sąd musiał przesunąć ogłoszenie wyroku o dwie godziny, wyrzucając osoby postronne z sali na korytarz. Adam Słomka, działacz opozycji PRL-owskiej związany z KPN, wszedł na stół sędziowski, z którego siłą ściągać musiała go policja. Za ten incydent sąd skazał go na dwa tygodnie więzienia.
W końcu o godzinie 15 sąd wydał wyrok. Skazany na dwa lata więzienia został jedynie Czesław Kiszczak (sąd wziął pod uwagę wiek i stan zdrowia oskarżonego). Były I sekretarz KC PZPR Stanisław Kania został uniewinniony, a sprawę członkini Rady Państwa Eugenii Kempary umorzono z powodu przedawnienia. Wyrok nie jest prawomocny.
- Dekrety i uchwała o wprowadzeniu stanu wojennego podjęta przez Radę Państwa 12 grudnia 1981 r. były nielegalne - stwierdziła w uzasadnieniu wyroku sędzia Ewa Jethon. Sąd ocenił też, że w 1981 r. nie było zagrożenia obcą interwencją, a Wojciecha Jaruzelskiego określił jako "przywódcę tajnego porozumienia, którego celem było wprowadzenie stanu wojennego".
Z wyroku zadowoleni są byli działacze opozycyjni. - Sprawiedliwości stało się zadość - mówi w rozmowie z "DGP" Władysław Frasyniuk. Dodaje, że wyrok nie jest dla niego zaskoczeniem. - Nikt się nie spodziewał, że Kiszczak pójdzie siedzieć. Ale po 30 latach doczekaliśmy się rzeczy, która przez cały ten czas była dla nas oczywista - mówi. Podobnie uważa Jerzy Stępień, były sędzia Trybunału Konstytucyjnego. - Takiego wyroku można było się spodziewać. Na pewno uspokoi opinię publiczną - mówi w rozmowie z "DGP".
Jak podkreśla karnista Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. Andrzej Zoll, wyrok ma charakter symboliczny. - Ewentualne roszczenia są przedawnione - mówi. Artykuł 4221 par. 2 kodeksu przewiduje, że jeżeli szkoda wynikła ze zbrodni lub występku, roszczenie o naprawienie szkody ulega przedawnieniu z upływem dwudziestu lat od dnia popełnienia przestępstwa. I to bez względu na to, kiedy poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia.
Prokurator Instytutu Pamięci Narodowej Piotr Piątek uznał wczorajszy wyrok za sukces. Zapowiedział jednak, że IPN będzie apelował w wątku dotyczącym uniewinnienia Stanisława Kani.
współpraca: Adam Makosz, Barbara Kasprzycka
Wyrok jest symboliczny, a roszczenia są przedawnione
@RY1@i02/2012/009/i02.2012.009.00000020d.803.jpg@RY2@
Leszek łożyński/Reporter
Czesław Kiszczak (drugi z prawej) w Sejmie, 1983 rok
Tomasz Żółciak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu