Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Zmiany rewolucyjne, ale nie kompleksowe

29 czerwca 2018

Zmniejszenie roli sądu w procesie karnym oraz możliwość kontynuowania procesu w sytuacji zmiany jednego członka składu orzekającego - to tylko niektóre propozycje zmian w procedurze karnej mające na celu przyśpieszenie procesów

Przygotowany przez komisję kodyfikacyjną prawa karnego i zaprezentowany przez ministra Jarosława Gowina projekt nowelizacji kodeksu postępowania karnego zmierza do zwiększenia kontradyktoryjności procesu karnego. Jeżeli projekt stanie się obowiązującym prawem, zmniejszy się rola sądu w procesie karnym. Zostanie on zwolniony z poszukiwania dowodów winy oskarżonego w sytuacji, gdy prokurator ich nie dostarczy. Zmiany mają skrócić procesy karne.

Pomysły na usprawnienie procedury karnej ma nie tylko resort sprawiedliwości. Swoje propozycje zgłosiło Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia oraz były minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. - Dzisiaj mamy sytuację, w której w przypadku konieczności zmiany w trakcie procesu karnego choćby jednego z członków kolegialnego składu orzekającego trzeba przeprowadzić przewód sądowy od początku i ponowić wszystkie przeprowadzone czynności dowodowe, np. ponownie przesłuchać setki osób, ponownie dokonywać oględzin przedmiotów i odczytywać dokumenty - mówi "DGP" Krzysztof Kwiatkowski.

Jego zdaniem celowe byłyby takie zmiany, które umożliwiły kontynuację procesu prowadzonego przez sąd w składzie kolegialnym w sytuacji, gdy zajdzie uwarunkowana obiektywnymi okolicznościami konieczność wejścia w skład nowego sędziego zawodowego lub ławnika. - Możemy wprowadzić przy tym przepis, zgodnie z którym nowy sędzia zawodowy lub nowy ławnik po zapoznaniu się z materiałem dowodowym będzie mógł zawnioskować o powtórzenie lub uzupełnienie części dowodów - mówi Kwiatkowski.

Kolejnym pomysłem jest wprowadzenie przepisów, zgodnie z którymi strona wnosząca o sporządzenie uzasadnienia wyroku musiałaby określić, w jakiej części będzie składana apelacja.

- Dziś jest obowiązek uzasadnienia wyroku w całości, a więc zarówno w zakresie rozstrzygnięcia co do winy, jak i co do kary. Trzy czwarte uzasadnienia wyroku to uzasadnienie winy. A często wyrok w apelacji kwestionowany jest wyłącznie co do wymiaru kary - mówi Krzysztof Kwiatkowski.

Dlatego też jego zdaniem wprowadzenie takich rozwiązań do k.p.k. podniosłoby efektywność pracy sędziego, bo w praktyce skutkowałoby to ograniczeniem uzasadnienia do tej części, która by ewentualnie stanowiła podstawę wniesienia apelacji.

@RY1@i02/2012/003/i02.2012.003.070000400.807.jpg@RY2@

Tomasz Jodłowski

Małgorzata Bednarek prezes Niezależnego Stowarzyszenia Prokuratorów "Ad Vocem", prokurator Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach

W polskich warunkach prawnych postępowanie sądowe w sprawach karnych nazbyt często jest prowadzone przewlekle. Trzeba jednak zdać sobie sprawę, że nie jest to często wina sędziów czy też prokuratorów występujących na sali rozpraw - oczywiście oprócz jednostkowych sytuacji - stanowiących jednak margines problemu braku sprawności postępowania sądowego. Mało kto sobie zdaje sprawę, że czasem niewielkie zmiany w procedurze karnej poprzez wprowadzenie nowych rozwiązań albo też wyeliminowanie niektórych kuriozalnych z punktu widzenia osoby z zewnątrz, może spowodować przyspieszenie postępowania. Pamiętać przy tym należy, że sama zmiana kodeksu postępowania karnego może się okazać niewystarczająca - na problem ten należy bowiem spojrzeć całościowo, a więc także przez pryzmat organizacji pracy prokuratury i sądów.

Przedstawione przez ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina rozwiązania legislacyjne mogą ułatwić i przyspieszyć postępowania sądowe. W dużych sprawach łatwiej będzie można przewidzieć koniec postępowania, a szefom prokuratury i samym prokuratorom pozwoli na takie planowanie swoich czynności, by mogli uczestniczyć w rozprawach karnych autorzy aktów oskarżenia, a nie - jak obecnie się to zdarza - całkiem przypadkowi prokuratorzy, którzy jednocześnie z uwagi na wielość innych czynności do wykonania nie są w stanie prawidłowo przygotować się do rozpraw sądowych.

Dopuszczenie możliwości składania przez strony oświadczeń co do przeprowadzenia konkretnych dowodów w sprawie - to też słuszna idea

pozwalająca sądowi na szybkie rozstrzygnięcie spraw - zwłaszcza tych wielowątkowych i wieloosobowych. Warunkiem powodzenia powyższych zabiegów legislacyjnych jest jednak to, aby szły one w parze z właściwą organizacją pracy w prokuraturze. Właściwa organizacja pracy w prokuraturze powinna zakładać, że autor aktu oskarżenia będzie uczestniczyć w rozprawach odwoławczych aż do postępowania odwoławczego włącznie. W innym przypadku projektowane zmiany mogą okazać się fasadowymi. Prokurator wysłany na rozprawę, a niebędący referentem na etapie postępowania przygotowawczego, będzie bowiem składał oświadczenia o przeprowadzeniu konkretnych dowodów w sposób zachowawczy, tzn. ograniczając się do złożenia oświadczenia o przeprowadzeniu większości dowodów, opisanych i wskazanych w akcie oskarżenia.

W mojej ocenie, by zmiany przyjęły się w praktyce i miały wymierny efekt w postaci sprawniejszego postępowania, musi dojść do zmian organizacyjnych głównie w prokuraturze - tu musi powstać wola ich wprowadzenia głównie po stronie przełożonych. Obecnie królująca powszechnie ocena pracy prokuratury przez pryzmat statystyki nie pozwala na zmiany organizacyjne przyspieszające postępowanie sądowe. Prokuratorzy bowiem zbyt przywiązani są do idei, aby to na ich podwórku nie doszło do wahnięć statystycznych i w efekcie sprawność postępowania sądowego dla nich nie jest tak istotna.

Przechodząc już do oceny konkretnych rozwiązań z zadowoleniem przyjmuje te rozwiązania, które nie pozwalają stronom na celowe przewlekanie postępowania sądowego poprzez składanie wniosków o odczytywanie protokołów i innych dowodów znanych stronom. Rzeczywiście wola stron w tym zakresie została ograniczona do przypadków niemożności zapoznania się z dowodem wcześniej. Ograniczenie w tym zakresie zasady bezpośredniości jest słuszne. Jest to kolejna próba ograniczenia zasady bezpośredniości tam, gdzie przybiera ona obecnie formę wręcz absurdalną, a co za tym idzie nierozumianą przez uczestników postępowania niebędących podmiotami fachowymi. Mamy bowiem do czynienia z dokumentami, do których dostęp mają strony procesowe, są im te dokumenty również w przeważającej ilości przypadków bardzo dobrze znane - odczytywanie ich naraża sąd na śmieszność i prowadzi do wypaczenia słusznych skądinąd zasad. Pojawiające się rozbieżności w zeznaniach świadków czy też oskarżonych można wyjaśnić w drodze pytań zadawanych przez strony postępowania bez konieczności odczytywania całości protokołów lub nawet ich części.

Kolejną kwestią, która powinna być wzięta pod uwagę, jest konieczność przeprowadzenia wszystkich dowodów na rozprawie głównej dotyczących oskarżonych - nawet tych, które nie są kwestionowane przez strony. Projekt problem ten próbuje rozwiązać, zobaczymy, jak będzie on funkcjonował w praktyce, jednakże już z treści analizowanych przeze mnie przepisów wynika, że nie ma możliwości nieprzeprowadzenia dowodu co do winy oskarżonego, np. dowodu z zeznań świadka, których treści strony nie kwestionują, a w stosunku do którego nie istnieją przeszkody stawiennictwa. W tym zakresie projektodawcy nie zastanowili się nad pytaniami: po co przeprowadzać dowody na rozprawie głównej, nawet te istotnie z punktu widzenia orzeczenia o winie sprawcy, które nie są kwestionowane przez strony? Czy nie wystarczy poprzestać na zgodnym oświadczeniu, że dany dowód przez oskarżonego, prokuratora i pełnomocników stron jest nie kwestionowany i uznać takie dowody za ujawnione bez ich przeprowadzania?

Niestety odnoszę wrażenie, że projektodawcy zatrzymali się w połowie drogi nad usprawnieniem procesu - przerzucając całą odpowiedzialność za jego kształt na prokuraturę. Wprowadzenie daleko idącej kontradyktoryjności, jaka przyświeca temu projektowi, nie będzie natomiast służyć prawdzie materialnej.

Ograniczenia dla sądu przeprowadzenia z urzędu dowodów przeczą bowiem tej zasadzie. Mamy do czynienia nie ze sporem natury cywilnej, ale procesem karnym, podczas którego rozstrzygana jest odpowiedzialność karna człowieka. Rozumiem intencje projektodawców wzmacniające pozycję prokuratora i ograniczające w tym aspekcie sąd orzekający, ale czy aby nie jest to krok wstecz, który doprowadzi do wydawania orzeczeń z punktu widzenia społecznego - niesprawiedliwych czy wręcz naczelnej zasadzie przyświecającej polskiej procedurze, tzn. prawdzie materialnej?

Chciałam w tym miejscu zaznaczyć, że sama idea wzmocnienia zasady kontradyktoryjności będzie słuszna tylko wtedy, gdy będzie za nią szła taka organizacja pracy w prokuraturze, która umożliwi prokuratorowi, będącemu akurat na rozprawie, właściwe przygotowanie się do tej rozprawy. Tymczasem w obecnym modelu organizacyjnym prokuratury wręcz się zakłada, że na rozprawy sądowe niekoniecznie musi iść referent sprawy.

Właściwie przygotowany do rozprawy prokurator staje się bowiem gwarantem sprawnego postępowania sądowego, a o tym projektodawcy zmian zapominają. Tak więc za wzmocnieniem zasady kontradyktoryjności winna iść zmiana organizacji pracy w prokuraturze - to ostatnie leży w gestii ministra sprawiedliwości, który w ramach obecnie obowiązującej ustawy o prokuraturze może dokonać takich zmian w rozporządzeniu w sprawie regulaminu wewnętrznego urzędowania powszechnych jednostek organizacyjnych prokuratury, aby w gruncie rzeczy projektowane zmiany nie okazały się tylko propagandowym, i to na krótką metę, sukcesem ministra Jarosława Gowina.

@RY1@i02/2012/003/i02.2012.003.070000400.808.jpg@RY2@

Materiały Prasowe

Jacek Przygucki, członek zarządu SSP Iustitia SSO w Suwałkach, wiceprezes SO i przewodniczący II Wydziału Karnego

Wbrew zapowiedziom Ministerstwa Sprawiedliwości propozycje zmiany kodeksu postępowania karnego nie zapewniają wcale pełnej kontradyktoryjności procesu karnego. Są oczywiście krokiem w tym kierunku, ale tylko bardzo małym kroczkiem. Nadal bowiem istnieje zasada dochodzenia przez sąd do prawdy materialnej i inkwizycyjność postępowania. Tymczasem Iutitia proponowała, by sąd rzeczywiście oceniał tylko dowody przedstawione przez strony, a nie musiał sam ich szukać. Temu pośrednio miała służyć nasza propozycja mająca zapewnić udział w sprawie oskarżyciela, który kierowałby akt oskarżenia, a nie przypadkowego prokuratora.

Muszę przyznać, że z uwagą śledzę wypowiedzi nie tylko obecnego ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina, ale interesują mnie także opinie jego poprzednika, czyli Krzysztofa Kwiatkowskiego. Powód? Przecież to za jego urzędowania trwały prace nad zmianą k.p.k. W efekcie dziwi mnie, że ani teraz, ani wcześniej pan minister Kwiatkowski nigdy nie raczył publicznie wspomnieć, iż większa część prezentowanych obecnie przez niego (i komisję kodyfikacyjną) pomysłów była już wcześniej proponowana przez Iustitię. Tymczasem w Iustitii od 2008 roku były prowadzone prace studyjne nad usprawnieniem wymiaru sprawiedliwości, w tym i procedury karnej, które m. in. zostały zaprezentowane w listopadzie 2009 roku na konferencji "Sąd dla Obywatela". Na podstawie części propozycji zespołu przygotowaliśmy następnie projekt zmian k.p.k., które złożyliśmy w lipcu 2010 r. (w porozumieniu z ministrem) do Senatu RP, prosząc o jego potraktowanie jako propozycji inicjatywy legislacyjnej. Tymczasem nasz projekt został jedynie przekazany komisji kodyfikacyjnej przy MS, która wiele naszych rozwiązań skrytykowała. Między innymi instytucję kontynuowania procesu mimo zmiany składu sądu, którą obecnie tak pan minister wychwala i akceptuje. Iustitia proponowała także ograniczenie podstaw zaskarżenia wyroków wydawanych w trybie ugodowym. I ten pomysł został skrytykowany przez komisję, która obecnie proponuje to samo rozwiązanie. Kolejny przykład. Iustitia postulowała rozszerzenie art. 387 na wszystkie czyny. Komisja uznała, że to wymaga rozważenia, po czym pomysł ten rozważyła i przyznała rację Iustitii. Generalnie nie uważam, by zaproponowane przez komisję kodyfikacyjną zmiany były złe. W większości są powtórzeniem naszych propozycji, jak np. lepsze przygotowanie rozprawy, posiedzenia przygotowawcze, możliwość prowadzenia postępowania przy zmianie członka składu, ograniczenie uzasadnienia wyroku itp., ale w wielu sprawach idą one jedynie o krok do przodu. Uważam, iż propozycje Iustitii pozwalają na pójście o dwa, trzy kroki dalej. W lepszy sposób pozwoliłyby też na usprawnienie postępowania, a nawet uzyskanie istotnych oszczędności finansowych.

Cały czas ze strony stowarzyszenia Iustitia jest wola i chęć współpracy nad zmianami procedury karnej i taką gotowość deklarowałem ponownie w rozmowie z wiceministrem Grzegorzem Wałejko w listopadzie 2011 r. Przy czym chcę podkreślić, że nie zależy nam na zaszczytach i orderach, tylko na porządnym prawie i uwzględnieniu głosu tych, którzy to prawo stosują na co dzień. Z uwagi na objętość artykułu nie mogę przedstawić wszystkich naszych propozycji, ale wskażę trzy najważniejsze (a zostały pominięte lub skrytykowane przez Komisję Kodyfikacyjną):

odformalizowanie uprawnień wynikających z prawa do obrony i uczynienie z tego instytucji zapewniającej prawo obywatela do obrony, ale przeciwdziałające instytucjom wykorzystywanym do przewlekania procesu (stawiennictwo, doręczenia, pouczenia itp.);

przerzucenie ciężaru dowodu na strony. Mimo zmiany KK pozostawiono furtkę. Orzecznictwo zwłaszcza SN, ale również pod jego wpływem sądów odwoławczych, jest obecnie takie, że w każdej sprawie będzie zachodził wyjątkowy, szczególnie uzasadniony przypadek i praktycznie w każdej sprawie, w której zarzuci się sądowi w apelacji lub kasacji nieprzeprowadzenie dowodu z urzędu, wyrok będzie uchylany, a sąd I instancji zobowiązywany do przeprowadzenia dowodu z urzędu. Zbyt szerokie nakazywanie sądom przeprowadzania dowodów z urzędu może być zniesione tylko na dwa sposoby: albo przez całkowite zniesienie przeprowadzania dowodów z urzędu, albo przez wprowadzenie zakazu uchylania orzeczeń z powodu nieprzeprowadzenia dowodu z urzędu;

zmiany w postępowaniu odwoławczym. Np. zmiany art. 433, 434 k.p.k. byłyby słuszne, gdyby nie orzecznictwo Sądu Najwyższego dotyczące art. 440 z ostatniego okresu, nakazujące nadmierne stosowanie tego przepisu i niezależnie od granic apelacji dokonywanie oceny całej sprawy poprzez szukanie możliwości uchylenia wyroku, również na niekorzyść oskarżonego. Podobnie jeśli chodzi o błędy w uzasadnieniu wyroku (art. 449a k.p.k.). Komisja nie odważyła się na przyjęcie jednej z najważniejszych propozycji Iustitii, tj. zwracania uzasadnień do uzupełnienia w razie potrzeby w każdej sprawie. Sędziowie wiedzą, jak ogromny procent wyroków uchylonych zapada wyłącznie z powodu powołania się przez sąd odwoławczy na nienależyte sporządzenie uzasadnienia przez sąd I instancji, bez dalszej oceny sprawy.

Komisja Kodyfikacyjna podtrzymuje tzw. kult uzasadnienia, a ta zmiana spowodowałaby największe usprawnienie postępowania. Podobnie jeśli chodzi o uzupełnienie materiału dowodowego w II instancji (art. 452 par. 2 k.p.k., przy skreśleniu par. 1). Po pierwsze, jeśli gdzieś skreśla się par. 1 i zostaje sam parag. 2, to cały artykuł otrzymuje nowe brzmienie, a nie tylko jeden z paragrafów. Zmiana idzie we właściwym kierunku, ale jest za mało stanowcza, gdyż nadal pozwala sądowi odwoławczemu na uchylenie wyroku zamiast uzupełnienia przewodu sądowego. A zasadą powinno być jak największe ograniczenie uchylenia sprawy do ponownego rozpoznania, które jest - nie zawaham się użyć tego słowa - plagą. Zmiana ma na celu jednoznaczne wskazanie, że uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania (instytucja masowo nadużywana przez sądy odwoławcze dla uniknięcia kasacji) ma być wyjątkiem, a nie regułą.

@RY1@i02/2012/003/i02.2012.003.070000400.809.jpg@RY2@

Materiały Prasowe

Jacek Świeca mecenas, Kancelaria Prawna Świeca i Wspólnicy, ekspert Business Centre Club

W najbliższym czasie wejść mają w życie nowe regulacje normujące postępowanie karne w sposób nieco odmienny niż dotychczas. Zgadzam się oczywiście z potrzebą zmian, niekiedy nawet rewolucyjnych. Przyspieszenie jednak procesu karnego nie może się odbywać kosztem ograniczania praw jego uczestników, lub utrudniania korzystania z uprawnień tak materialnych jak i procesowych. Rozumie to doskonale Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego, której ostatni projekt zasługuje na aprobatę. Jednak kilka kwestii należy sktytykować.

Postępowania sądowe, także i w sprawach karnych, trwają w Polsce niezwykle długo. Postulaty szybkości procedowania, określone obowiązującym prawem, w praktyce wielokrotnie są martwe. Cieszyć się zatem należy z każdej sytuacji, w której racjonalny ustawodawca nie tylko dostrzega problem, ale także poprzez mądre nowelizacje próbuje to zmienić.

Na wstępie przychylić się należy do podstawowego celu, jaki przyświeca projektodawcom, tj. próby stworzenia tak stabilnego prawa, że późniejsze zmiany będą zbędne albo bardzo rzadkie. Reforma k.p.k. proponowana przez komisję idzie właśnie w tę stronę. Jedną z największych bolączek polskiego prawa jest, obok przewlekłości postępowań sądowych, brak stałości rozwiązań prawnych, częste nowelizacje, która to praktyka jest zaprzeczeniem konstytucyjnych wymogów pewności prawa, jak również postulatu racjonalnego ustawodawcy. Proponowane zmiany próbują zaradzić obu tym problemom.

Na pełną akceptację zasługuje dopuszczenie możliwości prowadzenia rozpraw pod nieobecność oskarżonego i obrońcy. Wielokrotnie mieliśmy bowiem do czynienia z procesami, w których za pomocą określonych czynności, umocowanych zresztą niestety w obowiązującym prawie, dochodziło do przedawniania sprawy, np. z uwagi na przeciągające się nieobecności oskarżonego, konieczność ciągłego zapoznawania się z aktami przez jego obrońców, zmiany podmiotowe w tym zakresie itd. Przewlekłość wywoływana jest również przez to, że obowiązujące przepisy nakładają wiele obowiązków na sędziego, jak np. obligatoryjne odczytywanie na rozprawie protokołów, które wszak, stanowiąc materiał dowodowy w sprawie, są ogólnie dostępne dla stron w aktach. Dla pełnego i przejrzystego rozstrzygnięcia sprawy przez sąd obowiązki odczytywania wielu stron protokołów od dawna już wydawały się zbędne.

Przedłużające się postępowania wynikają także z nieprzemyślanego uregulowania relacji pomiędzy sądem a oskarżycielem publicznym, a konkretnie rzecz biorąc, między postępowaniem sądowym a przygotowawczym. Nie jest problemem znaleźć przykładowe sytuacje, gdy ze względu na konieczność uzupełnienia postępowania dowodowego akta przekazywane są z powrotem do prokuratury. Stąd też pełnej aprobaty udzielić należy propozycji, aby zwrot sprawy prokuraturze następował tylko wówczas, gdy w postępowaniu przygotowawczym nie przeprowadzono określonych czynności obligatoryjnych. Wydaje się wreszcie, że przynajmniej pośrednio odniosły skutek postulaty Banku Światowego, w którego rankingu Doing Business, Polska znajduje się od wielu lat na szarym końcu, jeśli chodzi o długość postępowania. Oczywiście ranking ten dotyczy postępowań gospodarczych, ale postulaty są słuszne w stosunku do każdej z procedur. Cieszyć się należy więc z pomysłu przekazania części kompetencji sędziowskich do dyspozycji referendarzy sądowych. Postępowania odciążone zostaną także dzięki projektowi rozszerzenia możliwości wykorzystania instytucji dobrowolnego poddawania się karze - także w sprawach o zbrodnie zagrożone karą do 15 lat więzienia.

Niektóre propozycje wydają się nieco kontrowersyjne, przynajmniej na obecnym etapie. Mowa o propozycji zwolnienia sądu z obowiązku samodzielnego dochodzenia tzw. prawdy materialnej. O ile zgodzić się mogę, że w wyniku reformy całego systemu prawnego polski sędzia powinien być bardziej arbitrem niż jurystą (ze wszelkimi tego konsekwencjami), o tyle wątpliwości budzić może pytanie, czy na takie rozwiązanie nie jest jeszcze za wcześnie. Od dawna już dostrzegam w praktyce coraz większe zaangażowanie elementów common law w polskim prawie, z natury rzeczy prawie stanowionym. Przykładem niech będzie (w praktyce niestety różnie funkcjonujące) związanie polskiego prawa orzecznictwem europejskim, jak również powoływanie się przez nasze środowisko na orzecznictwo Sądu Najwyższego w większości pism procesowych. Z drugiej jednak strony wzmocnienie zasady kontradyktoryjności, choć co do zasady słuszne, zderzy się w praktyce z prawem każdego podmiotu do właściwego reprezentowania swoich interesów w sądzie. Biorąc pod uwagę skandalicznie niski poziom świadomości prawnej polskiego społeczeństwa, ograniczenie roli sądu w postępowaniu wydawać się może ryzykownym posunięciem. Z drugiej jednak strony może mieć to pozytywny skutek polegający na zrozumieniu przez Polaków, że bez prawnika niewiele się niestety w otoczeniu społecznym, gospodarczym i sądowym zdziała.

W projekcie znalazła się również część postulatów Krzysztofa Kwiatkowskiego. Na największą uwagę i pełną akceptację zasługuje propozycja wprowadzenia obligatoryjnych posiedzeń przygotowawczych przed skomplikowanymi procesami. Rozwiązanie to z pewnością sprawdzi się w praktyce. Na uwagę zasługują także propozycje byłego ministra dotyczące zmiany zasady niezmienności składu w trakcie całego procesu. Modyfikacje tej reguły pozwoliłyby nie tylko na przyspieszenie postępowań, zmniejszenie zagrożenia przedawnienia, ale także wzmocnienie konstytucyjnej zasady pewności obrotu prawnego. Interesującym pomysłem byłoby również wprowadzenie możliwości określenia we wniosku o sporządzenie uzasadnienia wyroku, czy apelacja dotyczyć będzie winy, kary, czy może całości orzeczenia. W takiej sytuacji orzekający sąd miałby precyzyjnie zakreślone ramy uzasadnienia, bardzo często wężej niż jest obecnie. Przełożyłoby się to nie tylko na krótszy czas sporządzania samego uzasadnienia, ale również, a może nawet przede wszystkim, na sprawniejsze wykonywanie innych czynności.

Małgorzata Kryszkiewicz

malgorzata.kryszkiewicz@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.