Kary coraz dalej od resocjalizacji
Obowiązujący kodeks karny wykonawczy (k.k.w.) ma już prawie 15 lat. Od 1998 r. rozrósł się do takich rozmiarów, że przestaje być aktem czytelnym i łatwym do stosowania
Idea uchwalenia ustawy, która stanowiłaby uzupełnienie dla kodeksu karnego materialnego i procedury karnej znalazła w Polsce zastosowanie już w 1970 r. Pierwszy k.k.w., niezależnie od merytorycznej oceny, był aktem syntetycznym. Takie cechy posiadała też na początku jego wersja wprowadzona 15 lat temu, jednak sytuację skomplikowała konstytucja z 1997 r., a właściwie jeden jej przepis - art. 31 ust. 3. Stanowi on, że ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie. Z tego powodu dokonana z opóźnieniem, gdyż w 2003 r., szeroka nowelizacja k.k.w. przejęła z rozporządzeń wykonawczych prawie wszystkie sformułowane w nich ograniczenia praw skazanych i tymczasowo aresztowanych.
Pytania konstytucyjne
Od czasu uchwalenia w 1997 r. w k.k.w. dokonano już 42 nowelizacji: pierwszej w tym samym roku - w okresie jego vacatio legis, ostatniej - w czerwcu 2013 r. A w przygotowaniu jest kolejne 5 projektów zmian k.k.w.
Istnieje również potrzeba szczegółowego uregulowania w k.k.w. sytuacji sprawców czynów zabronionych, których internowano w zamkniętych zakładach leczniczych, i stworzenia im pełnych gwarancji przestrzegania ich praw. O ile bowiem wykonanie kary pozbawienia wolności i tymczasowego aresztowania otrzymało taką pełną regulację, o tyle przy ustalaniu sposobu wykonania leczniczych środków zabezpieczających ustawodawca poprzestał na kilku zaledwie przepisach zawartych w art. 200-205 k.k.w. Praktyka wykonania leczniczych środków zabezpieczających o charakterze izolacyjnym opiera się więc w dużej mierze na wewnętrznych regulaminach sporządzonych przez zakłady zamknięte. Wątpliwości w zakresie zgodności z konstytucją budzi też umieszczenie katalogu praw i obowiązków internowanego w rozporządzeniu ministra zdrowia, a nie w ustawie.
Jednak k.k.w. to przede wszystkim najważniejsza podstawa prawna funkcjonowania polskiego systemu penitencjarnego. Właśnie tu najbardziej można odczuć, że kodeks jest aktem zbyt szczegółowym, a przez to mało czytelnym i wymagającym wielu zabiegów interpretacyjnych. Można w nim bowiem spotkać przepisy niepotrzebne, które tylko utrudniają zrozumienie celu i zasad wykonania kary pozbawienia wolności, jak też przepisy, których wykładnia skłania do postawienia im zarzutu niekonstytucyjności.
Zbędne i wadliwe
Do niepotrzebnych przepisów można zaliczyć np. znowelizowany ostatnio art. 100, który określa liczne kryteria przenoszenia skazanych do innego właściwego zakładu karnego, mimo iż wynikają one jasno z treści innych przepisów kodeksowych (art. 81-99). Ich mnożenie pozwala teraz Służbie Więziennej na ustalenie własnych priorytetów transportowania skazanych, które mogą być (i niejednokrotnie w praktyce są) sprzeczne z nadrzędnym ustawowym celem wykonania kary pozbawienia wolności, jakim jest przygotowanie skazanego do powrotu do społeczeństwa. Należy przyznać, że celowi temu lepiej służyła poprzednia wersja art. 100, zgodnie z którą skazany miał odbywać karę we właściwym zakładzie karnym, położonym, w miarę możliwości, najbliżej jego miejsca zamieszkania, a przeniesienie go do innego zakładu mogło nastąpić tylko z uzasadnionych powodów.
Wiele regulacji kodeksowych ograniczających prawa osadzonych powstało w celu zabezpieczenia interesów Służby Więziennej lub organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości i rodzi podejrzenie niekonstytucyjności, np. przepisy o monitorowaniu za pomocą obrazu i dźwięku, o postępowaniu ze świadkami szczególnie chronionymi, o zakazie pozbawiającym osoby tymczasowo aresztowane możliwości telefonicznego kontaktowania się z pełnomocnikiem będącym adwokatem lub radcą prawnym, o udzielaniu świadczeń zdrowotnych osobom tymczasowo aresztowanym i skazanym, odbywającym karę w zakładzie karnym typu zamkniętego, w obecności funkcjonariusza niewykonującego zawodu medycznego, czy zmienione z dniem 1 stycznia 2012 r. art. 6 par. 1 i art. 21, ograniczające stronom (skazanemu/prokuratorowi) prawo wnoszenia zażaleń na postanowienia sądów wydane w postępowaniu wykonawczym do wypadków wskazanych w ustawie.
Te (ale też i inne) rozwiązania świadczą jednocześnie o odchodzeniu od wyrażonej w k.k.w. zasady indywidualizacji w oddziaływaniu na skazanych, na rzecz szerokiego, obejmującego całe grupy skazanych, ograniczenia ich praw. Nie służą one dobrze idei poprawy skazanych i coraz bardziej oddalają nas od znanego, chociaż niestosowanego w kodeksie słowa "resocjalizacja".
Potrzeba nowych ustaw
Czy właściwym rozwiązaniem będzie przyjęcie koncepcji kodeksu karnego wykonawczego jako zbioru zasad prawnych? Szczegółowe regulacje prawne mogłyby znaleźć się wtedy np. w czterech ustawach: o wykonywaniu kary pozbawienia wolności, tymczasowego aresztowania oraz innych kar i środków izolacyjnych; o wykonywaniu środków zabezpieczających; o wykonywaniu kar i środków nieizolacyjnych; o stosowaniu przez służby państwowe środków przymusu bezpośredniego (ustawę w tym przedmiocie już wprowadzono w życie). Może warto przy okazji usunąć z obowiązujących rozwiązań te przepisy, które wydają się oczywiście niekonstytucyjne, niepotrzebne lub sprzeczne z założeniami nowoczesnego systemu penitencjarnego.
Dr Janusz Zagórski
były prezes Polskiego Towarzystwa Penitencjarnego
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu