Dziennik Gazeta Prawana logo

Kary coraz dalej od resocjalizacji

15 października 2013

Obowiązujący kodeks karny wykonawczy (k.k.w.) ma już prawie 15 lat. Od 1998 r. rozrósł się do takich rozmiarów, że przestaje być aktem czytelnym i łatwym do stosowania

Idea uchwalenia ustawy, która stanowiłaby uzupełnienie dla kodeksu karnego materialnego i procedury karnej znalazła w Polsce zastosowanie już w 1970 r. Pierwszy k.k.w., niezależnie od merytorycznej oceny, był aktem syntetycznym. Takie cechy posiadała też na początku jego wersja wprowadzona 15 lat temu, jednak sytuację skomplikowała konstytucja z 1997 r., a właściwie jeden jej przepis - art. 31 ust. 3. Stanowi on, że ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie. Z tego powodu dokonana z opóźnieniem, gdyż w 2003 r., szeroka nowelizacja k.k.w. przejęła z rozporządzeń wykonawczych prawie wszystkie sformułowane w nich ograniczenia praw skazanych i tymczasowo aresztowanych.

Pytania konstytucyjne

Od czasu uchwalenia w 1997 r. w k.k.w. dokonano już 42 nowelizacji: pierwszej w tym samym roku - w okresie jego vacatio legis, ostatniej - w czerwcu 2013 r. A w przygotowaniu jest kolejne 5 projektów zmian k.k.w.

Istnieje również potrzeba szczegółowego uregulowania w k.k.w. sytuacji sprawców czynów zabronionych, których internowano w zamkniętych zakładach leczniczych, i stworzenia im pełnych gwarancji przestrzegania ich praw. O ile bowiem wykonanie kary pozbawienia wolności i tymczasowego aresztowania otrzymało taką pełną regulację, o tyle przy ustalaniu sposobu wykonania leczniczych środków zabezpieczających ustawodawca poprzestał na kilku zaledwie przepisach zawartych w art. 200-205 k.k.w. Praktyka wykonania leczniczych środków zabezpieczających o charakterze izolacyjnym opiera się więc w dużej mierze na wewnętrznych regulaminach sporządzonych przez zakłady zamknięte. Wątpliwości w zakresie zgodności z konstytucją budzi też umieszczenie katalogu praw i obowiązków internowanego w rozporządzeniu ministra zdrowia, a nie w ustawie.

Jednak k.k.w. to przede wszystkim najważniejsza podstawa prawna funkcjonowania polskiego systemu penitencjarnego. Właśnie tu najbardziej można odczuć, że kodeks jest aktem zbyt szczegółowym, a przez to mało czytelnym i wymagającym wielu zabiegów interpretacyjnych. Można w nim bowiem spotkać przepisy niepotrzebne, które tylko utrudniają zrozumienie celu i zasad wykonania kary pozbawienia wolności, jak też przepisy, których wykładnia skłania do postawienia im zarzutu niekonstytucyjności.

Zbędne i wadliwe

Do niepotrzebnych przepisów można zaliczyć np. znowelizowany ostatnio art. 100, który określa liczne kryteria przenoszenia skazanych do innego właściwego zakładu karnego, mimo iż wynikają one jasno z treści innych przepisów kodeksowych (art. 81-99). Ich mnożenie pozwala teraz Służbie Więziennej na ustalenie własnych priorytetów transportowania skazanych, które mogą być (i niejednokrotnie w praktyce są) sprzeczne z nadrzędnym ustawowym celem wykonania kary pozbawienia wolności, jakim jest przygotowanie skazanego do powrotu do społeczeństwa. Należy przyznać, że celowi temu lepiej służyła poprzednia wersja art. 100, zgodnie z którą skazany miał odbywać karę we właściwym zakładzie karnym, położonym, w miarę możliwości, najbliżej jego miejsca zamieszkania, a przeniesienie go do innego zakładu mogło nastąpić tylko z uzasadnionych powodów.

Wiele regulacji kodeksowych ograniczających prawa osadzonych powstało w celu zabezpieczenia interesów Służby Więziennej lub organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości i rodzi podejrzenie niekonstytucyjności, np. przepisy o monitorowaniu za pomocą obrazu i dźwięku, o postępowaniu ze świadkami szczególnie chronionymi, o zakazie pozbawiającym osoby tymczasowo aresztowane możliwości telefonicznego kontaktowania się z pełnomocnikiem będącym adwokatem lub radcą prawnym, o udzielaniu świadczeń zdrowotnych osobom tymczasowo aresztowanym i skazanym, odbywającym karę w zakładzie karnym typu zamkniętego, w obecności funkcjonariusza niewykonującego zawodu medycznego, czy zmienione z dniem 1 stycznia 2012 r. art. 6 par. 1 i art. 21, ograniczające stronom (skazanemu/prokuratorowi) prawo wnoszenia zażaleń na postanowienia sądów wydane w postępowaniu wykonawczym do wypadków wskazanych w ustawie.

Te (ale też i inne) rozwiązania świadczą jednocześnie o odchodzeniu od wyrażonej w k.k.w. zasady indywidualizacji w oddziaływaniu na skazanych, na rzecz szerokiego, obejmującego całe grupy skazanych, ograniczenia ich praw. Nie służą one dobrze idei poprawy skazanych i coraz bardziej oddalają nas od znanego, chociaż niestosowanego w kodeksie słowa "resocjalizacja".

Potrzeba nowych ustaw

Czy właściwym rozwiązaniem będzie przyjęcie koncepcji kodeksu karnego wykonawczego jako zbioru zasad prawnych? Szczegółowe regulacje prawne mogłyby znaleźć się wtedy np. w czterech ustawach: o wykonywaniu kary pozbawienia wolności, tymczasowego aresztowania oraz innych kar i środków izolacyjnych; o wykonywaniu środków zabezpieczających; o wykonywaniu kar i środków nieizolacyjnych; o stosowaniu przez służby państwowe środków przymusu bezpośredniego (ustawę w tym przedmiocie już wprowadzono w życie). Może warto przy okazji usunąć z obowiązujących rozwiązań te przepisy, które wydają się oczywiście niekonstytucyjne, niepotrzebne lub sprzeczne z założeniami nowoczesnego systemu penitencjarnego.

Dr Janusz Zagórski

były prezes Polskiego Towarzystwa Penitencjarnego

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.