Dziennik Gazeta Prawana logo

Wnioski do sądu o ukaranie składane pochopnie i na ślepo

25 września 2013

Czas zweryfikować, czy policja sprawdza się jako oskarżyciel publiczny w sprawach o wykroczenia. Do Najwyższej Izby Kontroli trafiła właśnie prośba posła w tej sprawie

To bardzo dobra informacja - twierdzą prawnicy. I podają przykłady z własnej praktyki, gdy mundurowi zawodzą.

- Jedna z takich spraw miała miejsce 1 września pod pomnikiem Kazimierza Deyny w trakcie obchodów rocznicy jego śmierci. Z tej okazji kibice warszawskiej Legii oddali hołd zmarłemu. Zaraz po tym wydarzeniu policja ujęła dzieci podejrzewane o odpalenie rac i przewiozła je na komendę - opowiada adwokat Agnieszka Matusik, do której zwrócili się rodzice jednego z zatrzymanych chłopców.

- Sprawa najpewniej skończy się w sądzie rodzinnym, będę jednak wnosić o umorzenie postępowania, bo zarzut kierowany przez policję jest w mojej ocenie zupełnie bezpodstawny - dodaje.

Raca, rzecz naturalna

Jak ustaliliśmy w Komendzie Stołecznej Policji, dzieciom przedstawiono zarzut zakłócania porządku publicznego.

- W przedmiotowej sprawie ujętych i doprowadzonych do jednostki policji zostało dwóch chłopców wieku 12 i 13 lat. Dzieci następnie zostały przekazane rodzicom, których policjanci poinformowali o zdarzeniu. Sprawę dotyczącą wykroczenia z art. 51 par. 1 kodeksu wykroczeń prowadzą policjanci ze śródmiejskiego referatu ds. nieletnich i patologii. Na okoliczność zdarzenia przesłuchani zostali już interweniujący policjanci - informuje aspirant Iwona Jurkiewicz z Zespołu Prasowego KSP.

Prawnicy poproszeni o skomentowanie działań policji nie kryją zdziwienia.

- Przez zakłócenie porządku publicznego określone w art. 51 k.w. należy rozumieć sytuację, kiedy działanie sprawcy polega na uniemożliwieniu lub utrudnieniu innym ludziom normalnego zachowania przyjętego w danych miejscu, czasie i okolicznościach - wyjaśnia dr Marcin Warchoł, wicedyrektor Instytutu Prawa Karnego na Uniwersytecie Warszawskim.

I podkreśla, że w praktyce chodzi o nadmiernie hałaśliwych sąsiadów czy pijanych pasażerów w publicznych środkach transportu, którzy swoim zachowaniem utrudniają sąsiadom zamieszkiwanie czy innym pasażerom przejazd.

- Fajerwerki, a do takich można zaliczyć racę świetlną, jako uświetnienie jakiejś uroczystości, ważnego wydarzenia, są przyjmowane powszechnie jako naturalne. Nikogo nie dziwią fajerwerki na koncertach muzycznych czy innych eventach, a już na pewno te odpalane na balkonach w sylwestra. Co najmniej zdumienie musi więc budzić zarzut naruszenia porządku publicznego poprzez odpalenie fajerwerku podczas uroczystości złożenia wieńców pod pomnikiem - akcentuje dr Warchoł.

- Budzi to zdziwienie również dlatego, że w tym przypadku nie mieliśmy do czynienia z imprezą masową, podczas której używanie rac jest rzeczywiście zabronione - wtóruje mecenas Matusik.

Jej zdaniem takie działanie policji to przykład na instrumentalne traktowanie prawa.

Bez podstawy

Zdaniem ekspertów historia młodych kibiców w ogóle nie powinna trafić do sądu.

- Wniosku do sądu rodzinnego w sprawie rzekomego popełnienia wykroczenia z art. 51 k.w. nie można ocenić inaczej niż jako absurdalnego. Przepisów kodeksu wykroczeń nie można interpretować rozszerzająco, a takiej wykładni dokonała policja, wnosząc sprawę dzieci trzymających race - twierdzi adwokat Zbigniew Krüger z poznańskiej Kancelarii Krüger & Partnerzy.

Jego zdaniem uroczystości przy pomniku Kazimierza Deyny nie miały charakteru imprezy masowej, więc nie mogły mieć tu zastosowania przepisy zabraniające wnoszenia i używania środków pirotechnicznych.

- Nie można też interpretować odpalenia racy jako innego wybryku zakłócającego porządek publiczny, w oderwaniu od kontekstu kulturowego i społecznego. Ważny jest cel, kontekst, a przede wszystkim zamiar sprawcy, o czym policja zdaje się zapominać. Nie można w zaistniałej sytuacji przypisać tym młodym ludziom winy, nie mogło więc dojść do popełnienia wykroczenia. Użycie racy przy odsłonięciu pomnika takim zakłóceniem porządku czy wybrykiem być nie mogło - zauważa mecenas Krüger.

Ekspert podkreśla, że powyższy przykład bardzo dobrze wpisuje się w szerszy problem niezasadnych wniosków o ukaranie w postępowaniu o wykroczenia składanych przez policję. I przypomina, że policja ma inne środki, począwszy od tych oddziałujących wychowawczo, takich jak pouczenie czy ostrzeżenie, po nałożenie mandatu. Powinna po nie sięgać, tym bardziej że koszty postępowania przed sądem są dużo większe.

- Problemem jest także nieumiejętność i błędy policji, zarówno w zbieraniu dowodów w postępowaniu o wykroczenia, jak i podczas obrony jej argumentów przed sądem. Można zastanawiać się nad szkoleniem policji w tym zakresie, jednak nie może być tak, żeby konsekwencje takiego stanu rzeczy ponosili obywatele - akcentuje mec. Zbigniew Krüger.

Lepiej prześwietlić

Do podobnych wniosków doszedł również poseł Przemysław Wipler. 16 września złożył wniosek do Krzysztofa Kwiatkowskiego, prezesa Najwyższej Izby Kontroli, o przeprowadzenie kontroli doraźnej w policji dotyczącej wykonywania przez funkcjonariuszy obowiązków oskarżyciela publicznego w sprawach o wykroczenia.

- Bardzo często policja zupełnie nie sprawdza się jako oskarżyciel w sprawach o wykroczenia. Nagminnie zdarza się, że składane przez policję wnioski o ukaranie w tego typu sprawach są niecelowe. Warto także zauważyć, że w sprawach o wykroczenia bardzo często zapadają wyroki uniewinniające, a przedstawiciele policji nie pojawiają się na żadnej rozprawie - wskazuje poseł Wipler.

Dlatego jego zdaniem w związku z uzasadnionym podejrzeniem marnotrawstwa publicznych pieniędzy należałoby przeprowadzić kontrolę działalności służby w tym zakresie. Jak przekonuje, warto by było chociażby porównać ogólną liczbę wniosków wniesionych przez policję w sprawach wykroczeń z liczbą tych, które zakończyły się wyrokiem uniewinniającym.

Tym bardziej - jak wskazuje dr Warchoł - że po zmianach planowanych w procedurze karnej będzie szersza możliwość prowadzenia dochodzeń i śledztw przez policję. A w nowym kształcie procesu tylko od skuteczności oskarżyciela zależeć będzie powodzenie wniosku o ukaranie.

@RY1@i02/2013/186/i02.2013.186.18300120f.803.jpg@RY2@

Drobnych deliktów coraz mniej

Policja ma wiele środków: pouczenie, ostrzeżenie, nałożenie mandatu

Anna Krzyżanowska

anna.krzyzanowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.