Kara na miarę
Podwyższenie ustawowych progów kary grzywny może w krótkim czasie doprowadzić do skutku odwrotnego niż zamierzony
Temat fotoradarów, których gęstą sieć planuje budować resort transportu, do czerwoności rozgrzewa opinię publiczną. Dla jednych automatyczne mierniki prędkości to oręż w walce z piratami drogowymi, dla innych maszynki do wyciągania pieniędzy w kieszeni kierowców. Według planu zapisanego w budżecie kraju w tym roku łączna kwota z mandatów drogowych wyniesie 1,5 mld zł
co będzie istotnym wsparciem dla dziurawych finansów państwa. Wokół tematu fotoradarów na forach internetowych wrze. I jest to także wynikiem braku indywidualizacji kary. Taką samą karę otrzyma ten, kto nie spowodował żadnego wypadku w ciągu ostatnich 10 lat, jak i ten, co kraksy zalicza permanentnie.
Ale nie tylko ministerstwo kierowane przez Sławomira Nowaka chce wycisnąć finansowo osoby łamiące prawo. Podobne zakusy ma także resort sprawiedliwości. Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin w wywiadzie udzielonym przed świętami Dziennikowi Gazecie Prawnej (wydanie z 10 grudnia 2012 r.) potwierdził konieczność wprowadzenia zmian w systemie kar za wykroczenia i przestępstwa. Nowe regulacje miałyby zapewnić realizację zasady nieuchronności kary, jak również podnieść skuteczność i efektywność wykonywania kar orzeczonych. Co to oznacza w praktyce? Jako przykład proponowanych zmian minister Gowin przedstawił m.in. propozycję powiązania kary orzeczonej z zawieszeniem jej wykonania z inną formą kary, np. grzywną, funkcjonowaniem w systemie dozoru elektronicznego lub pracami społecznymi. Inny ministerialny pomysł to podniesienie wysokości grzywien - zarówno dolnego, jak i górnego progu tego rodzaju kary.
Po wczytaniu się w propozycję ewentualnych zmian mam poważne wątpliwości, czy rozwiązania te są konieczne, a nade wszystko, czy przyniosą zamierzony skutek. Szczególnie dotyczy to wysokości grzywien. Podwyższenie ustawowych progów zagrożenia karą grzywny z pewnością nie wpłynie na skuteczność jej wykonywania. Już teraz egzekucja nawet drobnych kwot orzeczonych tytułem grzywny jest często bezskuteczna i podlega zamianie na karę pozbawienia wolności. Ostatnio szeroko donoszą o tym media. "Nie mam na chleb, z czego więc spłacić grzywnę?" - piszą do sądów skazani. Chodzi o orzeczone przez sąd grzywny na przykład za jazdę po alkoholu, oszustwo, przekroczenie uprawnień czy wręczenie łapówki. Z pism, które wpływają do sądów widać, że skazani są na bieżąco z informacjami z kraju i ze świata. W swoich podaniach o rozłożenie grzywny na raty czy jej umorzenie często nawiązują do kryzysu gospodarczego opisywanego w gazetach.
W tym właśnie tkwi problem z drobnymi przestępcami, którzy uczynili sobie np. z kradzieży stałe źródło dochodu. Wolą oni odbyć karę o charakterze izolacyjnym, nie mając możliwości lub chęci przekazywania państwu swoich pieniędzy. Taką strategię procesową osób skazanych za drobne występki doskonale znam z własnej praktyki. W zderzeniu z możliwościami naszej Służby Więziennej efekt jest taki, że blisko 30 tys. skazanych pozostaje na wolności, bo nie ma dla nich miejsc w celach.
W tym względzie podwyższenie ustawowych progów kary grzywny może w krótkim czasie doprowadzić do skutku całkowicie odwrotnego niż zamierzony. Więzienny zator jeszcze się zwiększy, podobnie jak liczba przestępców, którzy nie ponieśli żadnej kary.
Ale jest jeszcze inny aspekt sprawy. Obecnie kodeks karny przewiduje (art. 72 i 73) fakultatywne nałożenie na skazanego pewnych obowiązków związanych z oddziaływaniem resocjalizacyjnym i wychowawczym. Wprowadzenie, według propozycji ministerialnych, obligatoryjnego orzekania o innych karach, środkach bądź obowiązkach w okresie próby nosi znamiona ingerencji w dyskrecjonalną władzę sędziowską. Szczególnie w sytuacji gdy sędziowie, mając taką możliwość, korzystają z niej bardzo sporadycznie.
Należy również pamiętać, iż dozór elektroniczny nie został wpisany do stałego systemu kar i funkcjonuje w oparciu o ustawę czasową obowiązującą do 31 sierpnia 2014 r. Ustawa o dozorze elektronicznym obowiązuje w prawie polskim od 2009 r., jednak od tego czasu nie zrobiono zbyt wiele, aby ten sposób odbywania kary rozpropagować. Pomimo iż zarówno z punktu widzenia osoby skazanej, jak i podatnika (koszt utrzymania osoby pod dozorem elektronicznym to 564 zł miesięcznie, a w zakładzie karnym ok. 2500 zł miesięcznie), jest znacznie korzystniejszy. System dozoru, którego uruchomienie kosztowało setki milionów złotych, po prostu nie jest wystarczająco wydolny.
Czy to wszystko oznacza, że należy zachować status quo? W Polsce w 2011 r. w sądach rejonowych zapadło 469 088 wyroków skazujących, z czego karę ograniczenia wolności zastosowano jedynie w 50 330 wypadkach, natomiast samoistną karę grzywny zastosowano do 1591 osób.
Powyższe dane powinny wywoływać głęboką refleksję wśród osób uruchamiających rządową ścieżkę legislacyjną. Reformy wymaga nie system wymiaru i orzekania kar izolacyjnych, a kwestie prewencyjne i resocjalizacyjne. Te właśnie zagadnienia, leżące u podstaw każdego systemu karnego na świecie, winy być modernizowane i modyfikowane w pierwszej kolejności.
@RY1@i02/2013/016/i02.2013.016.070000900.802.jpg@RY2@
Marek Żórawski, partner Kancelarii Adwokackich Żórawski-Wach
Marek Żórawski
partner Kancelarii Adwokackich Żórawski-Wach
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu