Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Lenin bez afirmacji nie łamie przepisów

30 czerwca 2018

Reklama

 "Dawajcie, nawijajcie" - zachęca kreskówkowa wersja Włodzimierza Iljicza Lenina w nowej kampanii reklamowej sieci komórkowej Heyah. Stowarzyszenie Twoja Sprawa, broniące praw konsumentów, zachęca do pisania skarg do Rady Reklamy i Polskiej Telefonii Komórkowej, właściciela sieci Heyah.

"Sprzeciwiamy się wykorzystywaniu przez branżę reklamową postaci takich zbrodniarzy jak Lenin, Stalin czy też Hitler oraz symboli komunistycznych, faszystowskich i im podobnych. Prowadzi to do banalizacji zła, jakim były tego typu zbrodnicze systemy i ludzie, którzy je stworzyli. Mieliśmy już w Polsce reklamę »kryształowa noc zakupów«". Czy za chwilę ktoś wymyśli »holokaust cen«"?

Zdaniem stowarzyszenia Lenin przedstawiony w konwencji popkulturowej, nawiązującej do postaci z kreskówki, może wywoływać u odbiorcy żartobliwe czy wręcz pozytywne skojarzenia, podczas gdy reakcja na wizerunek zbrodniarza powinna być skrajnie negatywna.

Reklama budzi nie tylko wątpliwości etyczne, ale i prawne. Wiesław Johann, były sędzia Trybunału Konstytucyjnego, sugeruje, że sprawą powinna zająć się prokuratura, ponieważ spot jest promocją komunizmu. A zgodnie z art. 256 kodeksu karnego "kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa (...), podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2".

Do niedawna w kodeksie widniał jeszcze paragraf drugi, zgodnie z którym tej samej karze podlegało rozpowszechnianie takich treści lub symboliki faszystowskiej, komunistycznej lub innej totalitarnej. Jednak w czerwcu ub. r. Trybunał Konstytucyjny uznał go za niezgodny z ustawą zasadniczą.

- Gdyby wciąż obowiązywał, można byłoby mieć wątpliwości, natomiast w obecnym kształcie przepisów nie przypuszczam, by reklama z Leninem mogła budzić wątpliwości prawne - komentuje dr Piotr Kładoczny, karnista z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

- Treści musiałyby być jednoznacznie afirmatywne. W dodatku rysunkowy Lenin nie nawołuje do czegokolwiek. Jest to po prostu taki sobie ludzik, nawiasem mówiąc średnio udany, jeśli chodzi o podobieństwo do jego "klasycznego" wizerunku - dodaje Kładoczny.

- Nie jestem fanem wykorzystywania tego typu symboliki w reklamach, jednak nie ma tutaj mowy o naruszeniu przepisów art. 256 k.k. - wtóruje dr adw. Łukasz Chojniak z Uniwersytetu Warszawskiego.

Piotr Szymaniak

piotr.szymaniak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.