Rozwiązanie nie takie straszne, jak je malują
Argument, jakoby nowa treść przepisu art. 156 par. 5a k.p.k. miała skłonić prokuratorów do rzadszego wnioskowania o zastosowanie tymczasowego aresztu, ma charakter populistyczny. Nie znam prokuratora, który chętnie ponad miarę ucieka się do tego środka zapobiegawczego
Przepis art. 156 par. 5a kodeksu postępowania karnego po raz pierwszy został wprowadzony do polskiej procedury karnej ustawą z 16 lipca 2009 r. Zmiana nastąpiła na skutek wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 3 czerwca 2008 roku (sygn. akt K 42/07). TK orzekł, że art. 156 par. 5 k.p.k. w zakresie, w jakim umożliwiał arbitralne wyłączenie jawności tych materiałów postępowania przygotowawczego, które uzasadniały wniosek prokuratora w przedmiocie tymczasowego aresztowania, jest niezgodny z art. 2 oraz art. 42 ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 konstytucji.
Projekt zmian tego przepisu powstał w Senacie. Pierwotna jego wersja nie zakładała merytorycznej ingerencji w art. 156 k.p.k., ale zmianę przepisu art. 250 k.p.k. poprzez wprowadzenie par. 3a. Przewidywał on, że podejrzanemu lub jego obrońcy powinno udostępnić się akta sprawy wskazujące na istnienie podstawy i konieczność zastosowania tymczasowego aresztowania.
W toku dalszych prac w Sejmie na skutek ostrej krytyki m.in. środowiska prokuratorskiego przyjęto rozwiązanie dające możliwość prokuratorowi (pod pewnymi warunkami) nieudostępniania podejrzanemu akt sprawy. Przeważyła koncepcja, że z tej furtki będzie można skorzystać wtedy, gdy pojawi się uzasadniona obawa, iż udostępnienie akt np. narazi na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia pokrzywdzonego lub innego uczestnika postępowania, będzie grozić zniszczeniem lub ukryciem dowodów czy też przyczyni się do ujawnienia prowadzonych czynności operacyjno-rozpoznawczych.
Przepis ten został następnie znowelizowany ustawą z 27 września 2013 r. Uregulowanie w nowym brzmieniu obowiązuje od 2 czerwca 2014 r. i przewiduje obowiązek udostępnienia akt w części dotyczącej dowodów, na które powołuje się prokurator, wnioskując o zastosowanie bądź o przedłużenie tymczasowego aresztowania. Korekta była częścią szerszej nowelizacji kodeksu postępowania karnego, która w zasadniczej części ma obowiązywać od 1 lipca 2015 r. Projektodawca swoje stanowisko uzasadnił więc w kontekście mającego się zmienić modelu postępowania karnego i nie odniósł się do tych okoliczności, które do 2 czerwca umożliwiały prokuratorowi, z uwagi na pewne chronione dobra, nieudostępnianie akt podejrzanemu i jego obrońcy.
Co istotne, projektodawca nie odwołał się również w szerszym zakresie do prawa do obrony podejrzanego. Czytając uzasadnienie ówcześnie projektowanej zmiany przepisu art. 156 par. 5a k.p.k. odnosi się wrażenie, że ma ona charakter dążenia do zachowania czystości przyjętego modelu procedury karnej, a mianowicie modelu na wskroś kontradyktoryjnego. Projektodawca zachował się w tym zakresie tak, jakby nie była to nowela przepisu już istniejącego, ale wprowadzenie nowego, wcześniej nieznanego polskiej procedurze.
Umożliwiło to zaniechanie pełnego uzasadnienia, a przecież zmiana przepisu po zaledwie czterech latach jego funkcjonowania powinna być poprzedzona stosownymi badaniami. Rodzi to podejrzenie, że nowela została wprowadzona nie w wyniku analiz wskazujących na błędną praktykę, tylko z uwagi na krytyczną, niczym niepopartą ocenę tego przepisu dokonaną przez niektórych przedstawicieli doktryny. Środowisko prokuratorskie z niechęcią więc odniosło się do zmiany, przywołując argumenty dotyczące możliwości utraty lub zniekształcenia dowodów w związku z ich przedwczesnym ujawnieniem podejrzanemu i jego obrońcy.
Z przedstawianej argumentacji wynika, że dotyczyć to może postępowań prowadzonych przeciwko członkom grup przestępczych lub podejrzanym, którym przedstawiono zarzuty popełnienia przestępstw nazwijmy to ogólnie, przeciwko obrotowi gospodarczemu. Prokuratorzy swoje stanowisko argumentują tym, że w przypadku grup przestępczych przedwczesne ujawnienie materiału dowodowego, a zwłaszcza osobowych źródeł dowodowych, pozwoli pozostającym na wolności członkom grupy dotrzeć do tych świadków, którzy poszli na współpracę z organami ścigania, i wpłynąć na treść składanych zeznań. W zakresie podejrzanych o przestępstwa tzw. gospodarcze obawa ich wiąże się z możliwością zacierania śladów poprzez tworzenie dowodów (dokumentów) lub ich usuwaniu przez osoby pozostające na wolności, a współpracujące w popełnieniu danego przestępstwa.
Kolejnym istotnym argumentem podnoszonym przez prokuratorów, którzy na bieżąco zajmują się prowadzeniem śledztw, jest konieczność, w pewnych wypadkach, ochrony pokrzywdzonych lub innych osób, które narażone są na negatywne działania innych osób w związku z treścią składanych przez siebie depozycji. Podnosi się w szczególności fakt ochrony pokrzywdzonego - co przy niektórych przestępstwach, takich jak np. pobieranie haraczy od restauratorów, może spowodować zemstę środowiska przestępczego, które będzie chciało uniknąć odpowiedzialności karnej. Kolejnym przytaczanym argumentem jest konieczność ochrony przed ujawnieniem czynności operacyjno-rozpoznawczych prowadzonych w danej sprawie przez organy policyjne.
Ponadto podkreślany jest inny aspekt, a mianowicie zmiana tego przepisu spowoduje, że prokuratorzy będą bardziej wstrzemięźliwi przy wnioskowaniu o zastosowanie tymczasowego aresztowania, gdyż będą się bali przedwczesnego ujawnienia zgromadzonych przez siebie dowodów (zwłaszcza ma to dotyczyć podejrzanych o popełnienie przestępstw o charakterze gospodarczym). Tym argumentem głównie posługują się przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości oraz innych zawodów prawniczych, choć częściowo również także sami prokuratorzy.
Przysłuchując się niejako z boku (od dłuższego czasu nie prowadzę śledztw, ale widzę ich efekty na etapie postępowania odwoławczego) racjom prokuratorów, wygłaszanym zarówno publicznie, jak i w bezpośrednich koleżeńskich kontaktach, muszę stwierdzić, że są one o tyle słuszne, o ile założy się, że to na prokuratorze jako prowadzącym lub nadzorującym postępowanie przygotowawcze ma ciążyć obowiązek zapewnienia ochrony osobom współpracującym z wymiarem sprawiedliwości czy też ochrony czynności operacyjno-rozpoznawczych.
Jednakże tak przedstawiana argumentacja nie bierze pod uwagę tego, że ochrona świadków, pokrzywdzonych i prowadzonych przez nich czynności pozaprocesowych są rolą policji. Przerzucanie tego obowiązku na prokuratora z jednej strony jest nieskuteczne, a z drugiej - nawet gdyby się okazało skuteczne, to zawsze będzie działało jedynie na etapie postępowania przygotowawczego. Często bowiem zdarza się, że osoby składające obszerne zeznania czy też wyjaśnienia, zmieniają je na etapie postępowania sądowego, co może być wynikiem bezprawnego wpływu na nie, a co kończy się w wielu wypadkach zniekształceniem pierwotnego materiału dowodowego, a w skrajnych sytuacjach prowadzi do uniewinnienia.
Policja czy też inne organy, które mają uprawnienia policyjne, w ogóle nie biorą pod uwagę, że to do ich obowiązków należy ochrona postępowania przed jego zniekształceniem, matactwem, co kończy się tym, że tak naprawdę zorganizowane grupy przestępcze często doskonale są zorientowane w prowadzonych postępowaniach. Na co przy biernej postawie policji prokurator nie ma żadnego wpływu. Członkowie grup przestępczych będących na wolności znają często treść przeprowadzanych dowodów i mają tym samym istotny wpływ na tok postępowania. To samo tyczy się innych sprawców przestępstw, głównie przestępstw o charakterze gospodarczym.
Trzeba zauważyć, że aby móc wnioskować o tymczasowy areszt, należy wskazać na zaistnienie przesłanki dużego prawdopodobieństwa, że doszło do popełnienia przestępstwa. Niezabezpieczenie pełnej dokumentacji związanej z przestępstwem uniemożliwia sformułowanie takiego wniosku. Tak więc i ten argument odpada jako wskazujący na słuszność dotychczasowego brzmienia przepisu art. 156 par. 5a k.p.k. Opinia, jakoby nowa treść przepisu art. 156 par. 5a k.p.k. miała wpłynąć na to, że prokuratorzy będą bardziej wstrzemięźliwi przed wnioskowaniem o zastosowanie tymczasowego aresztowania ma natomiast charakter populistyczny. Nie znam prokuratora, który byłby chętny ponad miarę do składania wniosków o zastosowanie tego środka zapobiegawczego. Śledztwa, w których się po niego sięga, są obarczone ryzykiem kontroli czy też niepowodzenia mogących zaowocować odpowiedzialnością dyscyplinarną lub regresową. A to już skutecznie zniechęca prokuratorów do sięgania po ten środek bez głębszego zastanowienia się. Taka argumentacja wywodzi się z mitu, że prokurator o niczym innym nie marzy, jak tylko o tym, aby "stosować areszt".
Wprowadzenie więc powyższej zmiany nie może wpłynąć na dotychczasową praktykę stosowania środków zapobiegawczych. Zwiększą się natomiast obowiązki policji, która w szerszym zakresie odpowiadać będzie za ochronę osób współpracujących z wymiarem sprawiedliwości. Zauważalny natomiast odpływ takich osób należy powiązać nie z jawnością ich depozycji na etapie postępowania przygotowawczego, ale głównie z brakiem faktycznej ochrony przed bezprawnym wpływem - co doskonale oddają systematycznie pojawiające się doniesienia medialne dyskredytujące prokuraturę.
Śledztwa, w których sięga się po areszt tymczasowy, są obarczone ryzykiem kontroli czy też niepowodzenia mogących zaowocować odpowiedzialnością dyscyplinarną lub regresową
Ochrona świadków i pokrzywdzonych to rola policji. Przerzucanie tego obowiązku na prokuratora jest nieskuteczne, a jeśli nawet - może zadziałać jedynie na etapie postępowania przygotowawczego
@RY1@i02/2014/118/i02.2014.118.070000600.803.jpg@RY2@
Piotr Mecik_forum
@RY1@i02/2014/118/i02.2014.118.070000600.804.jpg@RY2@
Małgorzata Bednarek prokurator, prezes Niezależnego Stowarzyszenia Prokuratorów "Ad Vocem"
Małgorzata Bednarek
prokurator, prezes Niezależnego Stowarzyszenia Prokuratorów "Ad Vocem"
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu