Czy należy chronić dane zabójców
Wszyscy znamy nazwisko człowieka, które tak podziałało politykom i prawnikom na wyobraźnię, że stało się elementem potocznej nazwy specjalnej ustawy. Pytanie, czy powinniśmy je znać
@RY1@i02/2014/046/i02.2014.046.07000040b.805.jpg@RY2@
Wojciech Dziuban sędzia, rzecznik prasowy ds. karnych Sądu Apelacyjnego w Krakowie
Do momentu, gdy postępowanie przygotowawcze nie zostało wszczęte, dziennikarz może publikować wiadomości o czynach, które w jego ocenie godzą w obowiązujący porządek prawny, i ujawniać ich okoliczności, łącznie z podaniem nazwisk osób, które uważa za sprawców tych ujawnionych przez siebie zachowań. Granicą w tym względzie mogą być, jak się wydaje, przepisy kodeksu karnego odnoszące się do pomówienia i zniesławienia. Jeżeli na skutek tych publikacji właściwe organy ścigania wszczęłyby śledztwo, to w dalszych relacjach media nie mogą już publikować - bez stosownego zezwolenia, o którym będzie mowa poniżej - danych personalnych osób, przeciwko którym toczy się postępowanie przygotowawcze. Pomimo że we wcześniejszych informacjach, ujawniających zachowania, które organy ścigania uznały za przestępstwo, tego typu dane podawały. Nie można również zapominać, że rozpowszechnianie bez zezwolenia informacji z postępowania przygotowawczego jest przestępstwem.
W myśl art. 13 ust. 3 prawa prasowego właściwy prokurator lub sąd może zezwolić, ze względu na ważny interes społeczny, na ujawnienie danych osobowych i wizerunku osób, przeciwko którym toczy się postępowanie przygotowawcze lub sądowe. Dotyczy to jedynie oskarżonego. Dane świadków, pokrzywdzonych mogą być ujawnione tylko za ich zgodą. Oskarżony też może wyrazić zgodę na ujawnienie swoich danych osobowych i wizerunku, co w praktyce ma miejsce rzadko.
Media powinny używać pierwszej litery nazwiska osoby zatrzymanej przez policję lub prokuraturę od momentu wydania postanowienia o przedstawieniu zarzutów do uprawomocnienia się postanowienia o umorzeniu śledztwa bądź uprawomocnienia wyroku sądowego lub innego orzeczenia sądu prawomocnie kończącego postępowanie karne. Generalnie zawsze wtedy , gdy obowiązuje zasada domniemania niewinności.
Do sądu odnosi się również cytowany powyżej art. 13 prawa prasowego. Owe "ważne względy", o których mowa w tym przepisie, to określenie bardzo pojemne. To instrument, do którego sąd i prokurator powinien sięgać z dużą ostrożnością. Na tym tle powstaje kolizja dwóch ważnych zasad procesu karnego: domniemania niewinności i jawności procesu. Ujawnienie to prowadzi również do kolizji prawa do wolności prasy i prawa ochrony prywatności osób, co do których obowiązuje przecież zasada domniemania niewinności. Rodzi się pytanie, które z tych zasad uznamy za nadrzędne? Prawo opinii publicznej do otrzymania rzetelnej informacji o prowadzonym jawnie postępowaniu karnym nie oznacza, by zakaz publikacji w mediach danych osobowych i wizerunku podejrzanego, czy później oskarżonego, mógł powodować wyłom w zakresie wykonywania prawa do informacji czy wręcz wolności prasy. Ujawnienie danych osobowych to dolegliwe uderzenie w prywatność, stanowiące, moim zdaniem, swoistą uprzedzającą, pozaprocesową sankcję karną. Wśród katalogu środków karnych znajduje się wszak również podanie wyroku do publicznej wiadomości. Ujawnienie danych osobowych podejrzanego czy oskarżonego w kontekście ujawnianej treści przedstawionego mu zarzutu to swoisty rodzaj stygmatyzacji zarówno podejrzanego, jak i jego najbliższych. Można by cynicznie powiedzieć, że tylko 2-3 proc. oskarżonych jest uniewinnianych przez sądy, więc na niewinnych nie padnie. Nie mam jednak wątpliwości, że ochrona prywatności tego nikłego odsetka osób uniewinnionych jest ważniejsza niż ujawnienie tożsamości i wizerunku tych licznych sprawców, którzy zostaną prawomocnie skazani.
Ograniczenie dotyczące opublikowania danych osobowych i wizerunku oskarżonego trwa do chwili uprawomocnienia się wyroku. Od tego momentu nie ma już zastosowania zasada domniemania niewinności. Z tą chwilą przed mediami nie ma już w zasadzie żadnych ograniczeń w tym zakresie. Mogą się jednak pojawić okoliczności przemawiające za ponowną ochroną. Publikacja danych osobowych i wizerunku skazanego po zatarciu skazania byłaby dla niego dodatkową dolegliwością i dlatego podejmowanie takich działań jest niedopuszczalne.
Po odbyciu przez skazanego kary pozbawienia wolności można podawać publicznie imię i pełne nazwisko, pisząc o osobie, która odbyła tę karę. Jest to identyczna sytuacja jak w momencie uprawomocnienia orzeczenia. Cezurą jest dopiero zatarcie skazania. Profesor Stanisław Waltoś w swoich publikacjach w tym przedmiocie wskazuje, że niedopuszczalna jest również ,,spóźniona krytyka prasowa", a więc przypominanie po latach procesu z podaniem danych osobowych ówczesnego oskarżonego, w przypadku gdyby takie działania miały zniweczyć dotychczasowy proces resocjalizacji, zachwiać nowy status życiowy dawnego oskarżonego czy zniszczyć jego życie rodzinne. Twierdzi, że jedynie wyjątkowe okoliczności odnoszące się do interesu społecznego, i to w dodatku gdy takie przypomnienie dawnego procesu ma miejsce jeszcze przed zatarciem skazania, mogą uzasadniać powrót do dawnej sprawy.
W tym miejscu dochodzimy do sprawy najsławniejszego skazanego, który opuścił niedawno zakład karny w południowo-wschodniej Polsce. Nie podaję jego nazwiska ani inicjałów, ale przecież wszyscy wiemy, o kogo chodzi. Nie podejmuję się odpowiedzi na pytanie, czy w tej sprawie ma miejsce właśnie tego rodzaju przypadek, o którym pisze prof. Waltoś. Nie wiem, jak wyglądał przebieg jego resocjalizacji. Do opinii publicznej trafiła tylko jego jedna wypowiedź, i to sprzed wielu lat, z której miałoby wynikać, że nie wyzbył się swoich zbrodniczych skłonności. Na tej podstawie uchwalono nowe prawo i stworzono wizerunek ,,bestii", która po wyjściu na wolność wróci na drogę zbrodni. To niebezpieczny precedens. Na koniec 2013 r. w zakładach karnych przebywało 4292 prawomocnie skazanych za zabójstwo, w tym 1609 na karę 25 lat pozbawienia wolności. Te ostatnie kary orzeka się za bardzo drastyczne zbrodnie. Karę odbywało również 564 sprawców okrutnych lub zbiorowych gwałtów. Praktycznie co kilkanaście dni któryś z tych skazanych opuszcza zakład karny, czy to po zakończeniu odbywania kary, czy po uzyskaniu warunkowego przedterminowego zwolnienia. I dlatego media we własnym sumieniu powinny rozstrzygnąć dylemat, czy będą ich publicznie ujawniać, fotografować, ponownie stygmatyzować, czy też społeczeństwo, w którego imieniu wszak podobno występują, da im szansę na powrót do normalności. Nie można zapominać o tym, że ci ludzie swoją karę j uż odbyli. Jeżeli media publikują imię i pełne nazwisko osoby skazanej, która odbyła karę i opuściła zakład karny wbrew jej woli, w zależności od kontekstu materiałów medialnych, przysługuje jej roszczenie o ewentualne naruszenie dóbr osobistych na ogólnych zasadach. W kontekście nazwania takiej osoby ,,bestią", "zwyrodnialcem" itp. w materiałach medialnych można by mówić o odpo wiedzialności karnej za znie ważenie.
Osoba, która odbyła karę, i wbrew woli której media ujawnią jej imię i pełne nazwisko, może wytoczyć powództwo o naruszenie dóbr osobistych
@RY1@i02/2014/046/i02.2014.046.07000040b.806.jpg@RY2@
Izabela Sakuła-Łuciuk adwokat z Kancelarii Adwokacko-Radcow- skiej Pociej, Dubois, Kosińska-Kozak w Warszawie
Media mogą użyć pełnego imienia i nazwiska osoby podejrzewanej o popełnienie przestępstwa, ale przeciwko której nie toczy się jeszcze postępowanie, dziennikarz powinien jednak uzyskać zgodę tej osoby na publikację jej danych osobowych. W toku postępowania przygotowawczego prokurator może zezwolić na publikację danych osobowych podejrzanego, ale tylko ze względu na ważny interes społeczny. Przepisy nie określają szczegółowo przypadków, kiedy udzielenie takiej zgody jest możliwe, ale przyjmuje się, że ujawnienie danych osobowych podejrzanego może mieć na celu m.in. ostrzeżenie społeczeństwa czy też ujawnienie nieznanych prokuratorowi faktów mających znaczenie dla śledztwa. W przypadku spraw bulwersujących opinię publiczną (przykładowo morderstwa na tle seksualnym) opublikowanie pełnych danych osobowych może mieć na celu poinformowanie społeczeństwa, że sprawca został ujęty , oraz zapewnienie, że poniesie on odpowiedzialność karną. Wyrażenie zgody na publikację danych osobowych nie może mieć na celu skompromitowania lub poniżenia podejrzanego. Na publikację swoich danych osobowych może oczywiście wyrazić zgodę sam podejrzany.
Zgoda na publikację danych osobowych oraz wizerunku podejrzanego bądź oskarżonego może nastąpić również np. w przypadku poszukiwania podejrzanego listem gończym. Wydawca czasopisma, do którego zwrócono się o publikację listu gończego, nie może w takiej sytuacji odmówić jego publikacji.
Zakaz publikacji danych osobowych bez zgody odpowiedniego organu trwa od momentu wszczęcia przeciwko danej osobie postępowania przygotowawczego, tj. przedstawienia jej zarzutu popełnienia przestępstwa. Dane te - bez zgody prokuratora bądź sądu - nie mogą być publikowane przez cały czas trwania procesu aż do uprawomocnienia się wyroku. Samo zatrzymanie przez policję nie powoduje wszczęcia postępowania przeciwko osobie, a publikacja pełnych danych osobowych osoby zatrzymanej jest możliwa jedynie za zgodą tej osoby.
Przez pojęcie danych osobowych należy rozumieć nie tylko imię i nazwisko, ale także wszelkie informacje, które pozwalają na identyfikację danej osoby, np. "dyrektor Urzędu Skarbowego w X".
Należy pamiętać, że nawet w przypadku wyrażenia zgody na publikację danych osobowych dziennikarz powinien ocenić, czy publikacja tych danych jest w konkretnej sprawie rzeczywiście uzasadniona.
Kwestia, czy w przypadku osób skazanych (jak również tych, które odbyły karę pozbawienia wolności) media powinny podawać pełne dane osobowe, rodzi wiele wątpliwości, a w środowisku prawniczym prezentowane są odmienne stanowiska. Niektórzy przedstawiciele doktryny wskazują, że dziennikarz od momentu zakończenia postępowania może publikować pełne dane osobowe skazanego (choć powinien zachować przy tym umiar i rozwagę), inni twierdzą natomiast, że po uprawomocnieniu się orzeczenia pełne dane osobowe skazanego nie powinny być publikowane bez jego zgody. Argumenty przemawiające za przyjęciem tego drugiego rozwiązania to m.in. konieczność ochrony prywatności takiej osoby czy też fakt, że publikowanie danych osobowych skazanego może utrudniać mu powrót do społeczeństwa po odbyciu kary pozbawienia wolności. Pamiętać również należy, że publikowaniu danych osobowych skazanych służy orzekany w wyroku środek karny w postaci podania wyroku do publicznej wiadomości. Publikacja danych osobowych skazanego, pomimo niewymierzenia przez sąd takiego środka, stanowiłaby niewątpliwie dodatkową dolegliwość, nieprzewidzianą w prawomocnym orzeczeniu sądu.
Należy jednak zauważyć, że nawet opowiadając się za zakazem publikacji danych osobowych skazanego bez jego zgody, trudno byłoby przyjąć, że w przypadku podania przez media pełnych danych osobowych osoby skazanej za drastyczne przestępstwo, którego okoliczności wywołały oburzenie opinii publicznej, roszczenie tej osoby np. o ochronę dóbr osobistych zostałoby uwzględnione przez sąd. Opublikowanie personaliów skazanego mogłoby niewątpliwie być tłumaczone koniecznością uwzględnienia ważnego interesu społecznego, np. celem poinformowania społeczeństwa, że osoba ta opuściła zakład karny.
Nazwisko jest jednym z dóbr osobistych, którego ochronę zapewniają przepisy kodeksu cywilnego. Co prawda nie w każdym przypadku wymienienie czyjegoś nazwiska można uznać za bezprawne, jednak za naruszające prawo należy uznać użycie nazwiska danej osoby bez jej zgody, jeśli w związku z towarzyszącymi temu okolicznościami łączy się to z naruszeniem innego jej dobra, np. czci. Osobie, której dane zostały opublikowane wbrew jej woli - w zależności od okoliczności, charakteru oraz treści publikacji - przysługuje szereg środków ochrony prawnej, tj. m.in. wystąpienie do sądu cywilnego z powództwem o ochronę dóbr osobistych (w ramach którego można domagać się m.in. zaniechania naruszeń dóbr osobistych, usunięcia ich skutków czy też zasądzenia określonej sumy pieniędzy), a w przypadku gdy doszło do pomówienia - również skierowanie do sądu karnego prywatnego aktu oskarżenia. Jeżeli opublikowane informacje są nieścisłe lub nieprawdziwe , osoba, której prawa zostały naruszone , może żądać sprostowania. Odpowiedzialność za naruszenie prawa spowodowane opublikowaniem materiału prasowego może ponieść nie tylko autor publikacji, ale również inna osoba, która spowodowała opublikowanie tego materiału. Nie wyłącza to ponadto odpowiedzialności wydawcy.
@RY1@i02/2014/046/i02.2014.046.07000040b.807.jpg@RY2@
Sławomir Steinborn profesor w Katedrze Prawa Karnego Procesowego i Kryminalistyki na Wydziale Prawa Uniwersytetu Gdańskiego, specjalista z zakresu procedury karnej i europejskiego prawa karnego
Prawo przewiduje zakaz publikowania w prasie danych osobowych i wizerunku m.in. osób, przeciwko którym toczy się postępowanie przygotowawcze. Nie należy utożsamiać ich jedynie z osobami, którym w śledztwie lub dochodzeniu formalnie zostały przedstawione zarzuty. Zakaz ów dotyczy również osób podejrzanych, gdyż jeżeli organ ścigania poweźmie podejrzenie, że dana osoba popełniła przestępstwo, to trudno uznać, aby postępowanie nie toczyło się przeciwko niej. Media nie mogą zatem używać imienia i nazwiska osoby podejrzanej, jeżeli te dane miałyby pojawić się w kontekście toczącego się postępowania przygotowawczego. Z kolei użycie imienia i nazwiska takiej osoby w materiale, który nie dotyczy bezpośrednio toczącego się postępowania, np. w informacji o zdarzeniu przestępnym, w jakim miałaby taka osoba uczestniczyć, podlega ogólnym zasadom regulującym wskazywanie danych osobowych w materiałach prasowych. Prokurator może zezwolić na publikację danych osobowych i wizerunku osoby, przeciwko której toczy się postępowanie przygotowawcze tylko ze względu na ważny interes społeczny. Decyzja o publikacji danych podejrzanego powinna zawsze uwzględniać okoliczności konkretnej sprawy. Za zezwoleniem na publikację danych może przemawiać fakt, że zapobiegnie to dalszej działalności przestępnej podejrzanego, przyczyni się do wykrycia nieznanych aspektów tej działalności czy też spowoduje uspokojenie opinii publicznej, zwłaszcza gdy sprawa ma szczególnie bulwersujący charakter. Zezwolenie może być uzasadnione również w sytuacji, gdy sam podejrzany nadał rozgłos sprawie lub też okoliczności przestępstwa wskazują na wysoki stopień szkodliwości czynu w połączeniu z medialnym rozgłosem sprawy albo też podejrzanym jest osoba publiczna, zwłaszcza jeżeli zarzucane przestępstwo wiąże się z jej publiczną działalnością.
Momentem, w którym aktualizuje się zakaz przewidziany w art. 13 ust. 2 prawa prasowego, jest chwila wszczęcia postępowania przygotowawczego. Zgodnie z art. 243 par. 1 kodeksu postępowania karnego zatrzymać można osobę podejrzaną, przy czym wszczęcie postępowania przygotowawczego nie stanowi warunku, od którego uzależniona jest dopuszczalność zatrzymania. Nawet zatem gdy zatrzymanie następuje w momencie, gdy nie nastąpiło jeszcze wydanie postanowienia o wszczęciu postępowania przygotowawczego, najczęściej będziemy mieli do czynienia z faktycznym wszczęciem postępowania przygotowawczego w trybie czynności w niezbędnym zakresie (art. 308 kodeksu postępowania karnego). Wynika z tego, że co do zasady podawanie pełnego imienia i nazwiska osoby zatrzymanej w związku z podejrzeniem popełnienia przez nią przestępstwa nie jest bez zgody prokuratora lub sądu w ogóle dopuszczalne.
Po wniesieniu aktu oskarżenia do sądu sąd może zezwolić na publikację w prasie danych osobowych i wizerunku oskarżonego, jeżeli uzasadnia to ważny interes społeczny. Są to zatem sytuacje identyczne jak wskazane w odniesieniu do prokuratora.
Ograniczenia przewidziane w art. 13 ust. 2 i 3 prawa prasowego trwają do czasu prawomocnego zakończenia postępowania karnego, a więc umorzenia postępowania przygotowawczego lub zakończenia postępowania przed sądem, np. uprawomocnienia się wyroku skazującego. Mogłoby się zatem wydawać, że od tego momentu media mają uprawnienie do posługiwania się imieniem i pełnym nazwiskiem osoby skazanej, gdyż nie chroni jej już domniemanie niewinności. Wydaje się jednak, że odczytywanie art. 13 ust. 2 prawa prasowego a contrario nie jest uprawnione. Kodeks karny przewiduje przecież środek karny polegający na podaniu wyroku do publicznej wiadomości. Ocenę dopuszczalności posługiwania się przez media danymi osobowymi osoby skazanej należy zatem przeprowadzać z uwzględnieniem ogólnych reguł ochrony dóbr osobistych, a zwłaszcza prawa do prywatności jednostki. O tym zatem, czy dopuszczalne jest podawanie w mediach imienia i nazwiska osoby skazanej za przestępstwo, decyduje przede wszystkim istnienie interesu publicznego, który za tym by przemawiał. O ile zatem można taki interes publiczny dostrzegać w prawie społeczeństwa do informacji o treści wyroku skazującego, co może uzasadniać relacjonowanie pełnej treści takiego wyroku wraz z danymi skazanego bezpośrednio po jego wydaniu i uprawomocnieniu, to trudno już uznać, że bez żadnych przeszkód dopuszczalne jest informowanie o takim wyroku po upływie kilku lat od jego wydania. Podanie danych skazanego powinno wówczas być uzasadnione interesem publicznym.
Dopóki nie dojdzie do zatarcia skazania, nie ma przeszkód, aby informować o skazaniu określonej osoby za przestępstwo, wymierzeniu jej określonej kary oraz o fakcie jej odbycia, jeżeli jest to uzasadnione interesem publicznym. Po zatarciu skazania publikowanie jakichkolwiek informacji o tym skazaniu i odbytej karze jest bez zgody zainteresowanej osoby niedopuszczalne. Jeżeli wbrew jej woli media publikują jej imię i nazwisko, może ona, przynajmniej potencjalnie, dochodzić na drodze sądowej ochrony dóbr osobistych.
@RY1@i02/2014/046/i02.2014.046.07000040b.808.jpg@RY2@
Janusz Sulima sędzia, rzecznik prasowy Sądu Apelacyjnego w Białymstoku
Określony w prawie prasowym zakaz publikowania danych osobowych i wizerunku osób, przeciwko którym toczy się postępowanie przygotowawcze lub sądowe, oraz danych osobowych i wizerunku świadków, pokrzywdzonych i poszkodowanych, chyba że osoby te wyrażą na to zgodę, dotyczy wszystkich uczestników procesu karnego od momentu wszczęcia postępowania przygotowawczego. Osoba podejrzewana o popełnienie przestępstwa, której nie przedstawiano zarzutów, może występować w sprawie na tym etapie w charakterze świadka. Poza tym ujawnienie danych personalnych takiej osoby w początkowej fazie postępowania pozwoli na jej łatwe zidentyfikowanie, kiedy zostanie opublikowana informacja o przedstawieniu jej zarzutów, pomimo niewskazania wówczas jej pełnych danych osobowych, a jedynie jej imienia i pierwszej litery nazwiska. Ograniczenia w ujawnianiu danych osobowych wynikają też z ustawy o ochronie danych osobowych. Należy też pamiętać, że publiczne rozpowszechnianie bez zezwolenia wiadomości z postępowania przygotowawczego jest przestępstwem, za które grozi kara nawet do dwóch lat pozbawienia wolności, i może je popełnić każdy, w tym również dziennikarz.
Warto podkreślić, że powszechna praktyka, jaką jest podawanie w mediach imienia oraz pierwszej litery nazwiska osoby podejrzanej lub oskarżonej, budzi poważne zastrzeżenia. Często bowiem takie informacje pozwalają na łatwą i jednoznaczną identyfikację. Można zaś w ten sposób wyrządzić komuś nieodwracalną krzywdę. Wydanie wyroku uniewinniającego nie zawsze przywraca dobre imię osobie, która zasiadła na ławie oskarżonych.
Sąd zarówno w pierwszej instancji, jak i w postępowaniu odwoławczym może zezwolić na ujawnienie danych osobowych i wizerunku oskarżonego ze względu na "ważny interes społeczny". Chodzi tu o takie sytuacje, w których ujawnienie tych danych może przynieść wymierną korzyść społeczną, na przykład gdy będzie to wyraźnie służyło zapobieżeniu popełnianiu przestępstw. Zgoda taka jest zazwyczaj udzielana w sprawach o najpoważniejsze przestępstwa.
Z awsze też oskarżony lub podejrzany może sam wyrazić zgodę na ujawnienie jego danych osobowych lub wizerunku. Wówczas zgoda sądu lub prokuratora jest zbędna.
Art. 13 ust. 2 prawa prasowego nie dotyczy osoby skazanej prawomocnie wyrokiem. Tym samym można byłoby uznać, że nie ma żadnych ograniczeń w publikowaniu imienia i pełnego nazwiska osoby skazanej. Należy jednak sięgnąć do ustawy z 29 sierpnia 1997 roku o ochronie danych osobowych. W art. 27 ust. 1 wyraźnie zabrania się przetwarzania danych dotyczących skazań, orzeczeń o ukaraniu i mandatów karnych. Ustawa ta wprawdzie czyni pewne wyjątki, ale w ściśle określonych sytuacjach. Możliwe to jest między innymi wówczas, gdy przepis szczególny innej ustawy zezwala na przetwarzanie takich danych bez zgody osoby, której dane dotyczą, i stwarza pełne gwarancje ich ochrony. Takim przepisem jest art. 50 kodeksu karnego przewidujący możliwość orzeczenia środka karnego podania wyroku do publicznej wiadomości, jeżeli jest to celowe, zwłaszcza ze względu na społeczne oddziaływanie kary, i o ile nie narusza to interesu pokrzywdzonego.
Jeżeli jest zabronione przetwarzanie danych dotyczących skazań, to tym samym nie jest zgodne z prawem podawanie publicznie imienia i pełnego nazwiska, pisząc o osobie, która odbyła karę. Zgodnie z art. 47 konstytucji każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym. Odrębnym zagadnieniem jest upublicznianie takich danych w przypadku osób pełniących funkcje publiczne.
Osoba skazana, która odbyła karę pozbawienia wolności, i której media wbrew jej woli ujawnią jej imię i pełne nazwisko, może wytoczyć powództwo o naruszenie dóbr osobistych. Nie można też wykluczyć wniesienia prywatnego aktu oskarżenia o czyn zniesławienia z art. 212 par. 1 kodeksu karnego. Warto jednak pamiętać, że nie popełnia tego przestępstwa, kto publicznie podnosi prawdziwy zarzut służący ochronie społecznie uzasadnionego interesu lub dotyczący postępowania osoby pełniącej funkcję publiczną.
Zebrała i opracowała Aneta Mościcka
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu