Czasami łagodniejsze przepisy to surowsze sankcje
Na jaw wychodzą kolejne nieprzewidziane skutki liberalizacji przepisów dotyczących pijanych cyklistów
Nowelizacja kodeksu postępowania karnego, wprowadzająca zmiany, weszła w życie 9 listopada ub.r. (Dz.U. z 2013 r. poz. 1247). Najpierw w trakcie 14-dniowego vacatio legis trzeba było wyszukiwać skazanych, którzy za jazdę rowerem na podwójnym gazie odsiadywali wyroki w zakładach karnych, by zwolnić ich z dniem wejścia w życie ustawy. Teraz okazuje się, że pod rządami starych przepisów wobec pijanych cyklistów, którzy popełnili przestępstwo, czasem zapadały korzystniejsze orzeczenia niż po zmianie tego czynu na wykroczenie. Dzieje się tak w przypadku, gdy sąd stwierdza winę oskarżonego, ale go nie skazuje, lecz warunkowo umarza postępowanie.
Ostatnio taką sprawę apelacyjną rozpatrywał Sąd Okręgowy w Siedlcach. Dotyczyła rowerzysty, u którego stwierdzono 0,79 i 0,82 promila alkoholu w wydychanym powietrzu, co stanowiło wówczas przestępstwo z art. 178a par. 2 kodeksu karnego. Sąd pierwszej instancji warunkowo umorzył jednak postępowanie na okres próby dwóch lat ze względu na niski stopień społecznej szkodliwości czynu. Przy okazji zasądził od oskarżonego kwotę 200 zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.
Prokurator, który domagał się także orzeczenia zakazu kierowania rowerami, złożył apelację, a Sąd Okręgowy w Siedlcach skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia. Wszystko dlatego, że skoro po nowelizacji k.p.k. kierowanie pojazdem niemechanicznym w stanie nietrzeźwości jest już tylko wykroczeniem, a nie przestępstwem, to postanowienie o warunkowym umorzeniu postępowania nie może się ostać, bo... coś takiego nie istnieje w kodeksie wykroczeń.
To sprawia, że ktoś, kto popełniając przestępstwo, został przez sąd potraktowany łagodnie, nie może się tego spodziewać, gdy czyn ten traktowany będzie jako wykroczenie. Przykładowo: jeśli wcześniej mógł mieć nadzieję na warunkowe umorzenie postępowania, dziś musi się liczyć z nałożeniem kary grzywny lub aresztu.
- Sama instytucja warunkowego umorzenia postępowania jest takim quasi-zawieszeniem postępowania. Sąd stwierdza co prawda winę, ale nie ma wyroku skazującego - tłumaczy Rafał Puchalski, sędzia Sądu Rejonowego w Jarosławiu.
- Ono finalnie się nie zakończyło, w związku z tym nie ma najmniejszych przeszkód, by podczas ponownego rozpoznania sprawy taka osoba, na mocy nowych przepisów, została ukarana na podstawie kodeksu wykroczeń. A zakaz orzekania na niekorzyść odnosi się tylko do wyroków skazujących - podkreśla sędzia Puchalski.
Inaczej na sprawę patrzy jednak sędzia Rafał Lisak z Sądu Okręgowego w Krakowie.
- Warunkowe umorzenie postępowania, którego dziś w takim przypadku orzec już nie można, w mojej ocenie jest korzystniejsze niż skazanie za wykroczenie. Chociaż warunkowo umarzamy czyn traktowany jako przestępstwo, a karzemy za czyn będący tylko wykroczeniem. Ingerencja ustawodawcy wprowadziła więc pewien chaos i szaleństwo w sferę orzeczniczą. Niedługo społeczeństwo nie będzie już rozumiało całkowicie, dlaczego w takich samych sprawach zapadają różne wyroki, a kary są w tak ogromnym rozrzucie - przyznaje sędzia Lisak, który jest zdania, że dolegliwość sankcji karnych powinna być oceniana poprzez pryzmat osoby, której dotyczą.
- W abstrakcyjnym modelu kara grzywny jest korzystniejsza od kary pozbawienia wolności. Ale są sytuacje, w których kara miesiąca więzienia jest dla kogoś korzystniejsza niż grzywna 500 tys. zł - dodaje sędzia Lisak.
Ingerencja ustawodawcy wprowadziła w orzecznictwo chaos i szaleństwo
Piotr Szymaniak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu