Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Wydawanie dwutygodnika może ochronić Zbigniewa Stonogę

30 czerwca 2018

Jeśli nawet polskie sądy skażą biznesmena za ujawnienie akt śledztwa, to prawdopodobnie wygra on sprawę przed trybunałem w Strasburgu

Po opublikowaniu w internecie akt śledztwa w sprawie afery podsłuchowej Zbigniew Stonoga usłyszał zarzut ujawnienia tajemnicy śledztwa. Zgodnie z art. 241 kodeksu karnego grozi za to do dwóch lat więzienia. Tyle że jak wskazuje orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, ewentualne skazanie biznesmena i redaktora naczelnego dwutygodnika "Gazeta Stonoga" mogłoby zostać uznane za naruszenie art. 10 konwencji o prawach człowieka, gwarantującego dziennikarzom wolność wypowiedzi. I ostatecznie to państwo polskie musiałoby płacić Stonodze.

W interesie społecznym

Potwierdzenia, że taki scenariusz jest realny, nie trzeba szukać daleko. Nie minął jeszcze rok od wydania przez ETPC wyroku w sprawie nr 56925/08, A.B. przeciwko Szwajcarii (wyrok z 1 lipca 2014 r.). Dotyczyła ona dziennikarza, który opublikował artykuł na temat sprawcy wypadku, który staranował pieszych, zabijając trzech i raniąc ośmiu. Autor publikacji dołączył do niej m.in. listy, jakie aresztowany sprawca kierował do sędziego. Żadna z zainteresowanych osób nie skierowała do sądu sprawy przeciwko dziennikarzowi. W przeciwieństwie do prokuratora, który doprowadził do skazania go na 4 tys. franków grzywny.

Strasburski trybunał nie miał wątpliwości, że było to niezgodne z konwencją. Zgodził się, że nie zwalnia ona w sposób automatyczny dziennikarzy z obowiązku przestrzegania prawa krajowego dotyczącego tajemnicy śledztwa. Niemniej jednak opinia publiczna ma prawo do otrzymywania informacji o ważnych sprawach publicznych, do których trybunał zaliczył informacje o sprawcy wypadku. Jednocześnie zasądził na rzecz dziennikarza 5 tys. euro.

- Sprawa Zbigniewa Stonogi jest zbyt niejednoznaczna, by móc coś tu przesądzać. Orzecznictwo ETPC wskazuje jednak bez wątpienia, że skazanie dziennikarza za ujawnienie informacji ze śledztwa może być uznane za niezgodne z wolnością słowa gwarantowaną w konwencji - przyznaje Dominika Bychawska-Siniarska, dyrektorka merytoryczna "Obserwatorium Wolności Mediów w Polsce" Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

- Muszą być jednak spełnione określone warunki. Po pierwsze, musi chodzić o dziennikarza, po drugie, musi to być uzasadnione interesem społecznym i po trzecie, informacji tych nie można zdobyć w żaden inny sposób - zaznacza.

Dziennikarz, czyli kto?

Kluczowe jest więc pytanie, czy Zbigniew Stonoga jest dziennikarzem? Odpowiedź na nie można znaleźć w stopce dwutygodnika "Gazeta Stonoga", gdzie jest przedstawiony jako redaktor naczelny. Nie udało nam się skontaktować z redakcją, więc nie wiemy, czy periodyk został jako czasopismo zarejestrowany w sądzie. Nawet jednak gdyby tak się nie stało, to i tak nie odbierałoby to Stonodze statusu dziennikarza.

- Bez wątpienia dziennikarzami są nie tylko te osoby, które publikują materiały w zarejestrowanych dziennikach lub czasopismach. Tak naprawdę miejsce publikacji jest rzeczą wtórną, bardziej liczy się to, że pewien przekaz jest kierowany do szerokiego grona odbiorców - uważa Agnieszka Wiercińska-Krużewska, adwokat z kancelarii WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr.

- Oczywiście rodzi to w praktyce szereg komplikacji. Z jednej strony każdy może zostać dziennikarzem, chociażby poprzez publikację na stronie internetowej. Z drugiej jednak ta sama strona może zostać uznana za dziennik lub czasopismo, które wymaga rejestracji - dodaje.

Warto podkreślić, że zgodnie z ustawą - Prawo prasowe (Dz.U. z 1984 r. nr 5, poz. 24 ze zm.) dziennikarz to ktoś, kto zajmuje się redagowaniem, tworzeniem lub przygotowywaniem materiałów prasowych, pozostając w stosunku pracy z redakcją albo zajmując się taką działalnością na rzecz i z upoważnienia redakcji. Materiałem prasowym jest natomiast każdy opublikowany lub przekazany do opublikowania w prasie tekst lub obraz. Dziennikarz jest więc powiązany z prasą, a to pojęcie dużo szersze niż dzienniki czy czasopisma.

O ile możliwość pociągnięcia Stonogi do odpowiedzialności karnej może budzić wątpliwości, o tyle nie budzi ich to, że każda z osób, której dane ujawnił, może dochodzić sprawiedliwości na drodze cywilnej. Publikacja danych osobowych oraz poufnych informacji narusza bowiem prawo do prywatności, które jest jednym z dóbr osobistych człowieka.

Każda z osób, której dane ujawniono, może dochodzić praw na drodze cywilnej

Sławomir Wikariak

slawomir.wikariak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.