Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo karne i wykroczeniowe

Polacy skazani na podsłuchy

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

PRAWO Pod pretekstem tropienia gangsterów służby dostaną zielone światło do szpiegowania zwykłych obywateli. I to na nieznaną dotychczas skalę

Drogę do kolejnej odsłony totalnej inwigilacji otwiera nowa wersja projektu dotyczącego konfiskaty rozszerzonej, autorstwa Ministerstwa Sprawiedliwości. W założeniu ma on pozwolić na przejmowanie majątków, jakich często przez lata dorobili się przestępcy. Ale projektowane regulacje dotyczące podsłuchów rykoszetem uderzą też we właścicieli firm prowadzących swoją działalność zgodnie z prawem. Niewykluczone, że ich konsekwencje odczują nawet osoby, które nie są przedsiębiorcami, a ich związek z majątkiem przestępczym polega na tym, że np. kupiły kradziony samochód (nie wiedząc o tym).

Resort Zbigniewa Ziobry postanowił bowiem przyznać służbom nowe, rozległe uprawnienia dotyczące zakładania podsłuchów, nagrywania prywatnych rozmów telefonicznych, kontrolowania e-maili czy śledzenia internetowej aktywności. I idą one jeszcze dalej niż kompetencje, jakie dała im głośno oprotestowana ustawa inwigilacyjna.

Projekt rozszerza bowiem katalog przestępstw, w przypadku których służby jeszcze przed wszczęciem śledztwa będą mogły prowadzić kontrolę operacyjną. Będzie ona dopuszczalna także w przypadku podejrzenia, że doszło do złożenia nieprawdziwego zeznania lub fałszywego oskarżenia, tworzenia fikcyjnych dowodów czy utrudnienia prowadzenia śledztwa.

- To kolejna ingerencja ustawodawcy w prawo do prywatności - ostrzega Marcin Wolny, prawnik Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i autor opinii prawnej na temat poprzedniej wersji projektu. - Jest ona o tyle mocniejsza, że będzie dotyczyła bardzo dużej liczby przypadków, potencjalnie obejmując nawet czyny błahe - dodaje.

- Składanie fałszywych zeznań czy utrudnianie prowadzenia postępowania to rzeczywiście istotne przestępstwa, ale czy są one na tyle groźne, żeby przyznawać służbom aż tak szerokie uprawnienia? Mam co do tego duże wątpliwości - przyznaje Wojciech Klicki, prawnik w Fundacji Panoptykon.

Emilia Świętochowska

emilia.swietochowska@infor.pl

B7

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.