Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Resort zdrowia wie, jak zgasić dopalacze

2 lipca 2018

Chce leczyć uzależnionych, liczyć zatrutych i blokować strony internetowe sprzedające nielegalne substancje

Dopalacze mają być traktowane jak narkotyki, a ich produkcja, wprowadzanie do obiegu i posiadanie również podpadać pod kodeks karny - to główny cel nowych przepisów, które chce wprowadzić resort zdrowia.

Lista zakazana do szybkiej zmiany

Nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii ma pomóc państwu w walce z producentami dopalaczy. Eksperci porównują ją do walki z Hydrą: na miejscu jednej obciętej głowy wyrasta natychmiast następna. Gdy jakaś substancja zostanie wpisana na listę zabronionych, producenci szybko modyfikują jej skład, tak by przeszedł przez sito zakazu sprzedaży. Żeby wpisać nowy związek na listę zakazanych, trzeba zmieniać ustawę. Tę zmieniano raz na cztery lata. Dlatego teraz lista, żeby mogła być szybciej modyfikowana, będzie ogłaszana w formie rozporządzenia. A wykaz nowych substancji psychoaktywnych będzie mógł zawierać nie tylko pojedyncze substancje, ale także ich grupy o określonej strukturze chemicznej.

Internetowy handel pod lupą

Resort zdrowia zamierza też walczyć z dopalaczami w sieci. Chce, żeby główny inspektor sanitarny prowadził rejestr internetowych domen (tak samo jak przy e-hazardzie) prowadzących nielegalny handel. Dostawcy internetu będą musieli zablokować dostęp do takiej strony w ciągu 48 godzin. Za niepodporządkowanie się tym obowiązkom firmom telekomunikacyjnym będzie grozić kara finansowa.

Każdy, kto będzie chciał wejść na taką stronę, zostanie przekierowany do strony GIS, gdzie zamiast dopalaczy znajdzie komunikat o ich szkodliwym działaniu i grożących karach.

Rejestr zgonów i zatruć

Placówki lecznicze podejrzewające, że ich pacjent zatruł się dopalaczem, będą musiały w ciągu 48 godzin powiadomić o tym powiatowego inspektora sanitarnego. Ten przekaże wiadomość głównemu inspektorowi, który do końca marca każdego roku będzie sporządzał raport podsumowujący zgłoszenia z całej Polski. Obecnie takie dane zbiera konsultant krajowy w dziedzinie toksykologii i przekazuje je do GIS. - Bez zabezpieczenia finansowego nowy pomysł resortu zdrowia będzie bardzo trudny do zrealizowania - uważa konsultant krajowy Piotr Burda. Do tej pory monitorował liczbę zatruć i zgonów bez żadnego dodatkowego wynagrodzenia, a to jest - jak mówi - bardzo pracochłonne zajęcie.

Stworzenie proponowanego przez resort zdrowia rejestru zatruć i zgonów jego zdaniem jest niezwykle ważne.

Ekspertom od walki z narkomanią zależy, by przy okazji zmian przepisów poprawić jakość zbieranych danych. - Brakuje przede wszystkim dokładnej wiedzy na temat tego, ile dokładnie zgonów nastąpiło z powodu zażycia dopalacza i jakiego rodzaju. Ważne jest ustalanie jego składu, by mógł szybko trafić na listę substancji zakazanych, a tym samym, żeby konsumenci zostali ostrzeżeni, czym grozi jego zażywanie - mówi Artur Malczewski z Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii.

Psychoterapeuci tylko po studiach

Nowe przepisy mają także zapewnić pomoc osobom uzależnionym od dopalaczy. Resort zdrowia proponuje, by uzależnienie od nowych substancji psychoaktywnych podlegało leczeniu i rehabilitacji tak samo jak uzależnienie od narkotyków. Terapię będzie mogła prowadzić osoba z wyższym wykształceniem, która dodatkowo ukończy dwuletnie studia podyplomowe i zostanie certyfikowanym specjalistą psychoterapii uzależnień.

Dotychczas, jak tłumaczą eksperci, o certyfikat mógł się starać każdy, kto miał tytuł magistra, i to niezależnie od tego, jakie studia skończył. Mógł to być zarówno technik rolnictwa, jak i lekarz. Obecnie na dwuletnie studia będą przyjmowane wyłącznie osoby z wyższym wykształceniem humanistycznym czy społecznym: zawodowy lekarz lub magister pielęgniarstwa bądź osoba, która uzyskała tytuł magistra po studiach na kierunkach psychologia, pedagogika, pedagogika specjalna, socjologia, resocjalizacja, nauki o rodzinie, teologia lub filozofia.

Tysiące zatruć i 10 zgonów

Dopalacze wciąż sieją spustoszenie. Z danych zbieranych przez konsultanta i GIS wynika, że w ciągu 10 miesięcy tego roku zgłoszono ok. 3,6 tys. podejrzeń zatruć oraz 10 zgonów. Co prawda po zmasowanej akcji w 2010 r., wymierzonej w handlarzy dopalaczami, liczba osób zatrutych tymi środkami spadła w ciągu 2011 r. z 562 do 176, ale już w kolejnych latach - pomimo przeprowadzania kontroli przez inspekcje sanitarne - systematycznie rosła, aż do 2015 r., kiedy to odnotowano rekordową liczbę ponad 7 tys. takich zgłoszeń. W 2016 r. było ich ponad 4,3 tys. NIK w swoim raporcie dobitnie podkreśliła, że barierą w sprawowaniu efektywnego nadzoru nad dopalaczami przez inspekcję sanitarną była m.in. długotrwała i obwarowana licznymi wymogami procedura administracyjna. W skrajnym przypadku, w sprawie, którą prowadził powiatowy inspektor sanitarny w Łodzi, minęły blisko cztery lata od daty przeprowadzenia kontroli u handlarza dopalaczami do ostatniej czynności.

Autorzy projektu szacują, że wprowadzenie nowych przepisów będzie kosztować budżet 1,2 mln zł w ciągu 10 lat. To koszty dwóch nowych etatów w biurze inspektora ds. substancji chemicznych.

Wprowadzenie nowych przepisów to koszt 1,2 mln zł w ciągu 10 lat

@RY1@i02/2017/224/i02.2017.224.00000030a.801(c).jpg@RY2@

KARY ZA DOPALACZE na podstawie przepisów nowej ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii

Patrycja Otto

Klara Klinger

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.