Nieściągnięte zaległości mogą uderzyć w... pracowników opieki
Wszystko wskazuje na to, że wejście w życie nowych regulacji zaostrzających przepisy dla niepłacących alimentów spowoduje wzrost postępowań karnych. Ale niekoniecznie dlatego, że więcej alimenciarzy trafi na ławę oskarżonych, lecz dlatego, że trafią na nią urzędnicy
Ściganie osób, które nie łożą na utrzymanie swoich dzieci, nie przynosi oczekiwanych skutków. Politycy więc od wielu lat debatowali nad coraz to nowymi rozwiązaniami, ale większość z nich albo nigdy nie weszła w życie, albo okazywała się niewypałem. Obecnie z problemem postanowiło zmierzyć się Ministerstwo Sprawiedliwości. Zdaniem resortu kierowanego przez Zbigniewa Ziobrę najskuteczniejsza metoda walki o lepszą ściągalność świadczeń na rzecz dzieci prowadzi przez... prawo karne, a konkretnie przez zmianę art. 209 kodeksu karnego. Jego nowelizacją w tym tygodniu zajął się Sejm.
Tabela Jak mają się zmienić przepisy alimentacyjne ⒸⓅ
|
Kto uporczywie uchyla się od wykonania ciążącego na nim z mocy ustawy lub orzeczenia sądowego obowiązku opieki przez niełożenie na utrzymanie osoby najbliższej lub innej osoby i przez to naraża ją na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. |
Kto uchyla się od wykonania obowiązku alimentacyjnego określonego co do wysokości orzeczeniem sądowym, ugodą zawartą przed sądem albo innym organem albo inną umową, jeżeli łączna wysokość powstałych z tego tytułu zaległości stanowi równowartość co najmniej 3 świadczeń okresowych albo jeżeli opóźnienie zaległego świadczenia innego niż okresowe wynosi co najmniej 3 miesiące, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Jeżeli sprawca czynu określonego w par. 1 naraża osobę uprawnioną na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. |
|
Ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego, organu pomocy społecznej lub organu podejmującego działania wobec dłużnika alimentacyjnego. |
Ściganie przestępstwa określonego w par. 1 lub par. 2 następuje na wniosek pokrzywdzonego, organu pomocy społecznej lub organu podejmującego działania wobec dłużnika alimentacyjnego. |
|
Jeżeli pokrzywdzonemu przyznano odpowiednie świadczenia rodzinne albo świadczenia pieniężne wypłacane w przypadku bezskuteczności egzekucji alimentów, ściganie odbywa się z urzędu. |
Jeżeli pokrzywdzonemu przyznano odpowiednie świadczenia rodzinne albo świadczenia pieniężne wypłacane w przypadku bezskuteczności egzekucji alimentów, ściganie przestępstwa określonego w par. 1 lub par. 2 odbywa się z urzędu. |
|
Nie podlega karze sprawca przestępstwa określonego w par. 1, który nie później niż przed upływem 30 dni od daty pierwszego przesłuchania w charakterze podejrzanego uiścił w całości zaległe alimenty. |
|
|
Sąd odstępuje od wymierzenia kary, jeżeli nie później niż przed upływem 30 dni od daty pierwszego przesłuchania w charakterze podejrzanego sprawca przestępstwa określonego w par. 2 uiścił w całości zaległe alimenty, chyba że wina i społeczna szkodliwość czynu przemawiają przeciwko odstąpieniu od wymierzenia kary. |
Cel: dobro dziecka
Minister Ziobro uważa, że tylko groźba dotkliwych sankcji zadziała stymulująco na tych, którzy nie płacą. Tym bardziej że przecież działania z pogranicza prawa administracyjnego i cywilnego, a także egzekucje komornicze od wielu lat niewiele dają. - To nie kara jest celem. Celem jest to, aby dziecko miało utrzymanie i było wspierane przez rodziców - zaznacza Zbigniew Ziobro. - Polskie przepisy do tej pory były rajem dla cwaniaków, którzy nie chcieli płacić. Czas to zmienić - dodaje.
A jak uzupełnia biuro prasowe kierowanego przez niego resortu, "właśnie dlatego ministerstwo proponuje rozwiązania nadzwyczajne". Dzięki nim dzieci wychowujące się bez jednego z rodziców powinny wreszcie mieć zagwarantowany ekonomiczny byt na co najmniej dostatecznym poziomie. Ulgę ma odczuć także Skarb Państwa. Aktualnie bowiem wydatki z Fnduszu Alimentacyjnego na rzecz dzieci, których rodzice odmawiają płacenia alimentów, wynoszą rokrocznie ok. 1,5 mld zł. Z tych pieniędzy - niejako zaliczek pokrywanych przez państwo za niesolidnych dłużników - udaje się zaś następnie odzyskać zaledwie 13-14 proc.
1,5 mld zł tyle wynoszą rocznie wydatki z Funduszu Alimentacyjnego na rzecz dzieci, których rodzice nie płacą alimentów
Wreszcie, w ocenie Ministerstwa Sprawiedliwości, zyskać powinni wszyscy funkcjonariusze publiczni, którzy zajmują się sprawami alimentacyjnymi. Clou projektu nowelizacji, którą właśnie zajmuje się Sejm, polega bowiem na doprecyzowaniu tego, kiedy mamy do czynienia z niealimentacją rozumianą jako czyn zabroniony i podlegający karze zgodnie z kodeksem karnym. Z tego też względu urzędnicy, prokuratorzy i sędziowie nie będą już musieli się zastanawiać, czy w danym przypadku niepłacący powinien zostać ukarany, czy też nie. Szczegółowy przepis da odpowiedź.
WAŻNE
Samorządowcy w nieoficjalnych rozmowach przyznają, że są pełni obaw, czy pracownicy socjalni podołają dużej liczbie prowadzonych spraw. W szczególności że nie ma środków na nowe etaty w budżetach poszczególnych jednostek samorządu terytorialnego.
Ale - o czym mało kto pamięta - przed wszystkimi pracownikami socjalnymi, śledczymi oraz orzekającymi, którzy mają styczność ze sprawami alimentacyjnymi, stoi także olbrzymie wyzwanie. Wiadomo bowiem już teraz, że po wejściu w życie nowych regulacji ( nowe rozwiązania mają zacząć obowiązywać pod koniec pierwszego kwartału 2017 roku) liczba spraw skokowo wzrośnie. Wszyscy będą więc mieli ogrom pracy. Czy podołają temu zadaniu? Wszyscy rzecz jasna deklarują, że tak. Ale chociażby sędziowie już zwracają uwagę, że propozycja resortu sprawiedliwości wcale nie jest tak dobra, jak wydaje się to na pierwszy rzut oka. A samorządowcy w nieoficjalnych rozmowach przyznają, że są pełni obaw, czy pracownicy socjalni podołają dużej liczbie prowadzonych spraw. W szczególności, że na nowe etaty środków w budżetach poszczególnych jednostek samorządu terytorialnego nie ma. - Minister Zbigniew Ziobro często używa w mediach argumentu, że urzędnicy, którzy źle wykonują swoje obowiązki, powinni odpowiadać nawet karnie (ostatnio przy aferze reprywatyzacyjnej - red). Mam nadzieję, że nie będzie chciał nas karać za to, że rzeczywistość, gdy liczba obowiązków znacznie przerasta możliwości zatrudnionych pracowników, może okazać się mniej atrakcyjna od zamierzeń polityków - mówi nam jeden z warszawskich pracowników socjalnych. A w dużych miastach sytuacja i tak z reguły jest lepsza niż w mniejszych miejscowościach. Ogólnie rzecz ujmując, większość ekspertów projekt doprecyzowania przepisów karnych dotyczących niealimentacji chwali. Co nie znaczy, że początki stosowania prawa będą proste.
Jeżeli decyzja o uznaniu dłużnika alimentacyjnego za uchylającego się od zobowiązań alimentacyjnych stanie się ostateczna, organ właściwy dłużnika zobowiązany jest złożyć wniosek o ściganie za przestępstwo niealimentacji.
Wyzwanie dla urzędników
Ministerstwo Sprawiedliwości nie ukrywa, że chce, aby aktywniej w walkę z niepłaceniem alimentów włączyli się urzędnicy. Zgodnie z ustawą z 7 września 2007 r. o pomocy osobom uprawnionym do alimentów (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 169 ze zm.) za organ właściwy wierzyciela, który powinien mu pomagać w staraniach o uzyskanie należności, rozumie się wójta, burmistrza lub prezydenta miasta właściwego ze względu na miejsce zamieszkania osoby uprawnionej. Organem właściwym dłużnika jest zaś ten analogiczny, tyle że właściwy miejscowo dla miejsca zamieszkania dłużnika. I zgodnie z art. 5 ust. 3b pkt 1, jeżeli decyzja o uznaniu dłużnika alimentacyjnego za uchylającego się od zobowiązań alimentacyjnych stanie się ostateczna, organ właściwy dłużnika zobowiązany jest złożyć wniosek o ściganie za przestępstwo niealimentacji.
RAMKA 1
Kiedy organ wydaje decyzję o uznaniu dłużnika za uchylającego się od zobowiązań
Dzieje się tak w przypadku, gdy dłużnik alimentacyjny uniemożliwia przeprowadzenie wywiadu alimentacyjnego lub odmówił:
1) złożenia oświadczenia majątkowego,
2) zarejestrowania się w powiatowym urzędzie pracy jako bezrobotny albo poszukujący pracy,
3) bez uzasadnionej przyczyny, w rozumieniu przepisów o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, przyjęcia propozycji odpowiedniego zatrudnienia lub innej pracy zarobkowej, wykonywania prac społecznie użytecznych, prac interwencyjnych, robót publicznych, prac na zasadach robót publicznych albo udziału w szkoleniu, stażu lub przygotowaniu zawodowym dorosłych.
Dopełnieniem obowiązków urzędników jest ten wskazany bezpośrednio w art. 209 kodeksu karnego. Zarówno w obecnym brzmieniu, jak i planowanym, jednym z uprawnionych do złożenia zawiadomienia albo wniosku w przypadku niealimentacji jest organ pomocy społecznej. W przypadku urzędników jednak należy to poczytywać jako ich obowiązek, a nie jedynie uprawnienie. Wynika to z treści art. 304 kodeksu postępowania karnego. Artykuł 304 par. 1 mówi co prawda o społecznym obowiązku zawiadomienia prokuratora lub policji przez każdego, kto dowiedział się o popełnieniu przestępstwa. Ale już par. 2 stanowi, że instytucje państwowe i samorządowe, które w związku ze swą działalnością dowiedziały się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu, są obowiązane niezwłocznie zawiadomić o tym prokuratora lub policję. Nie może więc budzić wątpliwości, że w przypadku zaistnienia przesłanek do uznania dłużnika alimentacyjnego za uchylającego się od obowiązku alimentacyjnego urzędnicy powinni złożyć zawiadomienie. Ich ewentualna odpowiedzialność karna może zależeć jednak od tego, czy świadczeniobiorca otrzymuje pieniądze z Funduszu Alimentacyjnego. Jeśli tak - wówczas pracownicy socjalni mogą się spodziewać, że prokurator wcześniej czy późn9iej zapuka do ich drzwi.
Rewolucja w urzędach
Dotychczas ocena tego, czy gminni urzędnicy wywiązują się ze swych obowiązków, była niezwykle trudna. Skoro nawet prokuratorzy i sędziowie nie wiedzieli, co oznacza uporczywość w uchylaniu się, skąd mieliby to wiedzieć pracownicy socjalni? Tym samym trudno było któremukolwiek z nich postawić zarzut złej pracy. Ale to się zmieni. Skoro bowiem zostanie wprowadzony próg finansowy, od którego przekroczenia będzie należało uznać, że przesłanka określona w art. 209 par. 1 kodeksu karnego została wypełniona, łatwo będzie ocenić, czy urzędnik wywiązuje się we właściwy sposób ze swoich zadań. W praktyce po przekroczeniu przez dłużnika alimentacyjnego progu określonego w projekcie jako łącznej wysokości powstałych zaległości stanowiących równowartość co najmniej trzech świadczeń okresowych (co do zasady - trzymiesięcznej zaległości w płaceniu alimentów) organ pomocy społecznej powinien przesyłać zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa do prokuratury. Jeśli tego nie uczyni - naraża się na zarzut zaniechania.
WAŻNE
Odpowiedzialność karna urzędnika może zależeć od tego, czy świadczeniobiorca otrzymuje pieniądze z FA.
Odpowiedzialność karna... urzędnika
Paradoksalnie może okazać się, że liczba postępowań karnych wskutek wejścia w życie nowych przepisów zwiększy się nie dlatego, że więcej alimenciarzy trafi na ławę oskarżonych, lecz dlatego że trafią na nią urzędnicy. Pamiętać bowiem należy o istnieniu art. 231 par. 1 kodeksu karnego, który stanowi, że funkcjonariusz publiczny, który nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Jakkolwiek skuteczność egzekwowania karnej odpowiedzialności urzędniczej pozostawia bardzo wiele do życzenia, warto rozważyć, czy w ogóle pracownik socjalny zaniedbujący pracę na rzecz osób uprawnionych do uzyskiwania świadczeń alimentacyjnych - poprzez nieskładanie zawiadomień do prokuratury po zaistnieniu ku temu przesłanek - może odpowiadać karnie.
Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba udzielić najpierw odpowiedzi na kilka innych pytań.
Po pierwsze, czy w ogóle pracownika socjalnego można uznać za funkcjonariusza publicznego? Tylko ten bowiem odpowiada karnie za niedopełnienie obowiązku.
Wykaz funkcjonariuszy publicznych znajduje się w art. 115 par. 13 kodeksu karnego. Zgodnie z pkt 4 za funkcjonariusza publicznego należy uznać między innymi "osobę będącą pracownikiem administracji rządowej, innego organu państwowego lub samorządu terytorialnego, chyba że pełni wyłącznie czynności usługowe, a także inną osobę w zakresie, w którym uprawniona jest do wydawania decyzji administracyjnych".
Czy to oznacza, że pracownik socjalny jest funkcjonariuszem publicznym? Trudno jednoznacznie przesądzić. Szukamy więc dalej. W art. 121 ust. 2 ustawy z 12 marca 2004 r. o pomocy społecznej (t.j. Dz.U. z 2016 r., poz. 930 ze zm.) czytamy, że pracownikowi socjalnemu przysługuje ochrona prawna przewidziana dla funkcjonariuszy publicznych. To jednak także nie daje odpowiedzi na pytanie. Wiemy jedynie, że pracownikowi socjalnemu przysługuje ochrona. Nie wiemy zaś, czy obejmują go także obowiązki funkcjonariusza publicznego. Niektórzy co prawda wykazują, że skoro ustawodawca wskazał, iż "pracownikowi socjalnemu przysługuje ochrona prawna przewidziana dla funkcjonariuszy publicznych", oznacza to, że pracownik socjalny funkcjonariuszem publicznym nie jest. Wydaje się jednak, że to zbyt daleko wyciągnięty wniosek.
Art. 231 par. 1 kodeksu karnego stanowi, że funkcjonariusz publiczny, który nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Pewną wskazówką mogłaby być odpowiedź na interpelację poselską nr 4085 z 9 lipca 2008 r. (czyli jednej z poprzednich kadencji Sejmu). W stanowisku Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji czytamy bowiem, że "pracownik socjalny nie jest funkcjonariuszem publicznym w rozumieniu art. 115 par. 13 kodeksu karnego".
Sprawa więc wydawałaby się jasna. Gdyby nie fakt, że zupełnie inaczej twierdzą sądy. I tak Sąd Okręgowy w Poznaniu w wyroku z 23 lipca 2014 r. (sygn. akt IV Ka 550/14) stwierdza winę dwóch funkcjonariuszy publicznych, będących pracownikami socjalnymi.
Sąd Apelacyjny w Szczecinie w wyroku z 31 marca 2015 r. (sygn. akt I ACa 705/14) nazywa wprost pracownika socjalnego funkcjonariuszem publicznym. Podobnie choćby Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim w wyroku z 29 czerwca 2016 r. (sygn. akt VII K 278/15). W uzasadnieniu czytamy: "Pokrzywdzona jest pracownikiem socjalnym w P., czyli pracownikiem samorządu terytorialnego, a w konsekwencji funkcjonariuszem publicznym" .
RAMKA 2
Niedopełnienie obowiązków w orzecznictwie
Powstanie obowiązku zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa uzależnione jest głównie od dwóch przesłanek. Pierwszej, w postaci istnienia okoliczności wskazujących na popełnienie przestępstwa ściganego z urzędu oraz drugiej, "dowiedzenia się" przez instytucje wymienione w art. 304 par. 2 kodeksu postępowania karnego (mówiąc ściślej - jej funkcjonariuszy) o popełnieniu tego przestępstwa. Owo "dowiedzenie się" powinno nastąpić w związku z prowadzoną przez nie działalnością, a ponadto osoby działające w ramach instytucji państwowej lub samorządowej muszą mieć świadomość, że rzeczywiście zostało popełnione przestępstwo. Aby można było przypisać popełnienie przestępstwa określonego w art. 231 par. 1 lub 2 kodeksu karnego, konieczne jest też ustalenie strony podmiotowej w odniesieniu do całości zachowania sprawcy opisanego w powołanym przepisie. A zatem, funkcjonariusz publiczny musi obejmować swoim zamiarem zarówno przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków, jak i to, że działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego. Niewykonanie nakazu przewidzianego w art. 304 par. 2 kodeksu postępowania karnego może stanowić przestępstwo stypizowane w art. 231 par. 1 lub 2 kodeksu karnego wówczas, gdy funkcjonariusz publiczny zobowiązany na podstawie tego przepisu do denuncjacji nie zawiadamia o przestępstwie ściganym z urzędu pomimo świadomości tego, że je popełniono, oraz gdy sam ma świadomość tego, iż przekracza uprawnienia lub nie dopełnia obowiązków i przez to działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego. Chociaż przestępstwo określone w art. 231 kodeksu karnego nie wymaga żadnego skutku jako warunku odpowiedzialności, to jednak ewentualna szkoda nie może być iluzoryczna.
Przestępstwo określone w art. 231 par. 1 kodeksu karnego może być popełnione tylko umyślnie i to zarówno z zamiarem bezpośrednim, jak i zamiarem wynikowym. Sprawca takiego czynu musi mieć świadomość w postaci pewności lub możliwości, że jego zachowanie narusza uprawnienia lub stanowi niewypełnienie obowiązków i że przez to działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego. Świadomość sprawcy łączyć się może z chęcią działania na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, a nawet spowodowania takiej szkody, albo z godzeniem się na działanie na szkodę lub spowodowanie szkody.
Domniemanie, że każde formalne przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków stanowi samo przez się działanie na szkodę interesu publicznego lub prywatnego i to zarówno pod względem podmiotowym, jak i przedmiotowym pomijałoby oczywisty fakt, że oprócz odpowiedzialności karnej istnieje także odpowiedzialność służbowa i dyscyplinarna. Kryterium rozgraniczające odpowiedzialność karną od dyscyplinarnej w tym wypadku stanowi jedynie wnikliwie oceniony stopień społecznej szkodliwości czynu, na który składa się zarówno strona podmiotowa, jak i przedmiotowa.
Dla przyjęcia działania funkcjonariusza publicznego na szkodę interesu publicznego lub prywatnego nie jest konieczne, by wystąpił jakikolwiek uszczerbek w chronionych prawem dobrach, a wystarczy, by wystąpiło zagrożenie tym uszczerbkiem.
Abstrahując więc od doktrynalnych rozważań, można z pełnym przekonaniem stwierdzić, że sądy uważają pracowników socjalnych nie tylko za podlegających ochronie jak funkcjonariusze publiczni, lecz właśnie za funkcjonariuszy publicznych.
W efekcie pracownik socjalny, przy spełnieniu innych warunków, może ponosić odpowiedzialność karną za niedopełnienie obowiązków służbowych.
WAŻNE
Sądy uważają pracowników socjalnych nie tylko za podlegających ochronie jak funkcjonariusze publiczni, lecz właśnie za funkcjonariuszy publicznych.
Kolejne pytanie, na które trzeba odpowiedzieć, to czy w ogóle niezłożenie przez pracownika socjalnego zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa niealimentacji stanowi niedopełnienie obowiązku. Wydaje się jednak, że to nie budzi wątpliwości, gdy spojrzeć na wspomniany wyżej art. 304 par. 2 kodeksu postępowania karnego. Na upoważnionym przez gminę pracowniku ciąży obowiązek powiadomienia. Wszystko wskazuje więc na to, że pracownik socjalny może odpowiadać nawet karnie za niedopełnienie obowiązków z zakresu starań o ściągalność alimentów. Jeśli więc spraw będzie znacznie więcej niż dotychczas, a ustalenie tego, kiedy mamy do czynienia z przestępstwem niealimentacji, będzie o wiele prostsze - przed funkcjonariuszami publicznymi stanie ogromne wyzwanie. Jeśli bowiem okaże się, że uprawniony do świadczeń uzna, że nie może liczyć na pomoc urzędników i zdecyduje się złożyć zawiadomienie na jednego z nich, prokuratura powinna wszcząć postępowanie. A ostateczne rozstrzygnięcie procesowe wcale nie jest proste do przewidzenia. Choć orzecznictwo Sądu Najwyższego w zakresie art. 231 par. 1 kodeksu karnego jest dość liberalne.
Problem z Funduszem Alimentacyjnym
Na marginesie rozważań poświęconych nowym regulacjom karnym i ewentualnej odpowiedzialności urzędniczej warto wspomnieć o rysującym się problemie dotyczącym świadczeń wypłacanych z Funduszu Alimentacyjnego. Służy on niejako zastąpieniu przez państwo dłużników alimentacyjnych w kosztach utrzymania dziecka. Świadczenia z funduszu są przyznawane na warunkach określonych w wyżej wspomnianej ustawie o pomocy osobom uprawnionym do alimentów. Przysługują w wysokości bieżąco ustalonych alimentów, jednakże nie wyższej niż 500 zł miesięcznie.
Przyznanie prawa do świadczenia z Funduszu Alimentacyjnego uzależnione jest zaś od spełnienia kryterium dochodowego. Świadczenia te przysługują, jeżeli dochód rodziny w przeliczeniu na osobę w rodzinie nie przekracza kwoty 725 zł. Próg ten po raz ostatni został zwaloryzowany 1 października 2008 roku.
I tu pojawia się pewien problem. Od początku 2017 roku płaca minimalna wynosi bowiem 2 tys. zł. Po odliczeniu kosztów uzyskania przychodu, należnego podatku dochodowego od osób fizycznych, składek na ubezpieczenia społeczne niezaliczonych do kosztów uzyskania przychodu oraz składek na ubezpieczenie zdrowotne, daje to kwotę 1459,48 zł. To zaś oznacza, że typowy uprawniony do świadczeń z funduszu - czyli rodzina jeden dorosły plus jedno dziecko - przy obliczaniu kryterium dochodowego będzie przekraczać próg o... 9,48 zł w przypadku, gdy dorosły zarabia raptem równowartość minimalnej krajowej pensji.
WAŻNE
Od 2017 roku płaca minimalna wynosi 2 tys. zł. Po odliczeniu kosztów uzyskania przychodu, podatków i składek jest to 1459,48 zł. Dla typowej rodziny uprawnionej do świadczeń - jeden dorosły plus jedno dziecko - próg kryterium dochodowego będzie przekraczany o... 9,48 zł, gdy dorosły zarabia minimalną pensję.
W 2017 roku dochody wyliczano jeszcze według zarobków z 2016 roku. Ale problem pojawi się już za kilkanaście miesięcy - gdy przy świadczeniach do wypłacenia w 2018 roku będzie się brało pod uwagę dochody osiągnięte w 2017 roku. W efekcie może się okazać, że kilkaset tysięcy dzieci zostanie pozbawionych świadczeń z Funduszu Alimentacyjnego z powodu przekroczenia progu o niespełna 10 zł. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej nie dostrzega jednak potrzeby zwaloryzowania kwoty progowej. Urzędnicy uważają, że w pierwszej kolejności trzeba się pochylić nad takimi rozwiązaniami, które doprowadzą do tego, że to rodzice będą płacili na własne dzieci (a w sukurs przychodzi właśnie propozycja Ministerstwa Sprawiedliwości). Dopiero gdyby ona nie przyniosła skutku, będzie można rozmawiać o podniesieniu kwoty z 725 zł dochodu na osobę w rodzinie miesięcznie do wyższej wartości.
Eksperci o zmianach
Rządowy projekt zmiany art. 209 kodeksu karnego niewątpliwie może mieć istotny wpływ na pracę urzędników zatrudnionych w ośrodkach pomocy społecznej (OPS), o których traktuje par. 3 tego przepisu. Może okazać się bowiem, że na pracowników OPS nałożony zostanie formalny obowiązek składania zawiadomień do prokuratury o trzymiesięcznym zaleganiu dłużnika ze świadczeniem alimentacyjnym względem uprawnionego. Podobne obowiązki mogą zostać nałożone na kierowników OPS, którzy będą zobligowani do występowania z powództwem o roszczenia alimentacyjne na rzecz uprawnionych obywateli i udziału w postępowaniu cywilnym.
Można wyobrazić sobie sytuację, w której pracownik czy kierownik OPS odpowiada z art. 231 par. 1 kodeksu karnego w momencie, gdy nie dopełniając swojego obowiązku, działa na szkodę interesu prywatnego osoby, na rzecz której świadczenie alimentacyjne powinno być wypłacane.
Konsekwencją tego stanu rzeczy, w sposób nieuchronny, może stać się pociąganie urzędników OPS do odpowiedzialności dyscyplinarnej ze względu na ich zaniechanie albo przewlekłe postępowanie w tej materii. Można także wyobrazić sobie sytuację, w której pracownik czy kierownik OPS odpowiada z art. 231 par. 1 kodeksu karnego w momencie, gdy nie dopełniając swojego obowiązku, działa na szkodę interesu prywatnego osoby, na rzecz której świadczenie alimentacyjne powinno być wypłacane.
Z drugiej jednak strony należy przyznać, że proponowane zmiany mogą przynieść znaczącą poprawę w zakresie ściągalności alimentów, dookreślając znamię "uporczywości" ze strony dłużnika. W praktyce najwięcej zależeć będzie od urzędników i kierowników OPS, którzy - aby powyższa regulacja przyniosła wymierne efekty - będą musieli pracować w sposób rzetelny i wydajny.
Zmiana wydaje się logiczna i porządkująca obecny stan prawny. Doprecyzowuje nieostre kryteria, będące podstawą do karania dłużników. Nowelizacja przewiduje, że karane będą mogły być osoby, których zaległości alimentacyjne osiągną poziom co najmniej 3 świadczeń okresowych lub, w przypadku świadczeń nieokresowych, opóźnienie wyniesie przynajmniej 3 miesiące. Na tym ukonkretnieniu powinni skorzystać zarówno pokrzywdzeni, jak i samorządowe służby pomocy społecznej. Z tych drugich zmiana prawa zdejmie często pojawiający się dylemat "czy mamy już do czynienia z niealimentacją, czy jeszcze nie". Jednocześnie regulacja zmobilizuje moim zdaniem urzędników do stałego i systematycznego monitorowania kwestii alimentacyjnych, co - aby stało się efektywne - wymagać będzie zapewne zmian w organizacji ich pracy.
Moim zdaniem regulacja zmobilizuje urzędników do stałego i systematycznego monitorowania kwestii alimentacyjnych, co - aby stało się efektywne - wymagać będzie zapewne zmian w organizacji ich pracy.
Warto byłoby rozważyć poszerzenie regulacji w zakresie określenia ustawowej minimalnej i maksymalnej stawki wysokości alimentów, np. w stosunku do dochodów płatnika, na podstawie ostatniej deklaracji PIT. Obecnie zdarza się określanie takiego ułamku przez sądy, jednak jest bardzo rzadko stosowane, ponieważ wysokość zarobków można określać na wiele sposobów, a zobowiązani do płacenia alimentów są często zatrudniani w szarej strefie. Udrożnienie systemu w tym zakresie to kolejne duże wyzwanie w procesie porządkowania prawa alimentacyjnego.
Projektowane zmiany regulacji przestępstwa niealimentacji są motywowane słuszną ideą walki o efektywniejsze egzekwowanie obowiązku alimentacyjnego. Wobec doniesień o skali zadłużenia alimentacyjnego w Polsce sięgającej 10 mld zł, około milionie dzieci, których ten problem dotyka, i skuteczności egzekucji komorniczych w sprawach o alimenty szacowanej pomiędzy 8,3 proc. a 19,5 proc., kierunek ten uznać należy za dobry. Szczególnie pozytywnie ocenić należy czyniące zadość postulatom rzecznika praw obywatelskich doprecyzowanie znamion przestępstwa, mające na celu ułatwienie i podniesienie skuteczności jego ścigania. Potrzebną zmianą jest też wyodrębnienie przesłanki "narażania na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych" jako kwalifikowanego typu czynu zabronionego.
Niestety, zakres pozostałych modyfikacji ustawowych wydaje się zbyt ograniczony. Pomysł odstąpienia od wymierzenia kary, jeśli we wskazanym w ustawie momencie sprawca uiści w całości zaległe alimenty, może nie przynieść zamierzonego efektu, a jedynie wydłużyć okres ich nieuiszczania - sprawca nie będzie bowiem mobilizowany nieuchronnością wykonania kary. Skuteczniejszym narzędziem byłoby uregulowanie wpływu jak najszybszego uiszczenia długu alimentacyjnego na zmniejszenie wymiaru kary. W proponowanej nowelizacji brakuje również przepisów, które stanowiłyby jasną dyrektywę dla sądów, by stosować wobec sprawców przestępstwa niealimentacji dozoru elektronicznego zamiast kary pozbawienia wolności w zakładzie karnym. Uchroniłoby to dłużników przed wpadaniem, kosztem dzieci, w spiralę zadłużenia i ułatwiło kontrolowanie aktywności zarobkowej oraz przeciwdziałało ukrywaniu dochodów.
Skuteczność ochrony dzieci dotkniętych problemem niealimentacji pozostaje także w związku z podniesieniem bądź zniesieniem progu dochodowego, od którego zależy przyznanie świadczenia z funduszu alimentacyjnego. Wydaje się, że niewaloryzowanie progu przez przeszło 8 lat naraża na problemy wiele osób, które nie ponoszą żadnej winy za sytuację, w jakiej się znalazły. ⒸⓅ
Nowa regulacja, większa jasność
Przebudowa art. 209 kodeksu karnego nie jest jedynie drobną korektą. W kluczowym par. 1 zdecydowano się odejść od dwóch przesłanek, które do tej pory utrudniały egzekwowanie odpowiedzialności karnej wobec alimenciarzy. Co najważniejsze - uchylanie się od obowiązku nie będzie już musiało być "uporczywe". Będzie konkretny pułap, którego przekroczenie będzie rodziło odpowiedzialność
- Dziś kodeks karny mówi jedynie ogólnie o "uporczywym uchylaniu się" od alimentacyjnego obowiązku. W wielu przypadkach pozwala to na omijanie przepisów. Wystarczy raz na jakiś czas przekazać na dziecko niewielką sumę (np. 10 zł), by w świetle prawa uniknąć odpowiedzialności. Wprowadzenie obiektywnego kryterium równowartości trzech świadczeń okresowych pozwoli uniknąć dowolności w interpretacji, na czym polega "uporczywość" w niepłaceniu alimentów - zachwala rozwiązanie Ministerstwo Sprawiedliwości. I ma rację o tyle, że rzeczywiście do tej pory wielu prokuratorów i sędziów uznawało, że jakiekolwiek wpłaty oznaczały, iż o odpowiedzialności karnej nie może być mowy. Nawet jeśli stanowiły one ułamek zasądzonej kwoty.
Ponadto dla zaistnienia odpowiedzialności karnej nie będzie już konieczne, by niepłacenie alimentów narażało na niemożliwość zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych. Zaistnienie tej okoliczności będzie miało wpływ jedynie na wymiar kary. Stanowić będzie postać kwalifikowaną niealimentacji. Wreszcie Ministerstwo Sprawiedliwości proponuje wprowadzenie czegoś, co samo nazywa przełomem. Chodzi o umieszczenie w przepisach gwarancji dla rodzica, że nie będzie podlegał żadnym sankcjom karnym, jeżeli wezwany przez prokuratora, pouczony o konsekwencjach niewywiązywania się z obowiązków alimentacyjnych zdecyduje się kwotę zaległości w całości uiścić. Wówczas odpowiedzialności karnej podlegać nie będzie. W ocenie projektodawcy powinno to zachęcić tych dłużników, którzy mogliby zapłacić, a po prostu zapłaty unikali, do uregulowania zaległości. Niejako pod pręgierzem prowadzonego postępowania karnego ugną się i zapłacą.
Do tej pory wielu prokuratorów i sędziów uznawało, że jakiekolwiek wpłaty oznaczały, iż o odpowiedzialności karnej nie może być mowy
W toku konsultacji projektu pojawiła się jednak wątpliwość: skoro nie będzie już potrzebna uporczywość w niepłaceniu, czy to oznacza, że stan majątkowy zobowiązanego będzie już bez znaczenia? Innymi słowy, czy niepłacący na swe dzieci z obiektywnych przyczyn (brak środków) także będzie podlegał odpowiedzialności karnej?
Otóż nie. W projektowanym par. 1 art. 209 kodeksu karnego znajduje się wyrażenie: "kto uchyla się od wykonania obowiązku alimentacyjnego (...)". Kluczowe jest tu "uchylanie się". Zgodnie ze Słownikiem Języka Polskiego PWN oznacza to "rozmyślnie nie wypełnić czegoś". Mówiąc wprost: uchyla się ten, kto ma możliwość zapłacić, ale nie płaci.
Taką interpretację potwierdza także resort sprawiedliwości. Jak bowiem czytamy w opublikowanym stanowisku, "Minister sprawiedliwości podkreśla przy tym, że nowe przepisy nie uderzą w tych, którzy nie płacą alimentów, ponieważ sami są w prawdziwej biedzie, spowodowanej np. bezrobociem. Nowe rozwiązania dotyczą tylko tych rodziców, co do których - z ustaleń postępowania - będzie wynikać, że stać ich na płacenie alimentów, ale uchylają się od tego obowiązku z przyczyn niedających się zaakceptować moralnie ani społecznie. Nowe przepisy obejmą tylko te sytuacje, które będą miały miejsce już po wejściu w życie ustawy".
Zmiana dobra czy zła
Propozycja resortu została przyjęta z ambiwalentnymi odczuciami. Chwalą go organizacje walczące na rzecz płacenia alimentów. Przykładowo Stowarzyszenie "Alimenty to nie prezenty", reprezentujące rodziców dzieci, które latami nie otrzymują świadczeń zasądzonych prawomocnymi wyrokami, wskazuje, że bardzo cieszy je fakt, iż "po tak długim czasie ignorowania tematu niealimentacji dzieci, obecny rząd zwrócił na ten problem uwagę, przyznając otwarcie, że problem istnieje i chce podjąć kroki w kierunku zmiany nieskutecznego prawa". Organizacja podkreśla przy tym, że karanie rodziców dzieci nie jest celem samym w sobie. To dopiero koniec drogi prawnej, gdy inne środki - w tym egzekucja komornicza - zawiodą. Przy czym dodaje także, iż z przepisu powinna zostać usunięta kara grzywny. W praktyce przecież w stosunku do dłużników niealimentacyjnych byłaby ona nieegzekwowalna, mając na uwadze treść art. 1025 kodeksu postępowania cywilnego, określającego kolejność zaspokajania kwoty uzyskanej z egzekucji.
Na drugim biegunie są opinie sędziów. Przykłady? Sąd Rejonowy w Nysie postulował, aby niealimentacja nie stanowiła przestępstwa, lecz jedynie wykroczenie. Jego zdaniem takie rozwiązanie pozwoliłoby na osiągnięcie efektów, a jednocześnie odciążyłoby wymiar sprawiedliwości i system penitencjarny. Podobnie uważają funkcjonariusze z Sądu Rejonowego w Wałbrzychu. Dalej idzie Sąd Rejonowy w Grodzisku Wielkopolskim: "Ludzie nie płacą alimentów, bo albo nie mają pieniędzy, albo wydają na coś innego niż alimenty, ale nie mają oszczędności ani zdolności kredytowej na zaciągnięcie kredytu". I dodaje, że proponowane zmiany istotnie zwiększą wpływ spraw dotyczących przestępstwa niealimentacji. Krytyczni są także sędziowie sądów apelacyjnych. Ci z Gdańska wskazują, że "zmiana art. 209 par. 1 kodeksu karnego stanowi nieuzasadnione rozciągnięcie odpowiedzialności karnej za niewywiązywanie się ze zobowiązania o charakterze cywilnoprawnym". Ci z Krakowa zaś, że "przestępstwo niealimentacji nie powinno w ogóle być zagrożone karą pozbawienia wolności, bowiem osadzenie sprawcy w rzeczywistości przekreśla możliwość wywiązania się z nałożonego obowiązku".
Co na to Ministerstwo Sprawiedliwości? Otóż uważa ono, że stanowiska sądów najlepiej pokazują, jak bardzo zmiany są potrzebne. Wiele postępowań było bowiem umarzanych albo kończyło się wyrokami uniewinniającymi nie dlatego, że do popełnienia czynu nie doszło, lecz dlatego, że prokuratorzy i sędziowie nie dostrzegali wagi przestępstwa niealimentacji oraz znacznej szkodliwości społecznej niełożenia na własne dzieci. Zbigniew Ziobro wskazuje zarazem, że jedno z najpowszechniejszych zastrzeżeń, opartych na argumencie "jak trafi do więzienia, to nie zapłaci ani złotówki", nie ma oparcia w rzeczywistości. Po pierwsze, nikt nie powiedział, że skazany musi trafić do zakładu zamkniętego. Na początku kadencji przywrócono bowiem przepisy umożliwiające nakładanie kar pozbawienia wolności w systemie dozoru elektronicznego. Wówczas skazany może normalnie pracować.
Po drugie, nawet jeśli sąd zdecyduje się na umieszczenie dłużnika alimentacyjnego w zakładzie karnym, nadal możliwe będzie zarobkowanie przez taką osobę. Wdrażany jest właśnie program pracy więźniów, zgodnie z którym w pierwszej kolejności uczestniczyć w nim mają właśnie osoby z obowiązkiem alimentacyjnym.
@RY1@i02/2017/029/i02.2017.029.18300240c.801.jpg@RY2@
Mało skuteczne postępowania
@RY1@i02/2017/029/i02.2017.029.18300240c.802.jpg@RY2@
Patryk Słowik
@PatrykSlowik
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu