Ankieta to nie badanie na odległość
W komunikacie nowo powstałej koalicji, zrzeszającej firmy wystawiające zdalne recepty, pada: „nieprawidłowości polegające na wyłudzeniach e-recept przez osoby do tego nieuprawnione”. Takiego sformułowania używał też lekarz w historii opisywanej przez Dziennik Gazetę Prawną, który przepisywał pacjentce leki uzależniające, przechodząc na Blika z prywatnej komórki. Teraz zarzuca kobiecie, że je wyłudziła. Kiedy można z punktu widzenia prawnego mówić o sytuacji, w której pacjent wyłudza recepty?
W moim przekonaniu nie można w opisanej sytuacji mówić o wyłudzeniu przez osobę nieuprawnioną. Wyłudzenie jako przestępstwo z art. 272 k.k. wymaga nie tylko złożenia nieprawdziwego oświadczenia, lecz przede wszystkim podjęcia pewnych działań, pozorujących zgodność z rzeczywistością i utrudniających wykrycie nieprawdy. Z punktu widzenia prawnego z wyłudzeniem mielibyśmy do czynienia w sytuacji, w której ktoś np. zadzwoniłby na teleporadę i, udając głos starego człowieka, podał PESEL dziadka w celu uzyskania recepty ze zniżką (tzw. recepta na S) albo powiedział lekarzowi, że choruje na określoną chorobę i pokazał sfałszowane zaświadczenie od innego lekarza w celu uzyskania konkretnej recepty. Tymczasem z opisu tej sytuacji wynika, że pacjentka nie podejmowała takich działań, wręcz przeciwnie – lekarz nie miał wątpliwości, dla kogo wystawia te recepty (ten sam PESEL). Należy też pamiętać, że każdy jest uprawniony do otrzymania recepty na produkty lecznicze czy wyroby medyczne, o ile ma do tego wskazania i nie ma przeciwwskazań.
Jaką branża (właściciele firm telemedycznych) ponosi odpowiedzialność – a jaką ich pracownicy czyli lekarze – za wystawienie recept niezgodnie z etyką lekarską, czyli m.in. niezgodnie z wiedzą medyczną?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.