Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo karne i wykroczeniowe

Stworzenie Instytutu Ekspertyz Ekonomicznych nie przyspieszy sporządzania opinii

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

@RY1@i02/2018/088/i02.2018.088.18300050a.802.jpg@RY2@

Piotr Girdwoyń profesor w Katedrze Kryminalistyki UW

Prokuratura Krajowa spostrzegła, że przy ściganiu przestępstw białych kołnierzyków brakuje biegłych. A co się z tym wiąże, sprawy trwają dłużej, niż mogłyby trwać. Podziela pan to spostrzeżenie?

Przy przestępstwach gospodarczych i finansowych rzeczywiście istnieje duży problem ze znalezieniem dobrych biegłych, którzy faktycznie będą się znali na określonej dziedzinie i będą w stanie napisać merytoryczną opinię za rozsądne pieniądze. Trudno się temu zresztą dziwić. Proszę sobie wyobrazić bardzo skomplikowaną sprawę podatkową, wymagającą ponadto wiedzy z zakresu szeroko pojętego prawa gospodarczego. Osób, którym można by powierzyć sporządzenie opinii, jest doprawdy niewiele. Z reguły są to fachowcy, którzy mogą zarabiać znacznie lepiej na innych czynnościach niż na pisaniu opinii dla prokuratury czy sądu. Bez wątpienia więc prokuratura ma rację, twierdząc, że kłopot należy jakoś rozwiązać.

Prokuratura Krajowa proponuje, by powołać państwowy Instytut Ekspertyz Ekonomicznych. Pracowaliby w nim eksperci, którzy tworzyliby dla prokuratury i sądów opinie w sprawach przestępczości gospodarczej. Dobry pomysł?

Nie jestem do niego przekonany. Przede wszystkim wydaje mi się, że stworzenie instytutu wcale nie rozwiąże najpoważniejszej bolączki, czyli nie przyspieszy sporządzania opinii. Kłopotem jest przecież nie to, że brakuje jednostek, choćby to były placówki naukowe na wysokim poziomie, lecz to, że brakuje fachowców. Zakładam, że Instytut Ekspertyz Ekonomicznych miałby działać analogicznie do funkcjonującego już Instytutu Ekspertyz Sądowych. Warto więc pamiętać, że w przypadku tego drugiego na wydanie opinii czeka się obecnie w wielu sprawach nawet nie miesiące, a lata.

Mówiąc kolokwialnie, żaden instytut nie będzie w stanie "przemielić" spraw z całej Polski. Szybko powstałyby zatory. Dlatego moim zdaniem dobrych specjalistów można powoływać do sporządzania opinii bez konieczności tworzenia sformalizowanej struktury, będącej w praktyce państwową "czapką". Pojawia się też pytanie o okres przejściowy, czyli czas tworzenia instytutu. Trzeba będzie wyznaczyć dyrektora, ustalić sposób prowadzenia księgowości, znaleźć siedzibę dla placówki.

Prokuratura Krajowa twierdzi, że na funkcjonowaniu instytutu udałoby się zaoszczędzić środki. Państwo unikałoby pośredników między prokuraturą i sądami a biegłymi.

Za to - pamiętajmy o tym - musiałoby zatrudnić administrację instytutu, dyrekcję itd. Czy wyszłoby taniej? Niepokoi mnie też, że już na samym początku dyskusji o nowej jednostce używa się argumentów natury ekonomicznej. Problem z biegłymi w Polsce związany jest w istotnej mierze z ich niedofinansowaniem. Wielu kłopotów, z którymi dziś się mierzymy, udałoby się uniknąć, gdyby po prostu fachowcom się więcej płaciło.

Zastanawiam się też, co w ocenie pomysłodawców miałoby przyciągnąć najlepszych polskich specjalistów od bankowości, rachunkowości czy podatków do pracy w Instytucie Ekspertyz Ekonomicznych. I czy byliby oni gotowi traktować instytut jako swoje podstawowe miejsce pracy. Jeśli bowiem tak by nie było, znów wrócilibyśmy do punktu wyjścia i zasadne byłoby pytanie: w jaki sposób przyspieszyć postępowania.

Rozmawiali Jakub Styczyński i Patryk Słowik

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.