Czy łatwo wykreować przestępcę gospodarczego?
Od lat, przy niezmiennym stanie prawnym, przy kolejnych zmianach władzy, inicjowane są postępowania prokuratorskie w sprawach gospodarczych, z których wiele nawet nigdy nie trafi do sądu
Postawione w tytule pytanie można by uznać za prowokacyjne, ale jeżeli przyjrzeć się niektórym postępowaniom karnym, zwłaszcza tym nagłośnionym w mediach, już tak absurdalne nie jest. Stale słychać o zatrzymaniach przedstawicieli szeroko pojętego biznesu, wobec których bardzo często stosowane są tymczasowe aresztowania. Podnoszone są wówczas głosy sprzeciwu i apele skierowane do szeroko pojętego wymiaru sprawiedliwości, aby powstrzymano się od tego typu działań, zwłaszcza że nie ma tu mowy o brutalnych przestępstwach kryminalnych i tradycyjnie pojmowanych grupach przestępczych. Bardzo często słychać też wówczas, że są to zatrzymania o charakterze politycznym. W istocie o tego typu sprawach głośno jest co jakiś czas, niezależnie od tego, kto sprawuje władzę. Na pierwszy rzut oka mogłoby to oznaczać, że po prostu zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa co jakiś czas pojawiają się poważne afery gospodarcze, na które trzeba reagować. Innymi słowy: „tak po prostu jest”. Czy aby na pewno?
Jeden z najczęstszych zarzutów stawianych w ramach przestępstw gospodarczych sprowadza się do stwierdzenia wadliwego, nienależytego wydawania środków pieniężnych, które zostały przekazane na podstawie umowy, np. przez przedsiębiorcę, który zobowiązał się do realizacji określonego przedsięwzięcia biznesowego, projektu unijnego czy partnerstwa publiczno-prywatnego, choć oczywiście nie tylko. Warto podkreślić, że takie nieprawidłowe wydatkowanie środków może dotyczyć zarówno umów pomiędzy przedsiębiorcami, jak i – przede wszystkim – umów, których przedmiotem są środki publiczne, a które są zawierane pomiędzy podmiotem prywatnym a publicznym.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.