Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

5 lat za ingerencję w tachograf. Branża nie protestuje

27 listopada 2019
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Nieoczekiwany efekt uboczny nowelizacji kodeksu karnego (Dz. U. z 2019 r. poz. 870) w postaci stosowania sankcji także dla osób używających wyłączników tachografów może przynieść wiele dobrego branży transportowej. Jeśli organy będą korzystać z nowego narzędzia, jest szansa nie tylko na poprawę bezpieczeństwa na drogach, ale też na uzdrowienie konkurencji.

Resort sprawiedliwości postanowił rozprawić się z plagą cofania liczników samochodów. Efektem było dodanie do kodeksu karnego art. 306a, który przewiduje karę do pięciu lat pozbawienia wolności „za zamianę wskazań drogomierza lub ingerencję w prawidłowość jego pomiaru”. Okazało się, że znamiona nowego przestępstwa wypełnia także czyn polegający na stosowaniu przez kierowców ciężarówek tzw. wyłączników tachografów. By fałszowanie czasu pracy kierowcy nie wyszło na jaw, nie wystarczy zastosowanie urządzenia, które wyłącza pracę tachografu, bo jego wskazania nie będą się zgadzały z liczbą przejechanych kilometrów. Stosowanie takich wyłączników podczas jazdy sprawia, że nie jest rejestrowany ani faktyczny czas pracy, ani liczba pokonywanych kilometrów. W rezultacie manipulacja tachografem, która do tej pory była wykroczeniem, po zmianie przepisów stała się przestępstwem.

– To naganne zjawisko, ale czy kara do pięciu lat więzienia za taki czyn jest adekwatna? Można mieć co do tego poważane wątpliwości. Jednak jeśli już uchwalono przepisy, które organy kontrolne będą w ten sposób interpretować, to dobrze byłoby o tym fakcie uprzedzić – mówi Piotr Mikiel ze Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.