Patrzenie na ręce tym, co patrzą innym na ręce
Specgrupa w Prokuraturze Krajowej regularnie prześwietla odmowy wszczęcia śledztw dotyczących rzekomych przestępstw sędziów lub prokuratorów. Aby mieć pewność, że nikomu nie odpuszczono pochopnie
Zapytania przychodzą raz na kwartał lub co pół roku. Także do rejonów – tłumaczy jeden ze śledczych z jednostki okręgowej. Chodzi mu o pisma z Prokuratury Krajowej zawierające polecenie przekazania kopii wszystkich postanowień o odmowie wszczęcia postępowania karnego w sprawach przeciwko sędziom i prokuratorom. Dokumenty trafiają prosto do wydziału spraw wewnętrznych PK, specjalnej komórki zajmującej się wyłącznie ściganiem przestępczości w tych dwóch grupach zawodowych. Pracujący w niej śledczy analizują następnie, czy decyzje o braku podstaw do prowadzenia śledztwa podjęte przez niższe jednostki nie zapadły przedwcześnie lub pochopnie.
– To więcej niż nadgorliwość. Na silę szuka się powodów, aby ta komórka dalej funkcjonowała. Prokuratorów bardziej bym potrzebował na sali sądowej do prowadzenia tych wszystkich spraw kryminalnych, które wynikają z przepisów kodeksu postępowania karnego – ocenia sędzia Marek Celej z Sądu Okręgowego w Warszawie. – Odbieram pracę tego wydziału jako obliczoną na wywołanie efektu mrożącego. Rządzący mówią nam: patrzcie, mamy specjalny zespół, bójcie się, bo oni będą dokładnie wszystko sprawdzać – dodaje.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.