Wizja wysokich kar dla spółek
Prawomocne skazanie mataczącego menedżera przestanie być warunkiem nałożenia sankcji finansowych za jego przestępstwo na całą spółkę. To clou przyjętego wczoraj przez rząd projektu nowej ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych. Dzięki przepisom pojawi się możliwość wykazania winy i ukarania w ramach jednego procesu zarówno członka zarządu, pracownika czy kontrahenta firmy, jak i jej samej. Wysokość sankcji pieniężnych grożących spółce, w której doszło do poważnych nieprawidłowości (np. korupcji, oszustwa, śmiertelnego wypadku przy pracy czy zanieczyszczenia środowiska), ma wynosić od 30 tys. do 30 mln zł. Wymiar kary ostatecznie będzie zależał przede wszystkim od kalibru przestępstwa, stopnia zawinienia organów firmy oraz wagi szkody. Skruszone władze spółki, w której doszło do nadużyć, będą mogły liczyć na taryfę ulgową, jeśli pójdą na współpracę z organami ścigania. Warunkiem łagodniejszego potraktowania i zawarcia ugody z prokuratorem będzie jednak przekazanie mu wszystkich ważnych dowodów na winę konkretnych osób. Co więcej, widmo długotrwałego procesu będzie mogło zostać oddalone tylko wtedy, gdy okoliczności przestępstwa nie budzą wątpliwości, a firma zgodzi się zapłacić karę finansową oraz zwrócić sumę odpowiadającą wysokości wyrządzonej szkody. W grę wchodzić ma także przepadek mienia lub korzyści majątkowych.
Nowa ustawa ma zmotywować podmioty zbiorowe do wprowadzenia w swoich organizacjach szczelniejszego nadzoru i odpowiednich procedur compliance. Jeśli firma, w której doszło do nieprawidłowości, będzie w stanie wykazać, że wszystkie osoby i organy działały z należytą starannością, a zatem przestępstwo było wypadkiem przy pracy, wówczas nie poniesie odpowiedzialności. ©℗
Etap legislacyjny
Projekt przyjęty przez Radę Ministrów
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu