Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo internetu i ochrony danych

Wolność w cyberprzestr zeni

Ten tekst przeczytasz w 20 minut

Wolność wypowiedzi podlega ochronie bez względu na środowisko, w którym jest wykorzystywana, a więc także w internecie. To stwarza pole do nadużyć

Jedną z najbardziej cenionych wartości w społeczeństwach demokratycznych jest wolność słowa. Polski prawodawca zagwarantował ją w najwyższym akcie prawnym RP, jakim jest konstytucja (art. 54). Wolność słowa jest także przedmiotem regulacji międzynarodowych, takich jak Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych czy europejska konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Nie ma jednak charakteru absolutnego i podlega pewnym ograniczeniom. Przede wszystkim mogą one być ustanawiane wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie ze względu na bezpieczeństwo, porządek publiczny, ochronę środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo ze względu na wolności i prawa innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw. Zatem głównym argumentem przemawiającym za wprowadzaniem ograniczeń w sferze wolności jest ochrona innych wartości, które mogą doznać szkody. Po drugie, granicą naszej wolności jest wolność drugiej osoby. Swoboda wyrażania poglądów nie może nigdy oznaczać pełnej i niczym nieograniczonej swawoli, o czym wielokrotnie wspominały sądy i trybunały UE.

Wolność wypowiedzi powinna być chroniona w taki sam sposób bez względu na środowisko, w którym jest wykorzystywana. Obecnie obszarem swobodnej wymiany wszelakich poglądów stała się cyberprzestrzeń. Internet jest medium, które daje możliwość pozornie niczym nieskrępowanej krytyki porządku społecznego oraz jego przedstawicieli. Jednocześnie jest więc szerokim polem do nadużyć oraz przekroczenia granic prawa które, z uwagi na globalny zasięg sieci mogą być bardzo dolegliwe.

Jest wiele różnych form komunikowania się za pomocą internetu, a także wyrażania opinii i poglądów, które mogą naruszać prawo. Przede wszystkim mowa jest o stronach internetowych, które są statycznym nośnikiem danych o czyichś poglądach. Sieć world wide web stanowi miejsce, gdzie dostawca treści (content provider) zamieszcza informacje, które następnie mogą być odczytane przez innych użytkowników. Jest to najprostsza forma przekazywania informacji, popularna do dzisiaj. Przykładami mogą być strony internetowe osób, firm czy instytucji, a także elektroniczne wersje czasopism lub dzienników, ogólnie prasy, oraz usługi multimedialne, aukcje i sklepy internetowe. Dawno już pojawiły się opcje zamieszczania komentarzy, które wzbogacają dany serwis. Dzięki takiej możliwości powoli zaciera się granica między dostawcą treści a odbiorcą informacji. Po drugie, o wiele bardziej niebezpieczne są fora dyskusyjne, blogi oraz portale społecznościowe, wszystko to, co umożliwia nam aktywne dzielenie się informacjami.

Granice wolności słowa kształtowane są przez wiele przepisów normujących ochronę dóbr osobistych. W internecie istnieje możliwość naruszenia każdego dobra, w tym wypadku nie ma znaczenia, czy do naruszenia dochodzi w świecie wirtualnym, czy nie. Najczęściej naruszane są takie dobra, jak: cześć, dobre imię, pseudonim, nazwisko, wizerunek. Do naruszenia dóbr osobistych dochodzi poprzez nadużycie wolności słowa przez uczestników dyskusji prowadzonych na forach internetowych, przez użytkowników portali opiniotwórczych, gdzie zamieszczane są komentarze np. o świadczonych usługach. Wolność słowa nadużywana jest także przez korzystających z portali aukcyjnych, gdzie istnieje możliwość dodawania opinii, a także przez publikację cudzych zdjęć, danych osobowych oraz tworzenie fałszywych profili na portalach społecznościowych. Odpowiedzialność za te naruszenia ponoszą autorzy przekazywanych informacji, którymi są internauci, czyli użytkownicy usług (usługobiorcy) zamieszczający w sieci informacje. W tym wypadku możemy wyróżnić odpowiedzialność własną sprawcy naruszenia, czyli usługobiorcy, a także odpowiedzialność dostawców usług oraz odpowiedzialność pośredniczących dostawców usług (ISP). W przypadku naruszeń dóbr osobistych zastosowanie mają przepisy kodeksu cywilnego, tj. art. 23 k.c., art. 24 k.c. oraz art. 448 k.c. Niestety problematyczne jest dochodzenie odszkodowania czy zadośćuczynienia od bezpośredniego naruszyciela, gdyż występuje problem jego identyfikacji. Z tego względu ustawodawca dał możliwość dochodzenia odpowiedzialności od administratora forum, blogu czy właściciela strony internetowej, którymi są wcześniej wspomniani dostawcy usług oraz pośredniczący dostawcy usług. Podmioty te jedynie przechowują, organizują, przetwarzają oraz przekazują informacje wprowadzane do sieci przez użytkowników ich usług, czyli najogólniej rzecz biorąc - usługa przez nich świadczona jest zarządzaniem cudzą informacją.

Oprócz bezpośredniego naruszyciela, najbardziej narażony na odpowiedzialność za naruszenie dóbr osobistych poprzez przekroczenie granic wolności słowa jest podmiot świadczący usługę hostingu. Polega ona na udostępnieniu przez świadczący ją podmiot miejsca w pamięci powszechnie dostępnego komputera w celu stworzenia tam np. stron WWW, grup dyskusyjnych i innego rodzaju usług. Pojęcie hostingu oznacza zatem udostępnianie pamięci podłączonych do sieci serwerów w celu przechowywania różnego rodzaju danych, w szczególności składających się na strony internetowe, przy czym dane te pochodzą nie od podmiotu świadczącego usługi hostingowe, lecz od podmiotu trzeciego - usługobiorcy (wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 19 stycznia 2012 r., I ACa 1273/11). Odpowiedzialność tego podmiotu za naruszające prawo wpisy np. na forach internetowych czy blogach, a także informacje na stronach WWW utrzymywanych na serwerze, uregulowana została w ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Kluczowym w tej kwestii jest art. 14 ustawy, według którego administrator forum internetowego czy też ogólnie mówiąc, podmiot udostępniający miejsce dla przechowywanych danych przez usługobiorcę, nie może być pozwany za naruszenie dóbr osobistych innych osób, jeżeli nie wiedział o bezprawnym charakterze zamieszczanych danych, a w przypadku, w którym dowiedział się o zamieszczaniu takich informacji, uniemożliwił do nich dostęp. Wyłączenie odpowiedzialności będzie jednak dotyczyło sytuacji, w których usługodawca ma uprawnienia władcze lub kontrolne w stosunku do podmiotu, który umieszcza bezprawne informacje, przy czym chodzi tu o przejęcie kontroli nad czynnościami dostawcy danych, nie zaś o kontrolę samych informacji. Warto też mieć na uwadze art. 15 ustawy, według którego podmiot hostingujący nie jest obowiązany do sprawdzania przekazywanych, przechowywanych lub udostępnianych przez niego danych. Usługi świadczone przez te podmioty obejmują najczęściej tak wielkie ilości przekazywanych treści, że ich kontrola i analiza pod kątem zgodności z prawem byłaby bardzo utrudniona. Dlatego taki podmiot nie musi przedsiębrać szczególnych aktów staranności, nie ma też obowiązku wprowadzania cenzury zamieszczanych treści. Wyłączenie odpowiedzialności za treści umieszczane w serwisach internetowych dotyczy oprócz hostingu także dwóch pozostałych usług określonych w ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną, tj. mere conduit (art. 12 ustawy, usługa polegająca tylko na zwykłym przesyle informacji, jest to pasywny udział w transmisji danych sieci informacyjnej lub zapewnienie dostępu do sieci informacyjnej) oraz caching (art. 13 ustawy, jest to usługa automatycznego i krótkotrwałego pośredniego przechowywania danych w celu przyspieszenia ponownego dostępu do nich).

Oprócz odpowiedzialności cywilnej autorzy niezgodnych z prawem treści mogą być pociągnięci do odpowiedzialności karnej za przestępstwo zniewagi lub zniesławienia, określone odpowiednio w art. 212 par. 2 k.k. i 216 par. 2 k.k. Do popełnienia tych przestępstw najczęściej dochodzi właśnie na forach internetowych podczas prowadzonych dyskusji.

Podsumowując powyższą problematykę, warto wskazać, iż wolność słowa stanowi w funkcjonowaniu dzisiejszych demokratycznych społeczeństw wartość wysoko cenioną, aczkolwiek nie najwyżej. Istnieje wiele innych zasługujących na tożsame respektowanie. Nałożenie odpowiedzialności na dostawców usług za zamieszczane treści jest odpowiedzią na stale rosnące naruszenia. Dokładne zrealizowanie postulatów ustawodawcy może się okazać niemożliwe z uwagi na trudności, jakie sprawia środowisko cyberprzestrzeni. Warto również zaznaczyć, że powyższe rozwiązania ustawodawcze de facto nakładają odpowiedzialność na podmioty, które nie są autorami bezprawnych treści. Ustalenie granicy między wolnością słowa a działaniem noszącym znamiona bezprawności może zatem wymagać każdorazowej analizy indywidualnego przypadku.

Nie sposób nie przywołać w tym miejscu kontrowersyjnego orzeczenia Sądu Najwyższego z 18 stycznia 2013 r. (IV CSK 270/12), dotyczącego legnickiego adwokata, który wytoczył powództwo właścicielowi jednego z portali internetowych. Na owym portalu został zamieszczony wpis naruszający - zdaniem adwokata - jego dobra osobiste. Sąd Najwyższy oddalił skargę kasacyjną, stwierdzając, że choć opinia wystawiona przez internautę zawiera elementy naruszające dobra osobiste powoda, przede wszystkim jego godność, to jednak "osoba wykonująca zawód zaufania publicznego nie może też żądać milczenia i powstrzymania się od wyrażenia ocen przez osoby zainteresowane, musi godzić się na poddanie swojej aktywności jawnej krytyce". Poza tym zdaniem sądu dokonanie naruszenia na forum internetowym powoduje, że właściwości debaty tam prowadzonej uzasadniają większe przyzwolenie na ostrzejsze, często skrótowe i przejaskrawione opinie.

To orzeczenie spotkało się z powszechną krytyką społeczeństwa, co nie może dziwić. Sąd Najwyższy przyznał bowiem prymat wolności słowa, uznając, iż trudno jest wytyczyć jej granicę. Tym samym uznał, iż inne wartości, takie jak dobre imię czy cześć, konkurując z wolnością słowa, mogą w konkretnym przypadku doznać pewnych uszczerbków, które niekoniecznie okażą się naruszeniem dóbr osobistych. Jak w takim wypadku bronić się przed wpisami naruszającymi te wartości? Skąd można mieć pewność, że niepochlebna opinia pochodzi od niezadowolonego klienta? Czy adwokat zasługuje na mniejszą ochroną swoich dóbr niż inny obywatel RP? Na te pytania SN nie odpowiedział. Konkludując, można stwierdzić, że nieuchronnie zbliżamy się do systemów prawa ubóstwiających ponad wszystko wolność słowa. Przyszłość pokaże, czy ten kierunek jest dobry.

@RY1@i02/2013/070/i02.2013.070.070000600.805.jpg@RY2@

Fot. corbis/fotochannels

W niedawnym orzeczeniu Sąd Najwyższy uznał, że właściwości debaty prowadzonej na forum internetowym uzasadniają większe przyzwolenie na ostrzejsze, przejaskrawione opinie

@RY1@i02/2013/070/i02.2013.070.070000600.806.jpg@RY2@

Jacek Świeca, partner zarządzający w Kancelarii Prawnej Świeca i Wspólnicy

Jacek Świeca

partner zarządzający w Kancelarii Prawnej Świeca i Wspólnicy

@RY1@i02/2013/070/i02.2013.070.070000600.807.jpg@RY2@

Paulina Dybka, aplikant adwokacki

Paulina Dybka

aplikant adwokacki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.