Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo internetu i ochrony danych

Inspekcja Transportu Drogowego na bakier z ochroną danych? UODO wytyka błędy

3 marca 2020
Ten tekst przeczytasz w 9 minut

ITD nie ma odpowiedniej podstawy prawnej do pozyskiwania szczegółowych informacji o sprawcach naruszeń drogowych – twierdzi Urząd Ochrony Danych Osobowych. Albo nastąpi szybka zmiana przepisów, albo będą kary

Gdy fotoradar zrobi zdjęcie kierowcy przekraczającemu prędkość lub lekceważącemu sygnały świetlne, zgodnie z prawem o ruchu drogowym do akcji wkracza główny inspektor transportu drogowego (wykonujący w tym zakresie zadania inspekcji transportu drogowego). – Do zbierania danych na temat wykroczenia wykorzystywane są formularze GITD, przewidujące kilka scenariuszy: pojazd prowadził jego właściciel, kierowcą była osoba znana właścicielowi lub pojazd prowadziła osoba nieznana posiadaczowi – wyjaśnia Adam Klimowski, główny specjalista ds. ochrony danych osobowych w JAMANO sp. z o.o. Każdy z formularzy wymaga przekazania wielu danych osobowych kierowcy lub właściciela pojazdu: imion, nazwiska (w tym rodowego), PESEL, miejsca zatrudnienia, numeru telefonu, informacji o dokumencie tożsamości i dokumencie uprawniającym do kierowania pojazdami, adresów zamieszkania, imion i nazwisk rodziców. Tymczasem przepis, na którego podstawie gromadzony jest ten obszerny zakres informacji – art. 129g ust. 2 pkt 1 lit. d prawa o ruchu drogowym ‒ jest bardzo lakoniczny. Stanowi bowiem, że przetwarza się „dane właściciela lub posiadacza pojazdu lub kierującego pojazdem”. Dla prezesa UODO taki przepis jest niewystarczający, uważa on, że „(...) formularze te są stosowane bez podstawy wynikającej z jakiegokolwiek aktu prawnego”.

Przepis a zakres

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.