Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Branża internetowa jest przeciw nowym obowiązkom

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Prawo

Przygotowany przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji projekt nowelizacji ustawy - Prawo telekomunikacyjne zakłada, że dostawcy internetu stacjonarnego będą musieli podawać w umowach takie informacje, jak np. prędkość transmisji danych do i od abonenta w kilobajtach na sekundę. Ma to ukrócić nieuczciwe praktyki, gdy firma reklamuje np. 100 Mb/s, a później okazuje się, że klient dostaje dziesięć razy wolniejszy internet. Jeśli okaże się, że obietnica pozostaje bez pokrycia, dostawca będzie odpowiadać z tytułu nienależytego wykonania umowy.

Obowiązki te mają dotyczyć wyłącznie dostawców internetu stacjonarnego. Branża ta uważa, że nie zdoła się z nich wywiązać. - To niewykonalne ze względów technicznych. Nikt nie jest w stanie zagwarantować, że np. przez dwa lata nie zmienią się warunki, które mogą zależeć nawet od wilgotności powietrza. Pomiar staje się nieaktualny w zasadzie zaraz po jego przeprowadzeniu - przekonuje Eugeniusz Gaca z zarządu Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji. - Możemy brać odpowiedzialność za parametry na odcinku sieci, na który mamy wpływ, ale w jaki sposób mielibyśmy wpłynąć na szybkość transmisji danych do serwera w Zimbabwe przyłączonego do sieci łączem analogowym 64 kb/s? - pyta.

KIGEiT nie rozumie, dlaczego operatorzy mobilni (internet komórkowy) zostali zwolnieni z podawania tak szczegółowych informacji w umowach, a stacjonarni (do których zalicza się także internet radiowy) mają to robić. W ramach konsultacji społecznych izba przesłała nietypowe, bo składające się z 30 pytań, stanowisko do MAiC. Dopytuje w nim, czy proponowane regulacje zostały poprzedzone jakimikolwiek analizami.

- Klient powinien mieć informacje, chociażby przybliżone, za jakiej prędkości internet płaci. Dlatego uważam, że na dostawców muszą zostać nałożone pewne dodatkowe obowiązki - komentuje Małgorzata Badowska, radca prawny w Kancelarii Gessel. - Pojawia się jednak pytanie, i na nie powinni odpowiedzieć uczestnicy konsultacji, czy zaproponowane środki z jednej strony rzeczywiście pozwolą osiągnąć założony cel, a z drugiej, czy są adekwatne - dodaje.

DGP radzi

Reklamacje w przypadku niższej od deklarowanej prędkości transmisji danych są możliwe także dzisiaj. Konsument powinien zacząć od próby załatwienia sprawy u swojego dostawcy. Jeśli jakość usługi się nie poprawi, może domagać się rozwiązania umowy, nawet gdy w umowie (czy chociażby w reklamie) podano jedynie maksymalną szybkość.

Jeśli dostawca internetu nie załatwi sprawy po myśli klienta, można wystąpić do prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej o przeprowadzenie mediacji. Uwaga - mediacja jest dobrowolna dla każdej ze stron.

Bezskuteczna reklamacja może też znaleźć swój finał przed stałym polubownym sądem konsumenckim przy prezesie UKE.

@RY1@i02/2012/036/i02.2012.036.00000060c.805.jpg@RY2@

WOJCIECH GÓRSKI

Nowelizacja jest dziełem resortu Michała Boniego

Sławomir Wikariak

slawomir.wikariak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.