Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo internetu i ochrony danych

Wydawcy przeciwko otwartym zasobom

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Prawa autorskie

- Ten dokument zbulwersował środowisko wydawców - tak o założeniach nowej ustawy o otwartych zasobach publicznych autorstwa resortu Michała Boniego mówi Włodzimierz Albin, prezes Polskiej Izby Książki (PIK).

Ogólną ideą projektu jest, by wszystkie utwory sfinansowane ze źródeł publicznych - mapy, opracowania, filmy itp. - były dostępne co do zasady do dowolnego i darmowego wykorzystania dla wszystkich zainteresowanych.

- To próba zmiany prawa autorskiego bocznym torem - zarzuca Albin.

- Rok po ACTA jesteśmy wciąż w tym samym punkcie. Dyskusja stała się tylko bardziej ideologiczna, padają bardziej demagogiczne i populistyczne hasła - dodaje Wiesław Podkański, prezes Izby Wydawców Prasy.

Wydawcy przekonują, że na początek wystarczyłoby wykorzystać obecne regulacje i otworzyć zasoby, którymi dysponuje strona publiczna: np. treści nieobjęte prawem autorskim lub dostępne na bazie zakupionych licencji. Według nich to, co proponuje resort administracji i cyfryzacji, to eksperyment, na którym może ucierpieć wielu przedsiębiorców.

- Nie chodzi o otwartość ani tym bardziej o wolność, lecz o darmowe korzystanie z cudzej twórczości - recenzuje założenia ustawy prof. Wojciech Cellary z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

PIK ma też wątpliwości co do ich konstytucyjności. Tłumaczy, że w grę może wchodzić naruszenie swobody gospodarczej, ochrony własności i praw nabytych. "Otwarcie zasobów" traktuje raczej jako "upaństwowienie zasobów".

- Brakuje rachunku zysków i strat proponowanych zmian. W teście regulacyjnym jest informacja o 15 tysiącach podmiotów wydawniczych, które mogą ponieść straty z powodu wprowadzenia ustawy. I ministerstwo przechodzi nad tym do porządku dziennego - utyskuje prezes PIK.

Izba wskazuje, że jedną z głównych wartości, jakie mają być osiągnięte przyszłą ustawą, jest prawo obywateli do wiedzy.

- Tego rodzaju "prawo do darmowej wiedzy" nie ma jednak charakteru konstytucyjnego - stwierdza.

Ocenia wręcz, że projektowana ustawa naruszyłaby konstytucyjną zasadę równego traktowania, gdyż udzielałaby nieuzasadnionych preferencji podmiotom, które nie ponosiły trudu i kosztów działalności twórczej. Mogłyby natomiast eksploatować utwory, prawa pokrewne i prawa do baz danych podmiotów, które taki trud i koszty poniosły.

Zupełnie inne zdanie na temat założeń mają Stowarzyszenie Wikimedia Polska, Centrum Cyfrowe czy Fundacja e-Państwo. Dziś dyskusji ciąg dalszy: minister Michał Boni zaprosił ludzi biznesu i przedstawicieli organizacji społecznych na Kongres Wolności w internecie, aby dyskutować m.in. o prawie autorskim i otwartych zasobach.

Prawo do darmowej wiedzy nie ma charakteru konstytucyjnego

Ewa Ivanova

ewa.ivanova@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.