Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo internetu i ochrony danych

Lokalizacja urzędu: dane poufne

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Resort sprawiedliwości chce przypieczętować restrykcyjne zasady anonimizacji wyroków sądów powszechnych, trafiających do internetowego portalu orzeczeń. Przedstawił w tej sprawie projekt rozporządzenia

Ministerstwo przesądza w projekcie m.in. o tym, że anonimizacja obejmie właściwość miejscową organów, urzędów czy instytucji publicznych. Innymi słowy - dowiemy się, że prezydent miasta zaliczył przed sądem porażkę, ale nie będziemy mogli ustalić, że to akurat włodarz w naszym mieście. Stracimy też szansę na przetwarzanie, zestawianie i porównywanie danych zawartych w portalu (re-use). Nie sporządzimy na jego podstawie np. rankingu samorządów, które najczęściej przegrywają sprawy cywilne przed sądami, albo wykazu tych, w których doszło najczęściej do przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy.

Ale medal ma też drugą stronę. Portal z wyrokami poddanymi anonimizacji nie spełni swojej roli i nie odciąży sądów od wniosków obywateli o udostępnienie orzeczeń. Bo ci dociekliwi wciąż będą wnosić o podanie dokładnej informacji, jakiego organu dotyczy sprawa.

Niefunkcjonalny portal

- Powstająca baza orzeczeń sądów powszechnych zdecydowanie jest krokiem, który należy docenić. To powinien być kierunek,w którym zmierza cała administracja: udostępnianie on-line swoich zasobów - ocenia Szymon Osowski, prezes Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska.

Uważa, że projektowane rozporządzenie porządkuje zarówno sposób publikowania orzeczeń, jak i kwestie ich anonimizacji.

- W tej drugiej kwestii zauważam jednak problem, jaki pojawia się już w związku z funkcjonowaniem bazy orzeczeń sądów administracyjnych: nadmierne wyłączanie jawności nazw organów - dodaje Osowski.

W jego ocenie rozporządzenie powinno wskazywać, że nazwy i siedziby organów będą co do zasady udostępniane.

- Inaczej będzie jak w sądach administracyjnych: mieszkańcy będą wnioskować o te orzeczenia i wtedy sądy będą musiały udostępniać wyroki z tymi danymi - przekonuje Osowski.

A jak twierdzi, nie ma żadnych podstaw prawnych do wyłączania jawności tych informacji.

Podobne spostrzeżenia ma Piotr Waglowski, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Z tym, że szczególny nacisk kładzie na ograniczenie możliwości ponownego wykorzystania informacji publicznej.

- Anonimizacja tego typu ograniczy możliwość wykorzystania danych związanych z orzecznictwem sądów dla potrzeb analityki publicznej, np. jako elementu analizy aktywności organu w kontekście kontroli i nadzoru, ale również geograficznego rozkładu danych zjawisk społecznych - wskazuje Piotr Waglowski.

I dodaje:

- Analiza tego typu, wraz z dodatkowymi informacjami związanymi z geograficznym położeniem, może przyczynić się do zidentyfikowania przyczyn i skutecznego przeciwdziałania niepożądanym zjawiskom. Anonimizacja miejscowości, w której znajduje się organ, wydaje się iść zbyt daleko.

Podkreśla także, że możliwie pełna informacja na temat zapadłego wyroku jest istotna z perspektywy upowszechniania wiedzy na temat działania wymiaru sprawiedliwości. Stanowi istotny element prawa do sądu, bo dzięki orzeczeniom obywatele mogą dowiedzieć się, w jaki sposób realizowany jest wymiar sprawiedliwości, i wyciągnąć wnioski dotyczące sytuacji, w których sami się znaleźli.

Piotr Waglowski zwraca też uwagę, że Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie anonimizuje orzeczeń, nawet gdy chodzi o osobę fizyczną.

- Ponieważ projektowane zasady publikacji przewidują dość istotne ograniczenie przedmiotowe publikowanych orzeczeń (np. wedle projektu mają nie być publikowane orzeczenia dotyczące sporów o ochronę dóbr osobistych), utrudnią obywatelom możliwość społecznej kontroli działania władz publicznych -konkluduje autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet.

Dla naszego dobra

Ministerstwo Sprawiedliwości wyjaśnia, że to wszystko dla dobra obywateli. Chodzi bowiem o ochronę osób prywatnych, stron postępowania, tak aby poprzez wskazanie, że chodzi o prezydenta konkretnego miasta, nie dało się zidentyfikować np. skarżącego.

Czy takie dane nie są jednak informacją publiczną? Czy obywatel nie powinien mieć prawa wiedzieć o działaniach organów, urzędów i instytucji przed sądami?

- Właściwość miejscowa organów administracji publicznej nie wymaga - w świetle prawa - anonimizacji - przyznaje resort sprawiedliwości. Ale zaraz dodaje, że decyzja o usuwaniu takich informacji została podjęta ze względów bezpieczeństwa informacji publikowanych w Portalu Orzeczeń.

- Zasadniczym powodem jest to, że właściwość miejscowa organu wskazuje często na miejsce zamieszkania osób fizycznych, czyli stron postępowania. Trudno założyć, że system automatycznej anonimizacji oraz weryfikacja pracownika jest czy będzie w pełnym zakresie bezbłędna - przekonuje Wioletta Olszewska z Wydziału Komunikacji Społecznej i Promocji Ministerstwa Sprawiedliwości. Stąd, jej zdaniem, przyjęta została zasada, że lepiej usuwać takie informacje, niż je publikować - ze względu na potrzebę ochrony prawa do prywatności osób fizycznych.

Resort twierdzi więc, że częściowa anonimizacja ma charakter prewencyjny.

- Lepiej bowiem usuwać wszelkie informacje dotyczące właściwości miejscowej organów, niż pozostawić choć jedno orzeczenie ze wskazaniem miejsca zamieszkania osoby fizycznej (strony) w ramach portalu - podkreśla Wioletta Olszewska.

Argumentuje też, że wiedza o właściwości miejscowej dla użytkownika portalu ma charakter wtórny. Jest wręcz bez znaczenia.

- Osoby, które potrzebują dodatkowych informacji, zawsze mogą złożyć wniosek o dostęp do informacji publicznej - przypomina przedstawicielka resortu.

@RY1@i02/2014/113/i02.2014.113.18300120a.802.jpg@RY2@

Wyroki w sieci

Ewa Ivanova

ewa.ivanova@infor.pl

Projekt rozporządzenia w konsultacjach

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.