Za ukrytą rekrutację aż 20 mln euro kary. 1 mln zł za naruszenie wymogów środowiskowych
Czołowy dostawca oprogramowania i rozwiązań telekomunikacyjnych zatrudni przedstawiciela handlowego, a przedsiębiorstwo z branży budowlanej przyjmie do pracy kierownika budowy. Ci z państwa, którzy szukali pracy na portalach ogłoszeniowych, wiedzą, że nic tak nie irytuje jak aplikacje, za którymi kryje się firma widmo.
Ukryte rekrutacje. Mamy z nimi większy problem, niż nam się wydaje. Są kontrowersyjne z dwóch powodów. Po pierwsze, z reguły nie spełniają wymogów ustawy o ochronie danych osobowych, a po drugie, stoją za nimi bardzo często firmy, których jedynym celem jest wyłudzenie danych. I nie chodzi już nawet o podstawowe informacje z CV. Uczestniczący w procesie ukrytej rekrutacji proszeni są nawet o skan dowodu osobistego. A od tego mały krok do prania brudnych pieniędzy czy zaciągania kredytów np. w parabankach. Ale widać światełko w tunelu. Otóż unijne rozporządzenie, które w 2018 r. zrewolucjonizuje rynek ochrony danych osobowych (pisaliśmy o nim w TGP 27 maja 2016 r.), za naruszenie obowiązków administratora - w tym za naruszenie obowiązku informacyjnego o podmiocie rekrutującym i przyjmującym do pracy - przewiduje kary rzędu nawet 20 mln euro lub do 4 proc. całkowitego rocznego obrotu przedsiębiorstwa. Jest tylko jedno "ale". Potrzebujemy jasnego przekazu, czy i kiedy ukryte rekrutacje są dopuszczalne. A tu mamy mały rozdźwięk. Także w samych stanowiskach Głównego Inspektoratu Ochrony Danych Osobowych. W najnowszym, z 19 października, GIODO - przeciwnie do opinii wydanej kilka lat temu - dopuszcza prowadzenie ukrytych rekrutacji, ale stawia warunek: podmiot gromadzący dane osobowe (bezpośrednio pracodawca albo firma działająca w jego imieniu) musi ujawnić tożsamość najpóźniej w momencie ich pozyskania. GIODO nie wyjaśnia jednak, kiedy ta chwila następuje. Robią to natomiast eksperci. Zasadniczo to pierwszy etap rekrutacji, kiedy wysyłane jest CV - czyli obowiązek informacyjny trzeba spełnić już na samym początku - przekonują prawnicy na stronach kadr i płac.
A w części firma i prawo - pozostając w temacie wysokich kar - ważna informacja dla przedsiębiorców, którzy dziś za nic mają decyzje środowiskowe. Inwestorzy! Od stycznia za ich nieprzestrzeganie zapłacicie nawet milion złotych. Dziś nie grozi wam praktycznie nic, ale już za dwa miesiące organy ochrony środowiska będą mogły nakładać sankcje tak samo jak np. nadzór budowlany w przypadku naruszenia warunków pozwolenia na budowę. Ale o tym już dalej. Miłej lektury.
@RY1@i02/2016/218/i02.2016.218.183000100.801.jpg@RY2@
Marta Gadomska
redaktor naczelna Tygodnika Gazeta Prawna
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu