Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo internetu i ochrony danych

Polityk nie zajrzy do naszych danych

Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Obywatele są właścicielami swoich danych. To oznacza, że są one chronione tak jak ich własność prywatna – nikt nie może, ot tak, wejść do mojego domu. Tak samo nie może sprawdzić moich danych. Nawet jeśli jest państwem – mówi Ain Aaviksoo, były wiceminister Estonii ds. e-usług w ministerstwie polityki społecznej

Dwa miesiące temu polski minister zdrowia ujawnił w mediach społecznościowych dane lekarza oraz leki, które ten wypisał. Zrobił to po publicznej krytyce ze strony tego lekarza, że są problemy z wystawianiem recept na leki przeciwbólowe.

a6013e5b-d871-4b01-b416-35967389e767-37926780.jpg
Ain Aaviksoo, były wiceminister Estonii ds. e-usług w ministerstwie polityki społecznej, obecnie ekspert ds. danych medycznych oraz kierownik ds. rozwoju w HeBA Clinic

To proszę sobie wyobrazić, że gdyby ta recepta została napisana na papierze, a ktoś zrobiłby zdjęcie telefonem komórkowym, a następnie opublikował je w dowolnej gazecie lub na Twitterze, toby wydawało się oczywiste, że zostało przekroczone prawo.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.