Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo internetu i ochrony danych

Tysiące kamer na krakowskich latarniach, ale czy w zgodzie z RODO

29 stycznia 2019
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

„System Pomocy 112. Bezpieczeństwo bez utraty prywatności” – pod takim hasłem krakowski radny Łukasz Wantuch reklamuje swój pomysł monitoringu miejskiego. Na razie pilotażowo będzie on sprawdzany w jednej dzielnicy. Ale docelowo ma objąć cały Kraków i kosztować, bagatela, 100 mln zł. Kamer ma być w sumie 100 tys. Projekt (a w tego rocznym budżecie miasta są już zagwarantowane środki na jego pierwszy, dzielnicowy etap) wywołał niesłychane poruszenie wśród mieszkańców Krakowa. Ale nie tylko. Z uwagą przyglądają mu się też eksperci zajmujący się na co dzień ochroną prywatności.

– Skala projektu jest niespotykana. Reakcja ludzi też daje do myślenia – mówi dr Mirosław Gumularz, radca prawny. I dodaje, że przy wprowadzaniu tego typu działań kluczowa jest ocena ich skutków dla praw lub wolności. RODO wymaga, aby się zastanowić, jakie negatywne konsekwencje dla ludzi może rodzić naruszenie tych zasad.

Co ważne, chodzi o naruszenie nie tylko poufności danych, lecz także innych wymogów, takich jak minimalizacja danych, poprawność czy transparentność przetwarzania. Jest to wymóg prawny, a nie widzimisię administratora. Zgodnie z RODO ocenę skutków trzeba przeprowadzić, gdy jest jasne, że wybrany rodzaj przetwarzania danych osobowych może – z dużym prawdopodobieństwem – łączyć się z wysokim ryzykiem naruszenia praw lub wolności osób. Jak tłumaczy dr Gumularz, ocenę należy przeprowadzić, m.in. gdy chodzi o systematyczne, ciągłe monitorowanie miejsc ogólnie dostępnych, publicznych. A taką właśnie sytuację mamy w Krakowie.

Co prawda radny organizuje teraz spotkania z mieszkańcami, w social mediach szeroko opisuje swój pomysł, ale oceny ryzyka raczej jeszcze nie dokonał. Z przysłanych nam informacji wynika, że to zadanie zamierza zrealizować później. Wie, że system musi spełniać wszystkie kryteria ochrony danych, jak RODO itp. Jego zdaniem nie będzie z tym jednak problemów, gdyż w Krakowie i tak działa już system monitoringu miejskiego, tylko na znacznie mniejszą skalę i przy zastosowaniu innej filozofii działania.

– W nowym projekcie z kolei każde zdjęcie zrobione przez kamerę będzie przesyłane zaszyfrowaną drogą, więc nawet w razie mało prawdopodobnego przechwycenia i tak będzie bezużyteczne. Dostęp do materiałów będzie ściśle określony i rejestrowany – tłumaczy radny.

Jednak dr Gumularz ma wątpliwości, czy to wystarczy. – Przede wszystkim autor projektu zdaje się nie dostrzegać, że poza obowiązkiem zachowania poufności danych osobowych RODO przewiduje inne wymogi, których przekroczenie może być źródłem ryzyka dla praw lub wolności (np. pozyskiwanie nadmiarowego zakresu danych). Ocena skutków, by miała sens i spełniała wymogi RODO, powinna być prowadzona już we wstępnej fazie projektu, gdy istnieje możliwość ujawnienia i co najmniej zminimalizowania ryzyk. Nie chodzi więc o mechaniczne odhaczenie, że wymogi zostały spełnione, ale o faktyczne sprawdzenie, w szerokim kontekście, czy ktoś przez zastosowanie monitoringu nie ucierpi – przekonuje mecenas. © C4‒5

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.