Waszyngton brał Big Tech na widelec już dekadę temu
Nic z tego jednak wówczas wyszło. Jak na ironię podnoszone wówczas zarzuty wracają obecnie rykoszetem
Po drugiej stronie Atlantyku toczą się obecnie aż trzy postępowania przeciwko firmie Google: jedno prowadzi Departament Sprawiedliwości; kolejne koalicja kilkunastu stanów, gdzie pierwsze skrzypce grają Kolorado i Nebraska; ostatnie – Teksas do spółki z paroma innymi stanami. Prokuratorzy stojący za tymi sprawami koncentrują się na różnych aspektach działalności spółki, ale tak naprawdę stawiają jeden zarzut – że wykorzystywała swoją dominującą pozycję na rynku, aby zaszkodzić konkurencji.
Co ciekawe, nie jest to pierwszy raz, kiedy rządowi prawnicy przyglądają się firmie. W latach 2011–2013 giganta z Mountain View pod lupę wzięli prawnicy z Federalnej Komisji Telekomunikacji (FTC) – w największym skrócie odpowiednika naszego Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Komisja wówczas nie zdecydowała się wystąpić na drogę prawną wobec koncernu, ale oparła swoją decyzję na prognozach, które okazały się kompletnie nietrafione. To pokazuje, jak trudno było organom publicznym jeszcze do niedawna regulować obszar internetu i nowych technologii.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.