Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo handlowe i gospodarcze

Bez zdefiniowania znaczenia znaku nie można wydawać ostatecznej decyzji

25 czerwca 2009
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Urząd Patentowy odmówił unieważnienia znaku towarowego słownego eCard, z którego uprawniona jest irlandzka firma First Cove Technology. W klasach nicejskich znak zarejestrowano dla szyfrowania i deszyfrowania informacji, usług związanych z rozliczaniem i autoryzacją transakcji dokonywanych kartami płatniczymi, przesyłania informacji sieciami komputerowymi.

Polska spółka eCard, która wnioskowała o unieważnienie znaku w skardze do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, zarzuciła, że Urząd Patentowy nie wziął pod uwagę, że słowo e-card nie ma zdolności odróżniającej. Stanowi ono bowiem nazwę rodzajową dla elektronicznych kart płatniczych. Ponadto zgłoszenie znaku nastąpiło w złej wierze. Znak zgłoszono następnego dnia po ukazaniu się raportu bieżącego akcjonariuszy eCard: BRE Banku, Banku Zachodniego WBK i ComputerLandu. Są to spółki giełdowe i miały obowiązek poinformowania o zamiarze utworzenia spółki zajmującej się bezgotówkowym rozliczaniem transakcji finansowych, zwłaszcza w internecie. Nazwa nowej spółki powinna więc podlegać ochronie od tego momentu, a nie od momentu wpisania jej do rejestru handlowego. Urząd Patentowy, rejestrując znak, naruszył zatem prawa osobiste i majątkowe spółki.

W odpowiedzi na skargę do WSA w Warszawie Urząd Patentowy stwierdził, że sformułowanie e-card jest fantazyjne i jako takie ma zdolność odróżniającą. Litera e może oznaczać podstawę algorytmu, witaminę, energię, stronę świata i izomerię geometryczną. Zdaniem UP nie ma dowodów, że e-card funkcjonuje w branży jako synonim karty elektronicznej. Nie ma też dowodów na zgłoszenie znaku w złej wierze, bowiem osoby nieśledzące informacji giełdowych nie mogły wiedzieć o zamiarze utworzenia spółki eCard.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie nie podzielił argumentów Urzędu Patentowego i uchylił jego decyzję. Zdaniem sędziów UP, badając zdolność odróżniającą, skupił się na znaczeniach litery e, a nie wziął pod uwagę tego, co oznacza ona w branży elektronicznej. Kwestię ochrony firmy spółki eCard uprościł, odwołując się do orzeczeń zapadłych przed powstaniem giełdy i giełdowych obowiązków informacyjnych. Sąd uznał, że UP powinien wziąć pod uwagę, czy w przypadku spółek giełdowych pewna forma ochrony firmy nie powstaje jeszcze przed wpisaniem przedsiębiorstwa do rejestru. Sąd zasugerował też, że UP zawsze może skorzystać z usług biegłego.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.