Kto się przyzna, ten mniej zapłaci
Z roku na rok zwiększają się wpływy budżetu państwa z tytułu wpłaconych kar, nałożonych przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Tylko do końca maja wyniosły one ponad 33 mln zł. To prawie tyle co przez cały zeszły rok, kiedy przedsiębiorcy zapłacili blisko 38 mln i znacznie więcej niż w latach 2005–2007 – łącznie wpłacono wówczas ok. 17 mln zł
Wzrost wpływów to przede wszystkim efekt spłacania kar przez rynkowych potentatów. Przykładem jest Telekomunikacja Polska, która kilkanaście dni temu uiściła ponad 23 mln zł. Są one konsekwencją naszych dwóch decyzji z 2006 roku, w których stwierdziliśmy, że monopolista naruszył konkurencję poprzez uzależnianie dostępu do internetu od korzystania z usługi telefonicznej oraz podnosząc ceny połączeń międzynarodowych. Wielkość wpłat w tym roku wzrośnie, tym bardziej że uprawomocniła się decyzja, w której nałożyliśmy 10 mln zł kary na PKP Cargo oraz 1,5 mln na CTL Logistics. Spółki będą musiały zapłacić kary za zawarcie umowy uprzywilejowującej CTL Logistics względem innych spedytorów.
Cieszy, że decyzje urzędu podtrzymywane są przez sądy kolejnych instancji, a budżet państwa zasilany coraz większymi kwotami. Nie o wysokość wpływów do budżetu jednak chodzi – sankcje finansowe to tylko jeden z instrumentów, mający wprawdzie charakter represyjny, ale i odstraszający innych. Ostatnio pojawiły się głosy, że w czasach spowolnienia gospodarczego przedsiębiorcy powinni być łagodniej traktowani.
Czym jednak byłaby rezygnacja z sankcji finansowych nakładanych na łamiących reguły zdrowej konkurencji przedsiębiorców? Najkrócej ujmując – przyzwoleniem na działania niezgodne z prawem, godzące w różnych uczestników rynku. Skutki łamania przepisów mogą być bowiem szczególnie odczuwalne, w obecnej sytuacji gospodarczej, zarówno przez konkurentów nieuczciwych przedsiębiorców, jak i konsumentów.
Jednym z celów kar finansowych jest porządkowanie rynku. Po 20 latach funkcjonowania w warunkach gospodarki wolnorynkowej przedsiębiorcy powinni doskonale wiedzieć, jakie działania są naruszeniem przepisów oraz ile ryzykują, decydując się na ich złamanie. Dla ułatwienia kalkulacji na początku roku powstały w UOKiK wytyczne określające metody ustalania wysokości kar za praktyki naruszające konkurencję oraz zbiorowe interesy konsumentów. To jasny sygnał dla wszystkich uczestników – chroniąc rynek i uczciwych przedsiębiorców, nie zrezygnujemy z nakładania sankcji finansowych na tych, którzy zapominają o jego podstawowych regułach.
Kwestią do dyskusji może być natomiast wysokość sankcji. Na obniżenie lub nawet odstąpienie od ukarania jest bardzo prosty sposób – współpraca z UOKiK. Umożliwia to m.in. program leniency, który za przyznanie się do winy i dostarczenie dowodów na istnienie kartelu w nagrodę umożliwia zmniejszenie, a nawet całkowite zredukowanie kary. Efektem współdziałania z Urzędem może być też decyzja jedynie zobowiązująca do zaniechania zakwestionowanych działań, bez sankcji finansowej. UOKiK ma również prawo odroczenia spłaty kary lub rozłożenia jej na raty.
Każdy przypadek jest przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów traktowany indywidualnie i aktualna sytuacja przedsiębiorcy ma znaczenie przy wyznaczaniu sankcji finansowej. Nawet wspomniane wytyczne w sprawie nakładania kar mówią o zindywidualizowanym podejściu do każdej sprawy. Posiadamy szereg instrumentów, które możemy wykorzystywać w czasie dekoniunktury i konsekwentnie będziemy z tego korzystać. Bliska jest nam bowiem myśl Monteskiusza, że sprawiedliwość w karaniu, a nie surowość, uświęca siłę prawa.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.