Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo handlowe i gospodarcze

W 2010 roku zabraknie syndyków z licencją

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

● Czynności w postępowaniu upadłościowym będą mogły wykonywać tylko osoby z licencją

● Przez dwa lata funkcjonowania nowych przepisów uprawnienia uzyskało zaledwie 115 osób

● Zmiany przepisów i zwolnienia z obowiązkowej licencji domaga się środowisko syndyków

Jeszcze tylko przez 12 miesięcy funkcje syndyka w postępowaniu upadłościowym i naprawczym mogą wykonywać osoby wpisane na listy prowadzone przez prezesów sądów okręgowych. Po 10 października 2010 r. czynność syndyka będą mogli sprawować fachowcy po zdanym egzaminie państwowym i uzyskaniu licencji syndyka. Tymczasem do chwili obecnej Ministerstwo Sprawiedliwości przeprowadziło cztery egzaminy dla osób ubiegających się o licencję syndyka. Dwa w roku 2008 i dwa z trzech zaplanowanych na rok 2009.

- Wynik pozytywny uzyskało 115 osób, z czego 48 osób w toku egzaminu przeprowadzonego we wrześniu 2009 r. - informuje Joanna Dębek z Ministerstwa Sprawiedliwości. Kolejny termin egzaminu wyznaczono na 20 listopada. Zdaniem ekspertów egzaminów jest zdecydowanie za mało, a w konsekwencji nowe uprawnienia uzyskało niewiele osób.

W opinii Witolda Missali z Ogólnopolskiej Federacji Stowarzyszeń Syndyków i Likwidatorów za rok wymiar sprawiedliwości stanie przed problemem, gdyż liczba osób z licencją syndyka będzie za mała w stosunku do potrzeb.

- Jeżeli nawet ta nowa tendencja zdawalności egzaminów się utrzyma, to osób z licencjami będzie może około 200 - mówi Witold Missala.

Z wyliczeń resortu sprawiedliwości wynika, że jedna osoba w sposób rzetelny jest w stanie prowadzić jako syndyk równocześnie cztery sprawy.

Często syndyk już prowadzący postępowanie upadłościowe równocześnie jest powoływany na tymczasowego nadzorcę sądowego w nowej sprawie. W konsekwencji dla zapewnienia sprawności postępowań sądowych powinno działać przynajmniej 500 osób posiadających licencję syndyka.

W ocenie Piotra Zimmermana, radcy prawnego z kancelarii Wardyński i Wspólnicy, w Polsce potrzebne jest około 300 syndyków z licencją.

- Jest to absolutne minimum. Poniżej tej liczby będzie naprawdę ciężko, zwłaszcza że liczba upadłości rośnie - wyjaśnia Piotr Zimmerman.

Zgadza się z tym Andrzej Król, radca prawny z Warszawy. Jego zdaniem sąd upadłościowy, wyznaczając syndyka, kieruje się przede wszystkim jego doświadczeniem oraz sprawnością dotychczas prowadzonych postępowań.

- Większa liczba syndyków umożliwi sądom upadłościowym odpowiedni wybór i skierowanie specjalisty syndyka do poprowadzenia upadłości z dużą liczbą drobnych ruchomości do sprzedania, a innego do prowadzenia upadłości z dużą liczbą postępowań sądowych i egzekucyjnych - tłumaczy Andrzej Król.

Syndycy przyznają, że bierność ministerstwa i brak zmian przepisów może doprowadzić do paraliżu postępowań upadłościowych.

- Nie będzie odpowiedniej liczby osób z licencją w następnym roku - alarmują. Aby temu zapobiec, możliwe są dwa rozwiązania. Pierwsze z nich to nowelizacja ustawy o licencji syndyka, która wydłuży termin na otrzymanie licencji syndyka o kolejny okres. W takim przypadku na rynku tak jak dotychczas będą funkcjonować zarówno syndycy z licencją, jak i bez niej.

Z kolei drugie rozwiązanie preferowane przez środowisko syndyków oznacza zwolnienie pewnej grupy dotychczasowych syndyków od obowiązku ubiegania się o licencję. Dotyczy to przede wszystkim osób, które mają odpowiedni staż i doświadczenie w zakresie prowadzenia upadłości oraz pozytywna ocena prezesa sądu upadłościowego.

Nie zgadza się z tym Piotr Zimmerman. Jego zdaniem syndyk jest zawodem o takim stopniu odpowiedzialności publicznej, że musi należeć do zawodów regulowanych. To umożliwia egzamin państwowy i odpowiednia licencja.

@RY1@i02/2009/205/i02.2009.205.183.008a.001.jpg@RY2@

Zarządzanie majątkiem firmy w czasie upadłości

Łukasz Sobiech

lukasz.sobiech@infor.pl

OPINIA

@RY1@i02/2009/205/i02.2009.205.183.008a.101.jpg@RY2@

Prof. Feliks Zedler, Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu

Prof.

Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu

Rozwiązanie, zgodnie z którym syndyk musi mieć licencję, jest konieczne i sprawdza się. Podobne rozwiązania funkcjonują w Anglii i zdały tam egzamin. Dzięki temu eliminuje się osoby przypadkowe, a postępowania upadłościowe są sprawniejsze. W modelu, do którego zmierzamy, syndyk powinien być menedżerem przedsiębiorstwa w kryzysie. My dopiero tworzymy korpus syndyków. To musi potrwać trochę czasu. Aby zmienić tę sytuację, proponowałbym częstsze egzaminy. Nie możemy jednak dopuścić do sytuacji, w której w Polsce przykładowo będzie 200 syndyków i 5000 spraw upadłościowych.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.