Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo handlowe i gospodarcze

Produkty muszą odpowiadać znaczeniu ich nazwy

6 stycznia 2009
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Biohumus sam w sobie nie jest nawozem. Nawóz powstaje na jego bazie, ale produkcja wymaga czasu i zachowania odpowiedniej technologii. Jeżeli nawóz w swoim składzie nie ma biohumusa, nie może się tak nazywać, bo to wprowadza klientów w błąd.

Mirosław Z. i Zbigniew Z., wspólnicy spółki cywilnej E., produkują nawóz ekologiczny biohumus, pochodzący z własnej hodowli dżdżownic kalifornijskich. Spółka A. wprowadza do obrotu nawóz biohumus forte, biohumus forte do roślin zielonych i biohumus forte do roślin kwitnących, na co ma zgodę ministra rolnictwa. Ma też zarejestrowany taki znak towarowy, a postępowanie o jego unieważnienie nie jest zakończone. Ponieważ kilka lat temu Sąd Najwyższy uznał, że biohumus jest nazwą rodzajową i nie korzysta z ochrony, Mirosław Z. i Zbigniew Z. wnieśli do sądu sprawę na podstawie art. 3 i art. 10 ustawy z 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (Dz.U. z 2003 r. nr 153, poz. 1503 ze zm.) o zakazanie spółce A. produkcji i wprowadzania do obrotu nawozu pod podanymi wyżej nazwami. Pierwszy przepis mówi, że czynem nieuczciwej konkurencji jest m.in. wprowadzające w błąd oznaczenie towarów. Drugi, że czynem nieuczciwej konkurencji jest takie oznaczanie towarów, które może wprowadzić klientów w błąd m.in. co do pochodzenia, ilości, jakości, składników.

Sąd I instancji oddalił powództwo. Uznał, że pozwana używa znaku zgodnie z prawem własności przemysłowej, nie wprowadza do obrotu biohumusa, ale produkt przerobiony i dodała słowo forte. Powodowie odwołali się, a sąd II instancji zmienił ten wyrok i powództwo uwzględnił. Biohumus to nazwa rodzajowa, która nie korzysta z ochrony. Dlatego inni mogą jej używać. Ale wprowadzane do obrotu produkty muszą odpowiadać znaczeniu tego słowa. Był dowód przeprowadzony przez Akademię Rolniczą w Szczecinie, która zbadała produkty stron. Stwierdziła, że różnią się one we wszystkich parametrach. Przy produktach powodów można uznać, że powstają na bazie biohumusa, choć nie jest to sam biohumus. Produkcja trwa około roku. Produkcja pozwanej trwa krótko i nie prowadzona jest na bazie biohumusa. Są to bowiem odchody dżdżownic kalifornijskich. Skoro ich produkty tego nie zawierają, wprowadzają klientów w błąd. Zezwolenie wydane przez ministra rolnictwa nie pozbawia działania pozwanych cech bezprawności.

Spółka A. wniosła od tego wyroku skargę kasacyjną. Twierdziła, że opinię podpisała osoba, która w badaniu nie brała udziału. Poza tym powód wprowadza do obrotu swoje towary bez żadnych zezwoleń, więc nie zasługuje na ochronę. Sąd Najwyższy nie uznał tych argumentów i oddalił skargę. W ustnym uzasadnieniu wyroku podkreślił, że w okolicznościach tej sprawy o wydaniu zakazu zadecydowała opinia instytutu naukowego. Wobec tego czyny określone w art. 3 i 10 powołanej ustawy miały miejsce. Biohumus nie jest nazwą, która nic nie mówi, a produkt pozwanych nie jest z nią związany.

Wyrok nie oznacza - zaznaczył SN - że produkt pozwanych został zdyskwalifikowany. Może być dalej produkowany i wprowadzany do obrotu, ale pod inną nazwą.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.