Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Co się zmienia w prawie spółek w nowym roku

6 stycznia 2009

Ubiegły rok obfitował w zmiany prawa spółek. Parlament uchwalił aż pięć znaczących nowelizacji kodeksu spółek handlowych (wszystkich w ciągu dziewięciu lat było trzynaście). Jedna z nich, ważna przede wszystkim dla małych i średnich przedsiębiorców, wchodzi w życie 8 stycznia 2009 r. Powstała z rozpatrzenia dwóch projektów - jednego rządowego, czyli de facto przygotowanego przez Platformę Obywatelską i drugiego, autorstwa Prawa i Sprawiedliwości.

Ważne zmiany wprowadza też nowelizacja kodeksu spółek handlowych ostatecznie uchwalona 5 grudnia 2008 r. Większość jej przepisów wejdzie w życie 3 sierpnia 2009 r., a tylko te, które dotyczą badania przez biegłych planów łączenia i podziału spółek akcyjnych, zaczną obowiązywać po 30 dniach od ogłoszenia ustawy. Dzięki zawartym w tej ustawie nowym regulacjom więcej praw zyskają przede wszystkim rozproszeni akcjonariusze spółek publicznych. Będą dysponowali instrumentami pozwalającymi lepiej kontrolować kadrę zarządzającą i wpływać na najważniejsze sprawy spółki. Zmiana ta jest m.in. skutkiem wprowadzenia do polskiego systemu prawa postanowień Dyrektywy 2007/36/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 11 lipca 2007 r. w sprawie wykonywania niektórych praw akcjonariuszy spółek notowanych na rynku regulowanym.

Najważniejszą z wprowadzanych 8 stycznia 2009 r. zmian wydaje się zmniejszenie kapitału założycielskiego w spółkach kapitałowych, czyli z ograniczoną odpowiedzialnością i akcyjnej. Dotąd wysokość minimalnego kapitału zakładowego w sp. z o.o. wynosi 50 tys. zł, a w SA 500 tys. zł. Obniżka progów nastąpi odpowiednio do 5 tys. zł (art. 154 par 1 k.s.h.) i do 100 tys. zł (art. 308 par. 1 k.s.h.). Nowelizacja redukując kapitał zakładowy (podwyższony w 2000 r. po to, by ukrócić patologie i oszustwa dokonywane przez spółki bez kapitału) nie przewiduje jednak żadnych innych środków prawnych, które mogłyby chronić wierzycieli spółek. Nie mamy więc takich zabezpieczeń, jak np. test płynności, który pojawił się w ustawodawstwach, które zrezygnowały z ochronnej funkcji kapitału zakładowego i zredukowały go nawet do symbolicznej wielkości (we Francji - do 1 euro). Poza tym nie pojawiły się wraz z obniżeniem obowiązkowego kapitału zakładowego żadne przepisy, które przymuszałyby do utrzymywania zdrowej struktury majątku spółki. Nie poprawi się też automatycznie przestrzeganie obowiązków informacyjnych ani funkcjonowanie rejestru przedsiębiorców. Jednocześnie można się obawiać, że nowe rozwiązanie nie musi stać się zbawieniem dla samych wspólników. Będzie tak choćby dlatego, że jeśli ktoś nie ma środków nawet na kapitał zakładowy (przecież może to być zarówno gotówka, jak i aporty, czyli rzeczy, prawa, papiery wartościowe itd.), to nie będzie miał również pieniędzy na rozpoczęcie działalności gospodarczej w odpowiedniej skali. Takiej spółce może nie wystarczyć nawet na wynajęcie biura, pomieszczeń produkcyjnych itp. Jednocześnie spółka bez kapitału nie będzie miała czym zabezpieczyć pożyczki lub kredytu na wydatki grynderskie. A jeśli wspólnicy sami okażą się zamożni (w przeciwieństwie do spółki), to niewykluczone, że zostaną zmuszeni do poręczania i zabezpieczania udzielonych jej środków majątkami osobistymi. Wówczas cała idea ograniczonej odpowiedzialności zniknie już na wstępie. Będą oni w podobnej sytuacji, jak wspólnicy, powiedzmy, spółki jawnej. I po całej grze pozorów rzecz trafi do punktu wyjścia. Tymczasem po to zostały wymyślone spółki osobowe, by można w nich było prowadzić dobrze uregulowaną działalność gospodarczą, bez konieczności angażowania dużych środków. Zmiana wydaje się nieprzemyślana również dlatego, że można było (jak we Francji czy w Niemczech) wprowadzić prócz spółki z o.o. ze znaczącym kapitałem zakładowym spółkę light, czyli tzw. taniej bandery. Pozostawiono by w ten sposób wspólnikom wybór. Mogliby sami ważyć, czy wolą formę klasyczną, czy z symbolicznym kapitałem, ale dającą wierzycielom inne gwarancje bezpieczeństwa.

W intencji ustawodawców zmiana ma zwiększyć liczbę spółek kapitałowych. Będzie to jednak kolejny dowód na to, że ilość automatycznie nie przechodzi w jakość.

49fced31-171d-4407-b6bc-984410187bf6-38880040.jpg

Zniesiono też konieczność przekształcenia spółki cywilnej w jawną lub inną spółkę handlową, kiedy jej przychody netto w każdym z dwóch ostatnich lat obrotowych osiągnęły wartość zobowiązującą do prowadzenia ksiąg rachunkowych. Decyzję pozostawiono wspólnikom (nowy art. 26 par. 4 k.s.h.). Ma to poszerzać przestrzeń wolności gospodarczej. Znów jednak zapomniano o interesie kontrahentów takich spółek cywilnych działających w wielkim rozmiarze. Do prowadzenia pełnej rachunkowości zmuszają bowiem obroty równe co najmniej w walucie polskiej 1 200 tys. euro (art. 2 ust 1 pkt 2 ustawy o rachunkowości). Nie chodzi więc o drobnych w rozumieniu potocznym przedsiębiorców, lecz o firmy, które mogą poczynić sporo szkód swym partnerom gospodarczym, gdyby funkcjonowały nieuczciwie. A w spółce cywilnej wcale o to nietrudno. Wystarczy, że wspólnik podpisze w imieniu spółki weksel. Wówczas nie jest nim związany ani on, ani spółka. Ta ostatnia bowiem zdolności wekslowej nie ma, a wspólnik nie złożył podpisu w swoim imieniu. Weksel taki ma więc wartość jedynie pamiątkową. Poza tym spółka cywilna jest niebezpiecznym narzędziem obrotu na dużą skalę dlatego, że zakres umówionej wspólności i zakres zdolności każdego ze wspólników do reprezentowania spółki zależy jedynie od kaprysu wspólników. Parametry te mogą być stale zmieniane, w dodatku bez ujawniania ich w jakimkolwiek urzędowym rejestrze. Tym samym kontrahenci nie mają szans skutecznie sprawdzić stosunków majątkowych ani organizacyjnych w s.c. Mogą tylko wierzyć na słowo wspólnikowi działającemu za spółkę.

Poza tym jest to już druga zmiana, która prowadzi do kompletnej marginalizacji spółki jawnej. Nie będzie bowiem potrzeby zawiązywania jej, skoro z jednej strony można działać pozbawiwszy się odpowiedzialności majątkiem osobistym w spółce z o.o. - bez znaczącego zaangażowania kapitałowego, a z drugiej strony - bez obowiązków informacyjnych i zbędnych kosztów będzie wolno robić co się chce w spółce cywilnej. Tymczasem sp.j. zmusza do przyjęcia odpowiedzialności wobec otoczenia gospodarczego za wszystko, co każdy wspólnik robi w zakresie wspólnego przedsiębiorstwa. Nie ma więc tutaj miejsca na zasłanianie się przed kontrahentem wewnętrznymi porozumieniami, żeby wykazać, że jakiejś transakcji wspólnik dokonał na własną rękę i tylko on za nią odpowiada. W spółce cywilnej natomiast taki argument może okazać się skuteczny i ani spółka, ani pozostali wspólnicy nie zostaną obarczeni jej konsekwencjami. W spółkach handlowych istnieje obowiązek ujawnienia w rejestrze wszelkich ograniczeń prawa do reprezentacji czy raczej sposobu reprezentowania spółki. Ujawniane są osoby, które mają prawo reprezentowania spółki. I nawet jeśli wspólnicy poróżnią się i uchwałą odbiorą wspólnikowi prawo do prowadzenia spraw korporacji albo zmienią umowę spółki, to do chwili wpisu do Krajowego Rejestru Sądowego taka decyzja nie rodzi żadnego skutku w stosunkach zewnętrznych. Na tym polega różnica między spółką handlową i cywilną w dziedzinie bezpieczeństwa obrotu. Dlatego s.c. nadaje się znakomicie do prowadzenia drobnych interesów, na skalę lokalną, gdzie nadmiar formalności rzeczywiście szkodzi, ale może ona być niebezpieczna przy zawieraniu kontraktów na wielkie kwoty.

Jednoosobowi wspólnicy spółek z o.o. i jedyni akcjonariusze nie będą już musieli składając oświadczenie spółce - w sprawach przekraczających zakres zwykłych czynności - poświadczać swoich podpisów u notariusza. Uchylono bowiem art. 173 par. 2 i 3 oraz art. 303 par. 3 i 4 k.s.h., stanowiące taką konieczność. Pozostanie tylko obowiązek zachowywania formy pisemnej pod rygorem nieważności tego rodzaju oświadczenia (gdy wszystkie udziały lub akcje przysługują jedynemu wspólnikowi albo jedynemu wspólnikowi czy akcjonariuszowi i spółce, bo np. ich część została kupiona w celu umorzenia). Trzeba też będzie zachowywać formę aktu notarialnego przy dokonywaniu czynności, dla których inne przepisy tego wymagają (np. w razie zbycia lub nabycia nieruchomości). Można się więc obawiać, że znów powstanie problem antydatowania oświadczeń jednoosobowych wspólników, czemu miało przeciwdziałać właśnie poświadczanie podpisów wprowadzone nowelą sprzed kilku lat.

Słuszne wydaje się złagodzenie odpowiedzialności wspólników spółki jawnej, którzy przyjęli do swego grona jednoosobowego przedsiębiorcę wnoszącego aportem swoje przedsiębiorstwo (art. 33 k.s.h.). Do tej pory odpowiadali oni także za zobowiązania powstałe przy prowadzeniu owej firmy przed utworzeniem spółki. I to nawet bez dobrodziejstwa subsydiarnej odpowiedzialności, która polega na tym, że wierzyciel spółki może prowadzić egzekucję z majątku wspólnika dopiero wtedy, kiedy egzekucja z tego, co należy do spółki, okaże się bezskuteczna (art. art. 31 par. 1 k.s.h.). Ograniczenie to dotyczy bowiem odpowiedzialności za zobowiązania działającej już sp.j. Nie ma natomiast zastosowania wobec tych długów, które powstały przed wpisem do rejestru. Tym samym za zobowiązania zaciągnięte przy prowadzeniu przedsiębiorstwa wnoszonego przez dotychczasowego jednoosobowego przedsiębiorcę (wpisanego do gminnej ewidencji działalności gospodarczej), pozostali wspólnicy odpowiadali całym swoim majątkiem. Mogli jedynie zawrzeć dodatkową umowę (poza umową spółki). Działała ona jednak wyłącznie między stronami. W stosunkach zewnętrznych nie miała żadnego znaczenia. Tak czy owak wolno w niej było ustalić, że w razie problemów wspólnik wnoszący przedsiębiorstwo pokryje starty, jakie poniósłby udziałowiec niezaangażowany w prowadzenie przedsiębiorstwa-wkładu, zmuszony do pokrycia dawnych zobowiązań. Teraz rzecz nieco się ucywilizuje. Wspólnicy sp.j. z jednoosobowym przedsiębiorcą będą narażeni na sankcje tylko do wartości przedsiębiorstwa-aportu według stanu z chwili jego wniesienia i według cen aktualnych w momencie zaspokojenia wierzyciela. Będzie więc podobnie, jak przewiduje to art. 554 kodeksu cywilnego, mówiący o odpowiedzialności nabywcy przedsiębiorstwa.

Po wejściu w życie zmian wspólnicy spółek z o.o. będą mogli liczyć również - z mocy samego prawa - a nie tylko na podstawie umowy spółki, na szybszy zwrot dopłat. Chodzi o pieniądze, które mogą być im oddane, jeżeli nie są wymagane na pokrycie straty wskazanej w sprawozdaniu finansowym (art. 179 par.1 k.s.h.). Aktualny trzymiesięczny ustawowy termin, który zaczyna obowiązywać, jeżeli umowa spółki nie mówi nic innego, liczony od ogłoszenia o zamierzonym zwrocie, został skrócony do jednego miesiąca (art. 179 par. 2 k.s.h.). Nie zmienia to jednak zasady, że dopłaty powinny być zwracane równomiernie, czyli proporcjonalnie do wartości udziałów, i równocześnie.

Nowela doprecyzowuje także dzień wypłaty dywidendy. Rzecz dotyczy zarówno spółek z o.o., jak i akcyjnych. Termin jej przekazania zostanie teraz wyraźnie uzależniony od woli spółki. Do tej pory - w zasadzie - dniem dywidendy była data podjęcia uchwały przez zgromadzenie wspólników o podziale zysku. Ani inny organ spółki, ani osoba, której przekazano umową kompetencje do dzielenia zysku, nie mogły inaczej ustalić dnia dywidendy. W razie opóźnień interpretowanych jako przetrzymywanie kwot przeznaczonych dla wspólników organy skarbowe uznawały niewypłaconą dywidendę za nieodpłatne świadczenie wspólników na rzecz spółki. Żądały od tego przychodu podatku dochodowego. Po zmianie nie będą już mogły tego czynić. W pierwszej kolejności o dniu wypłaty dywidendy mają decydować w uchwale wspólnicy lub akcjonariusze. Jeśli jednak uchwała zwyczajnego zgromadzenia wspólników albo walnego zgromadzenia akcjonariuszy nie określi tej daty, prawo do jej ustalenia będzie przysługiwało zarządowi w sp. z o.o., względnie radzie nadzorczej w SA (art. 193 par. 4 i art. 348 par. 4 k.s.h.).

Umowa spółki partnerskiej nie będzie już musiała być zawierana w formie aktu notarialnego, a tylko na piśmie, choć pod rygorem nieważności (art. 92 k.s.h.). Jest to jednak ułatwienie o tyle mało znaczące, że sp.p. jest i będzie relatywnie mało (w KRS było ich w końcu 2008 r. prawie 1230; dla porównania - spółek z o.o. - ok. 312 tys.). Podstawową przyczyną małego zainteresowania sp.p. jest to, że z definicji jest ona przeznaczona dla wybranych, czyli dla przedstawicieli 21 wolnych zawodów (art. 88 k.s.h.). A i to prawnicy, czyli adwokaci, radcowie prawni i notariusze, którzy mają prawo działać w tej formie, często chętniej zawiązują spółki komandytowe. Te bowiem lepiej pozwalają różnicować pozycję wspólników starych i młodych.

Kto, będąc członkiem zarządu spółki kapitałowej, dopuści do tego, że pisma i zamówienia handlowe składane zarówno w formie papierowej, jak i elektronicznej, a także informacje na stronach internetowych nie będą zawierały niezbędnych danych (czyli firmy, siedziby i adresu spółki, numeru w KRS i oznaczenia sądu, w którym przechowywana jest dokumentacja spółki, NIP oraz wysokości kapitału zakładowego, a w SA także kapitału wpłaconego), będzie podlegał grzywnie do 5 tys. zł. Kara będzie więc o połowę niższa niż do tej pory (art. 595 par. 1 k.s.h.). To samo będzie dotyczyło komplementariuszy spółek komandytowo-akcyjnych uprawnionych do reprezentowania swych spółek. W ten sposób zrównano sankcje zapisane w kodeksie spółek handlowych z przewidzianymi za to samo przez ustawę o Krajowym Rejestrze Sądowym.

Do tej pory walne zgromadzenia zwołuje zarząd (art. 399 par. 1 k.s.h.). Rada nadzorcza może jedynie żądać zwołania go, jeśli zarząd tego nie uczyni lub uzna odbycie nadzwyczajnego walnego zgromadzenia za wskazane, a zarząd w ciągu dwóch tygodni go nie przygotuje. Od 3 sierpnia 2009 r., bo wtedy ma wejść w życie gros nowych przepisów, rada nadzorcza uzyska autonomiczne prawo organizowania walnych zgromadzeń. Jest to dowód zrównywania uprawnień organów zarządzających i nadzorujących w dziedzinie prowadzenia spraw spółki. Tak więc zwyczajne walne zgromadzenie rada nadzorcza będzie mogła zwołać, o ile zarząd nie dotrzyma ustawowego terminu. Nadzwyczajne zaś, jeśli dojdzie do wniosku, że jest to wskazane (art. 399 par. 2 k.s.h.), co daje jej praktycznie nieograniczone w tym względzie możliwości.

Walne zgromadzenia spółek publicznych będą zwoływane przez ogłoszenie na stronach internetowych (art. 4021 par. 1 k.s.h.), a także w sposób praktykowany dotychczas (za pomocą listów poleconych, pocztą kurierską lub e-mailem, jeżeli akcjonariusz się na to zgodził). Spółki będą w nich podawać nie tylko datę, godzinę i miejsce zgromadzenia oraz szczegółowy porządek obrad, lecz także precyzyjny opis procedur (art. 4022 k.s.h.). Akcjonariusze dowiedzą się w ten sposób m.in. o możliwości głosowania przez pełnomocnika czy o sobie zawiadamiania spółki listem elektronicznym o ustanowieniu pełnomocnika. Na stronie będzie również napisane, jak uczestniczyć w walnym zgromadzeniu przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej, o ile statut spółki będzie przewidywał organizowanie wirtualnych walnych zgromadzeń (takiego ustawowego obowiązku nie będą na razie miały wszystkie spółki). Równie ważne stanie się informowanie akcjonariuszy o sposobie głosowania listem poleconym lub przez internet. Stosowne formularze będą zamieszczane na stronach www spółek lub bezpośrednio wysyłane do wszystkich akcjonariuszy (art. 4023 par. 1 i 2 k.s.h.).

Zmiana k.s.h. z 5 grudnia 2008 r. przyznaje też prawo zwoływania nadzwyczajnych walnych zgromadzeń akcjonariuszom reprezentującym co najmniej połowę kapitału zakładowego lub głosów w spółce (nowy art. 399 par. 3 k.s.h.). Do 1/20 kapitału zakładowego (z 1/10) obniżono natomiast próg, od którego akcjonariuszom wolno żądać zwołania nadzwyczajnego walnego zgromadzenia i umieszczenia określonych spraw w porządku obrad. Statut może zresztą dać takie prawo nawet mniejszej grupie (art. 400 par. 1 k.s.h.). Akcjonariusze spółek publicznych będą także mieli prawo zgłaszania projektów uchwał przed walnym zgromadzeniem. Wnioski będą składane zarządowi na piśmie lub w postaci elektronicznej. Taki sam odsetek akcjonariuszy (co najmniej 1/10 kapitału zakładowego) będzie miał prawo zgłaszać spółce przed walnym zgromadzeniem projekty uchwał dotyczących spraw wprowadzonych do porządku obrad lub tych, które mają zostać wprowadzone. Żądanie składa się nie później niż na 14 dni przed terminem zgromadzenia. Powinno ono zawierać uzasadnienie lub projekt uchwały. Należy je przygotować w formie elektronicznej (art. 401 par. 1 k.s.h.). Spółka będzie niezwłocznie ogłaszała tego rodzaju projekty na swojej stronie www.

Rozproszeni akcjonariusze będą mogli wybierać pełnomocnika. Jego pozycja prawna na walnym zgromadzeniu została zrównana z pozycją akcjonariusza (art. 412 par. 1-3 k.s.h.). I kiedy będzie głosował całą reprezentowaną przez siebie pulą akcji, lekceważeni dziś przez władze spółek rozproszeni udziałowcy (np. przedsiębiorcy lokujący wolne środki finansowe w akcjach) będą stawali się partnerami do rozmowy o polityce firmy. Niemniej, skoro pełnomocnik będzie mógł reprezentować więcej niż jednego akcjonariusza, wolno mu też będzie głosować odmiennie z akcji każdego z nich (art. 412 par. 5 k.s.h.). Akcjonariusz spółki publicznej natomiast, posiadający akcje zapisane na więcej niż jednym rachunku papierów wartościowych, będzie mógł ustanowić oddzielnych pełnomocników do wykonywania praw z akcji na poszczególnych rachunkach (art. 412 par. 6 k.s.h.).

Zakres pełnomocnictwa będzie można za każdym razem ustalać, tak jak tego oczekują akcjonariusze. W każdej chwili będzie też można pełnomocnika odwołać. Sam pełnomocnik będzie jednak mógł udzielić dalszego pełnomocnictwa, o ile będzie to wynikało z treści pełnomocnictwa (art. 412 par. 4 k.s.h.). Trzeba przy tym pamiętać, że pełnomocnictwo do zastępowania akcjonariusza na walnym zgromadzeniu upoważnia do dokonywania czynności faktycznych, takich jak zabieranie głosu podczas dyskusji czy oddania głosu, co trudno uznać za klasyczną czynność prawną. Dlatego przepisy kodeksu cywilnego o pełnomocnictwie można tu stosować jedynie w drodze analogii. Konieczne w związku z tym było również wykluczenie substytucji, gdy pełnomocnik znajdowałby się w potencjalnym konflikcie interesów. Tym samym zasadą będzie, że ani członek zarządu, ani pracownik spółki nie będą mogli być pełnomocnikami na walnym zgromadzeniu w spółce prywatnej. W notowanych na giełdzie takie ograniczenie ma nie obowiązywać. I gdyby pełnomocnikiem na walnym zgromadzeniu spółki publicznej został członek zarządu, rady nadzorczej, likwidator, pracownik lub członek organów czy pracownik spółki względnie spółdzielni zależnej od tej spółki, to będzie on musiał ujawnić akcjonariuszowi okoliczności wskazujące na istnienie bądź możliwość wystąpienia konfliktu interesów. Wówczas będzie też wyłączone udzielenie dalszego pełnomocnictwa. Przy czym pełnomocnik ów będzie miał obowiązek głosować zgodnie z instrukcjami akcjonariusza (art. 4122 k.s.h.).

PODSTAWA PRAWNA

Pozostało 91% treści
Możesz czytać nasze artykuły dzięki partnerowi PWC.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.