Umowę spółki trzeba dostosować do ustawy o prywatyzacji
Znowelizowane przepisy ustawy o prywatyzacji i komercjalizacji mówią, że akcje należące do Skarbu Państwa są zbywane w trybie oferty ogłoszonej publicznie, przetargu publicznego, rokowań podjętych na podstawie publicznego zaproszenia. I do tych przepisów należało dostosować umowę spółki.
W październiku 2008 r. walne zgromadzenie wspólników spółki B. podjęło uchwałę dotyczącą zbywania udziałów. Według niej postanowienia umowy spółki, że zbycie lub zastawienie udziałów wymaga zgody spółki udzielonej przez jej zarząd i że pozostali wspólnicy mają pierwszeństwo nabycia udziałów przeznaczonych do zbycia, nie dotyczą zbywania udziałów będących własnością Skarbu Państwa. Uchwała ta miała na celu dostosowanie umowy do znowelizowanych przepisów ustawy o prywatyzacji i komercjalizacji, obowiązujących od 1 stycznia 2003 r. Zaskarżyła ją spółka jawna M.K., mniejszościowy udziałowiec. Twierdziła, że Skarb Państwa, który jest większościowym udziałowcem, chce w ten sposób de facto doprowadzić do likwidacji dobrze prosperującej spółki. Uchwała pozbawiła bowiem całkowicie wspólników prawa pierwokupu, a kontrahent Skarbu Państwa ma być wyłoniony w drodze przetargu, czyli trybie określonych przez ustawę o zamówieniach publicznych.
Sąd I instancji oddalił powództwo. Stwierdził, że art. 69b nowelizacji ustawy określił zasady zbywania akcji Skarbu Państwa. SP ma prawo pierwszeństwa i do tego dostosowano umowę spółki. A nawet gdyby nie dostosowano jej, to prawo pierwszeństwa i tak mogłoby być realizowane. Prawa udziałowca, jakim jest SP, i pozostałych udziałowców są różne i nie może tu być mowy o podstawieniu.
Powód odwołał się, a sąd II instancji wyrok ten zmienił i stwierdził nieważność uchwały. Uznał, że został naruszony art. 246 par. 3 kodeksu spółek handlowych, który mówi, że uchwała dotycząca zmiany umowy spółki wymaga zgody wszystkich wspólników, a powód głosował przeciwko jej podjęciu. Wobec tego prawa pozostałych wspólników zostały uszczuplone. Skarb Państwa powinien dokonać wyboru kontrahenta, a potem umożliwić nabycie udziałów pozostałym wspólnikom. Dlatego z wyłonionym kontrahentem powinien zawrzeć umowę warunkową, żeby pozostałym wspólnikom umożliwić wykonanie prawa pierwokupu.
Od tego wyroku skargę kasacyjną wniosła pozwana spółka. Prokurator generalny, który przyłączył się do sprawy, opowiedział się za jej oddaleniem. Sąd Najwyższy uwzględnił skargę, uchylił wyrok sądu apelacyjnego i przekazał mu sprawę do ponownego rozpoznania. W ustnym uzasadnieniu wyroku podkreślił, że przepisy ustawy o prywatyzacji i komercjalizacji są bezwzględnie obowiązujące. Wobec tego do nich należało dostosować umowę spółki, a nie odwrotnie. Dlatego prawidłowe jest stanowisko sądu I instancji. W przeciwnym wypadku doszłoby do sytuacji, że ktoś staje do przetargu, wygrywa go, a potem musiałby ustąpić miejsca komuś innemu. To jest nie do przyjęcia. SN zauważył także, że powód myli prawo pierwokupu z prawem pierwszeństwa, o którym zresztą jest mowa w umowie spółki.
Kolumnę opracowała Marta Pionkowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu