Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo handlowe i gospodarcze

Ustępujący członek zarządu musi doprowadzić do powołania pełnomocnika

27 grudnia 2011
Ten tekst przeczytasz w 16 minut

6 pytań do Anny Bajerskiej, szefa departamentu prawa korporacyjnego w Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy

Co do zasady każdy członek zarządu może złożyć rezygnację z pełnionej funkcji w każdym momencie bez obowiązku podawania przyczyn rezygnacji. Oświadczenie to stanowi jednostronną czynność prawną niewymagającą potwierdzenia. Musi jednak dotrzeć do konkretnego adresata, któremu jest składane. Uprawnienie to ulegać będzie szczególnej modyfikacji w przypadku spółki z o.o., w której nie dość, że nie powołano rady nadzorczej, to jeszcze zarząd jest jednoosobowy. W takim przypadku członek zarządu nie ma komu złożyć oświadczenia o rezygnacji, gdyż brak jest stałego organu uprawnionego do odbioru oświadczenia skierowanego do spółki. Przepisy nie wyjaśniają jednoznacznie, komu ustępujący członek zarządu powinien złożyć rezygnację w takiej sytuacji. Brak również ugruntowanego orzecznictwa w tym zakresie. Jedynym zaś działającym organem spółki jest zgromadzenie wspólników.

Sąd Najwyższy dopuścił możliwość odbioru oświadczenia o rezygnacji członka zarządu przez specjalnie do tego powołanego pełnomocnika na podstawie art. 210 par. 1 kodeksu spółek handlowych.

Jeśli w spółce z o.o. nie działa rada nadzorcza, a zarząd jest jednoosobowy, w wydaje się, że ustępujący członek zarządu nie tyle może, co powinien doprowadzić do zwołania zgromadzenia wspólników, na którym złoży oświadczenie o rezygnacji. Zgromadzenie to będzie mogło od razu powołać innego członka zarządu. Dzięki temu w spółce nie wystąpi sytuacja, w której nie istnieje ani zarząd ani rada nadzorcza, a zatem spółka nie jest zdolna do działania.

W orzeczeniu II CSK 301/09 Sąd Najwyższy stwierdził, że ustępujący likwidator w spółki z o.o., w której nie działa rada nadzorcza, a zgromadzenie wspólników nie powołało pełnomocnika, ma obowiązek doprowadzenia do zwołania zgromadzenia wspólników w celu powołania pełnomocnika uprawnionego do odbioru oświadczenia o rezygnacji likwidatora. Na podstawie przywołanego orzeczenia w takiej sytuacji ustępujący członek zarządu powinien doprowadzić do zwołania zgromadzenia wspólników, a w porządku obrad powinien umieścić punkt o powołaniu pełnomocnika umocowanego do odbioru oświadczenia członka zarządu o rezygnacji. Wydaje się jednak, że Sąd Najwyższy w orzeczeniu tym poszedł trochę za daleko. Jeżeli ustępujący członek zarządu doprowadzi już do zwołania zgromadzenia wspólników, to zasadnym byłoby dopuszczenie - jak we wcześniejszych orzeczeniach Sądu Najwyższego - możliwości złożenia oświadczenia o rezygnacji na zgromadzeniu wspólników bez obowiązku podjęcia uchwały o powołaniu pełnomocnika do tego umocowanego. Niewykluczone, że Sąd Najwyższy chciał zmienić dotychczasową linię orzeczniczą, mówiącą o możliwości skutecznego złożenia rezygnacji członka zarządu na zgromadzeniu wspólników.

Wydaje się, że Sąd Najwyższy stara się równoważyć interesy zarówno członka zarządu, jak i samej spółki, dążąc do tego, by w sp. z o.o., w której nie powołano rady nadzorczej, a zarząd jest jednoosobowy, nie doszło do sytuacji, w której spółka nie wiedziałaby, że nie posiada zarządu. Mogłoby bowiem dojść do sytuacji, w której ustępujący członek zarządu złożył rezygnację tylko jednemu wspólnikowi, ten zaś nie powiadomił o tym pozostałych wspólników, co godziłoby w zasadę pewności obrotu. Dlatego Sąd Najwyższy nakłada na ustępującego członka zarządu obowiązek zwołania zgromadzenia wspólników.

Jeżeli z przyczyn od niego niezależnych zgromadzenie wspólników nie powołało pełnomocnika, to wówczas ustępujący członek zarządu powinien złożyć oświadczenie wobec zgromadzenia wspólników, domagać się zamieszczenia informacji w tym zakresie w protokole zgromadzenia wspólników, a następnie skierować taki protokół do KRS, ewentualnie opisując całą zaistniałą sytuację. Ustawa o Krajowym Rejestrze Sądowym dopuszcza bowiem wnioskowanie przez sąd rejestrowy o ujawnienie faktów, których obowiązek ujawnienia miała sama spółka, a którego to obowiązku nie dopełniła. W takiej sytuacji sąd rejestrowy uprawniony będzie do wykreślenia ustępującego członka zarządu z akt spółki.

Po pierwsze członek zarządu ponosi odpowiedzialność za zobowiązania powstałe w okresie sprawowania mandatu. Po drugie oświadczenie woli o rezygnacji z funkcji członka zarządu jest jednostronną czynnością prawną wymagającą zakomunikowania innej osobie, jaką jest spółka. Zatem do czynności tej odnosi się regulacja wynikająca z art. 61 kodeksu cywilnego. Zgodnie zaś z tym przepisem, oświadczenie woli, które ma być złożone innej osobie, jest złożone z chwilą, gdy doszło do niej w taki sposób, że mogła zapoznać się z jego treścią. W takiej więc sytuacji ustępujący członek zarządu dla wszystkich kontrahentów nadal widnieje w KRS jako członek zarządu i powinien podjąć dalsze kroki w celu skutecznego złożenia swej rezygnacji. I tak wydaje się, że w przypadku, gdy zarząd jest jednoosobowy, a w spółce nie powołano rady nadzorczej, powinien on złożyć oświadczenie o rezygnacji wszystkim wspólnikom, jednocześnie wykazując przed sądem, iż zastosowanie unormowania zawartego w art. 210 par. 1 k.s.h. nie wchodziło w rachubę. W sytuacji natomiast, w której w spółce działa przynajmniej dwóch członków zarządu, a zgromadzenie wspólników nie chce się zebrać, zasadnym wydaje się złożenie oświadczenia o rezygnacji drugiemu członkowi zarządu i tym samym uwolnienie się od odpowiedzialności za zobowiązania spółki.

Mandat członka zarządu wynika z aktu powołania uchwałą zgromadzenia wspólników albo rady nadzorczej. Do pełnienia funkcji członka zarządu potrzebna jest sama taka uchwała, która dodatkowo określa wysokość jego wynagrodzenia. Z reguły jednak dodatkowo spółka zawiera z członkami zarządu albo umowę o pracę albo umowy cywilnoprawne. W związku z podpisaniem takich umów tworzą się dwa odrębne stosunki prawne: jeden na podstawie aktu powołania, a drugi - na podstawie umowy o pracę czy cywilnoprawnej. Skuteczne złożenie oświadczenia woli o rezygnacji z mandatu członka zarządu nie stanowi automatycznie wypowiedzenia stosunku pracy czy umowy cywilnoprawnej. Dlatego więc dla całkowitego zakończenia współpracy ze spółką potrzebne jest złożenie dwóch wypowiedzeń. Może się jednak zdarzyć, że członek zarządu zawarł ze spółką umowę o pracę z 3-miesięcznym okresem wypowiedzenia. Wówczas ustępujący członek zarządu po utracie mandatu nadal będzie pracować dla spółki, ale już nie jako członek zarządu. Trudno czasami określić zakres wykonywanych prac przez byłego członka zarządu na rzecz spółki. W przypadku umów cywilnoprawnych sytuacja przedstawia się prościej, ponieważ zazwyczaj w kontraktach menadżerskich zawarta jest klauzula, na podstawie której stosunek cywilnoprawny pomiędzy spółką a członkiem zarządu wygasa w chwilą wygaśnięcia mandatu.

@RY1@i02/2011/249/i02.2011.249.21500030b.802.jpg@RY2@

wojciech górski

Anna Bajerska, szef departamentu prawa korporacyjnego w Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy

Rozmawiał Mariusz Mosiołek

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.