Euro 2012, znak specjalnej troski
Każde użycie nazwy "Euro 2012" do celów komercyjnych bez zgody i wiedzy UEFA może zostać uznane za bezprawne. Boleśnie przekonały się o tym firmy, które za unijne pieniądze szkolą kadry do obsługi tej imprezy.
Zastrzeżonej nazwy mistrzostw używały tylko w nazwach swoich unijnych projektów lub na stronach internetowych, za których pośrednictwem prowadziły rekrutację na szkolenia. Teraz muszą zmienić nazwę domeny oraz zniszczyć materiały reklamowe, w których pojawia się nazwa "Euro 2012". A to oznacza niemałe wydatki. Agencja Rozwoju Innowacji na materiały promocyjne wydała około 17 tys. zł. Musi wycofać 700 ulotek i około 500 plakatów, a także zmienić treść umów zawartych z ponad 450 kursantami. Firmy twierdzą, że o wymaganiach UEFA nikt ich nie informował, gdy startowały w konkursie o dotacje.
O tym, że znak "Euro 2012" jest zastrzeżony, było wiadomo już w marcu ubiegłego roku. Jak podkreśla Tomasz Zahorski, koordynator ds. własności intelektualnej w spółce Pl.2012, w tym samym roku wszystkie instytucje publiczne zostały o tym poinformowane. Oznacza to, że również Ministerstwo Rozwoju Regionalnego musiało o tym wiedzieć. Tyle że nie poinformowało urzędów przyznających dotację. Te natomiast nie uprzedzały firm korzystających z unijnych pieniędzy o konsekwencjach używania zastrzeżonego znaku. W efekcie muszą teraz płacić za urzędniczą niekompetencję.
UEFA ostrzega, że używanie kombinacji słów lub symboli nawiązujących do mistrzostw w piłce nożnej będzie traktowane jako marketing pasożytniczy, za co grozi sąd.
Beata Lisowska
współpraca Tomasz Żółciak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu