Spółka nie powinna mieć 1 zł kapitału
WOJCIECH J. KATNER - Test wypłacalności powinien funkcjonować obok, a nie zamiast obecnych środków ochrony wierzycieli
Projekt zgłosiło grono naukowców, którzy uznali, że idąc z duchem europejskim, mimo że nie została zmieniona druga dyrektywa, tzw. kapitałowa, powinno się doprowadzić do reformy struktury majątkowej spółki z o.o. W szczególności założenie wariantu, w którym mogłaby ona posiadać kapitał zakładowy w wysokości 1 złotego. Dotychczas minimalny kapitał spółki z ograniczoną odpowiedzialnością wynosił 5 tys. złotych, co jest kwotą śmieszną.
Efekt będzie taki, że przestanie ona być jakąkolwiek spółką kapitałową. Przy założeniu, że spółki z kapitałem minimalnym 1 złoty mogą mieć udziały bezkapitałowe, tylko przez wniesienie wkładu. Będzie to zupełnie nieczytelne rozwiązanie. Choćby ze względu na to, że co roku sprawozdanie finansowe musi być uwidocznione na pokrycie tego kapitału. A w przypadku spółki, która ma tylko majątek, ale nie przedstawia sprawozdania - będzie to niejasne. Wreszcie, przecież spółka z o.o. została wymyślona 120 lat temu, aby można było określić odpowiedzialność spółki całym majątkiem, a ryzyko wspólników opiera się na wkładach, które wnieśli na kapitał zakładowy i które ewentualnie mogą przepaść. W związku z tym kupuje się poprzez te wkłady nieodpowiedzialność osobistą, która obowiązuje w spółce osobowej.
Otóż to. Jest cały szereg innych argumentów wskazujących na to, że tworzenie takiej spółki jest niemądre, jako spółki będącej podtypem spółki z o.o.
W toku wymiany zdań doszliśmy do wniosku, że nie uniknie się reformy majątkowej spółki z o.o. ze względu na konkurencyjność innych krajów, w których się zaczyna kwestionować wagę gwarancyjnego charakteru kapitału zakładowego. W związku z tym trzeba umożliwić przedsiębiorcy także utworzenie takiej spółki kapitałowej. Ze względu na art. 3 k.s.h. spółka musi mieć wkłady wspólników, nawet w wysokości 1 złotego (tak jak to jest w wielu krajach UE - z tym że kapitał wynosi 1 euro).
Tak, ale jeśli mimo to będzie się forsować ten projekt, to lepiej żeby nie była to spółka z o.o., tylko inna spółka, usytuowana pomiędzy spółkami osobowymi a spółkami kapitałowymi. Jeśli nie udałoby się przekonać twórców, że nie powinna być to spółka kapitałowa - to należy ją inaczej nazwać i oznaczyć. Może to być, jak w Niemczech od 2000 roku - spółka tymczasowa. W związku z tym wspólnicy będą zmuszeni większą część swojego zysku kierować na dokapitalizowanie spółki, np. do minimum 25 tys. euro, jak w Niemczech. Oczywiście spółka, która nie ma zapisanego w dokumentach kapitału zakładowego, jest mniej pewna niż ta, która musi kapitał wykazywać.
Test wypłacalności powinien funkcjonować obok, a nie zamiast obecnych środków ochrony wierzycieli. Służy on zabezpieczeniu wypłacalności spółki ze względu na wypłaty wspólnikom, a więc do wewnątrz. Niewątpliwie jest przydatny. Nie krytykuję go, tylko twierdzę, że nie ma zastępować, lecz uzupełniać obecne środki.
Propozycja ta nie znalazła większego poparcia. Problem odpowiedzialności odszkodowawczej z art. 299 k.s.h. został wyrażony w uchwale SN siedmiu sędziów, ale większość prawników się z nią nie zgadza. Jeśli już poprawiać ten przepis, to w kierunku gwarancyjnego charakteru członków zarządu za zobowiązania niewypłacalnej spółki. Wtedy poszerza się odpowiedzialność względem wierzycieli. Wierzyciele muszą uzyskać pełne zaspokojenie.
@RY1@i02/2011/110/i02.2011.110.183.011a.001.jpg@RY2@
Fot. Marek Matusiak
Wojciech J. Katner, sędzia Sądu Najwyższego, profesor prawa handlowego na Wydziale Prawa Uniwersytetu Łódzkiego
Rozmawiała Katarzyna Żaczkiewicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu