Koncentracje będą szybsze. Teoretycznie
Prawo regulujące zasady łączenia się firm jest od wielu lat takie samo. Rząd przygotował więc projekt zmian, który ma sprostać oczekiwaniom biznesu
Co roku Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) prowadzi około 200 spraw dotyczących kontroli koncentracji. I choć w większości z nich decyzja wydawana jest średnio po 59 dniach, to zdaniem rządu termin ten należy skrócić. Aby to osiągnąć, trzeba dokonać zmian w prawie. Dlatego też UOKiK przygotował projekt nowelizacji ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów (t.j. Dz.U. z 2007 r. nr 3, poz. 31 ze zm.), w który przewiduje, że w nieskomplikowanych przypadkach postępowanie przed organem antymonopolowym będzie się kończyło już po miesiącu od zgłoszenia zamiaru koncentracji.
Prawnicy chwalą zmiany. Zaznaczają jednak, że przepisy nadal będą pozostawiały UOKiK zbyt dużo swobody w przedłużaniu terminu na zakończenie postępowania koncentracyjnego.
Dwa etapy
Zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami postępowanie koncentracyjne przed UOKiK jest jednoetapowe dla wszystkich przypadków. Oznacza to, że zarówno sprawy o potencjalnie dużym wpływie na rynek, jak i te mniej istotne są rozpatrywane w takim samym trybie i kończone w jednakowym terminie, czyli w ciągu dwóch miesięcy. A to mało racjonalne rozwiązanie. UOKiK proponuje więc wprowadzenie dwuetapowego postępowania. W pierwszym postępowania będą kończyły się po miesiącu.
- Do tej pierwszej fazy będą kierowane sprawy proste. Szacujemy, że trafi do niej co najmniej 80 procent przypadków. Z kolei w sytuacji, gdy będziemy wiedzieli, że sprawa jest trudniejsza albo wymaga pogłębionych badań rynkowych, będziemy przekazywali do fazy drugiej, która będzie trwała do czterech miesięcy - tłumaczy Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel, prezes UOKiK.
Dodaje, że ta propozycja to odpowiedź na potrzeby, jakie zgłaszali przedsiębiorcy.
Nic więc dziwnego, że spotkała się także z aprobatą prawników.
- Pomimo pewnych niedociągnięć proponowane zmiany ocenić należy pozytywnie. Stanowią one istotny krok w kierunku usprawnienia postępowania i polepszenia współpracy stron, przyczyniając się do zwiększenia pewności obrotu prawnego na polskim rynku - komentuje Michał Bala, prawnik w kancelarii prawnej Pieróg & Partnerzy.
Duża swoboda
O jakie niedociągnięcia chodzi?
- Nowa ustawa utrzymuje obowiązującą dzisiaj zasadę, zgodnie z którą do terminu postępowania nie wlicza się np. okresów oczekiwania urzędu na uzupełnienie informacji przez przedsiębiorców - zauważa Jacek Giziński, radca prawny, partner w kancelarii DLA Piper.
Tak więc, jego zdaniem, skuteczność nowych rozwiązań będzie w dużym stopniu zależała od praktyki ich stosowania przez urząd, któremu pozostawiona zostanie swoboda zadawania pytań przedłużających de facto postępowanie, a także możliwość wydawania niezaskarżalnych postanowień przedłużających ustawowy termin o dodatkowe cztery miesiące.
Podobnie te zmiany ocenia dr Bartosz Turno, LL.M., prawnik z kancelarii WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr. W jego opinii przesłanki pozwalające na przedłużanie postępowania są bardzo elastyczne.
- W praktyce może się więc okazać, że większość spraw i tak nie zakończy się w ciągu jednego miesiąca - zgłasza obawy dr Turno.
Z kolei Michał Bala zwraca uwagę, że niewystarczająco precyzyjne określenie przesłanek do dokonania takiego przedłużenia może w praktyce przełożyć się na zmniejszenie pewności przedsiębiorców co do terminu uzyskania decyzji.
Urząd wyjaśnia jednak, że przedsiębiorcy będą informowani o tym, że postępowanie w ich sprawie trafi do II fazy - dostaną bowiem postanowienie wraz z uzasadnieniem.
- Zmiany mają przede wszystkim ułatwić życie polskim przedsiębiorcom, ale także umożliwić prowadzenie bardziej efektywnej kontroli koncentracji. Trzeba bowiem mieć świadomość, że nasz rynek w ciągu ostatnich kilkunastu lat uległ dużemu przeobrażeniu. A przepisy koncentracyjne nie zmieniały się przez ten czas niemal w ogóle. Tymczasem wiele rynków jest obecnie bardzo skonsolidowanych i nie jest prawdą, że badanie koncentracyjne w każdej sprawie może być zakończone w ciągu miesiąca czy dwóch - broni zmian prezes Krasnodębska-Tomkiel.
Dodaje, że urząd musi mieć możliwość w sposób rzetelny, w oparciu o analizy ekonomiczne, zbadać rynek, jeżeli istnieją podejrzenia, że planowana transakcja spowoduje istotne ograniczenia dla konkurencji.
Zbyt mało zmian
Ale prawnicy krytykują projekt nie tylko za to, co się w nim znalazło, ale także za to, czego tam nie ma.
- Projekt nie przewiduje niestety formalnych konsultacji prenotyfikacyjnych z przedsiębiorcami, co pozwoliłoby urzędowi jeszcze przed formalnym zgłoszeniem wyłapać sprawy potencjalnie wymagające szczegółowego rozpatrzenia w II fazie - wskazuje dr Turno.
Ponadto jego zdaniem powinny zostać wprowadzone dwa formularze zgłoszenia koncentracji - jeden dla spraw prostych, drugi dla skomplikowanych. W stosunku do tych pierwszych powinien on ulec uproszczeniu i skróceniu.
- Utrzymywanie takiego samego zakresu wymaganych informacji i dokumentów w odniesieniu do spraw nieskomplikowanych oraz tych spraw, w których możliwe jest ograniczenie konkurencji na skutek dokonania koncentracji, nakłada na wielu przedsiębiorców całkowicie zbędne obowiązki informacyjne. Przedłuża to przygotowanie zgłoszenia i podnosi jego koszty - stwierdza Bartosz Turno.
Z kolei Michał Bala zwraca uwagę, że projekt nie dotyka w ogóle istotnego tematu, jakim jest doprecyzowanie pojęcia koncentracji. Tymczasem - jego zdaniem - w obecnym kształcie budzi ono liczne wątpliwości, w szczególności w kontekście wpływu trwałości przejęcia na obowiązek zgłoszenia koncentracji.
Więcej dialogu
UOKiK podkreśla, że zmiany mają również wprowadzić większą transparentność przy podejmowaniu decyzji.
- Jeżeli będą jakieś zastrzeżenia co do koncentracji i w związku z tym będziemy rozważali wydanie jej zakazu, przedsiębiorcy dowiedzą się o tym jeszcze przed decyzją urzędu. Chcemy, aby mieli oni w takiej sytuacji możliwość przedstawienia nam kontrargumentów już na tak wczesnym etapie - tłumaczy Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel.
- Zmiana ta daje możliwość lepszej współpracy pomiędzy UOKiK a przedsiębiorcami, mogącej skutkować wypracowaniem odpowiedniego rozwiązania, a tym samym uniknięcia w niektórych przypadkach decyzji negatywnych - chwali propozycje Michał Bala.
Dziś zarówno sprawy o dużym wpływie na rynek, jak i mniej istotne toczą się w tym samym trybie
@RY1@i02/2013/180/i02.2013.180.18300040c.803.jpg@RY2@
Koncentracje w statystykach
Małgorzata Kryszkiewicz
malgorzata.kryszkiewicz@infor.pl
Projekt wpłynął do laski marszałkowskiej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu