Poprawi się sytuacja spółek z potencjałem, choć bez kapitału
Prawo handlowe
Spółki handlowe czeka w przyszłym roku rewolucja. Przewiduje to upubliczniony właśnie projekt ustawy zmieniającej kodeks spółek handlowych.
Wszystkie spółki handlowe, także osobowe, czyli takie jak jawna lub komandytowa, będzie można zawiązać na formularzach w systemie teleinformatycznym. Będzie też wolno zmieniać umowę podmiotu przez internet. Bez koniecznego udziału w tej procedurze - jak dziś - notariusza. Fundamentalna zmiana dotyczy jednak spółek z ograniczoną odpowiedzialnością. W nowym stanie prawnym pojawią się bowiem prócz tradycyjnych spółek z o.o. takie, które będą miały udziały beznominałowe, o nieokreślonej w umowie spółki wartości. Będziemy więc mieli do czynienia z trzema rodzajami spółek z o.o. w obrocie - z udziałami o określonej wartości, z udziałami wyłącznie beznominałowymi i z formą mieszaną. Zostanie również zniesione ustawowe minimum kapitału zakładowego. Będzie on mógł wynosić złotówkę zamiast co najmniej 5 tys. złotych, tak jak obecnie. Udziały bez wartości nominalnej będą niepodzielne. Nie będą przy tym stanowiły ułamka ani kapitału udziałowego, na który będzie wpłacana cena za nie, ani kapitału zakładowego tam, gdzie taka wartość istnieje. Nadal jednak wszystkie udziały będą obejmowane za wkłady pieniężne lub aporty, czyli rzeczy lub prawa. Jedynym ograniczeniem stanie się konieczność zawarcia umowy nowej spółki u notariusza.
Rezygnacja z kapitału zakładowego wiąże się z wprowadzeniem testu wypłacalności. Poprzedzałby on każdą wypłatę z majątku spółki na rzecz wspólników.
- I na tym właśnie polega wzmocnienie pozycji wierzycieli w porównaniu z tym, co dziś gwarantuje im pięciotysięczny kapitał zakładowy spółki - podkreśla prof. Tomasz Siemiątkowski, współautor projektu, członek zespołu ds. prawa spółek w komisji kodyfikacyjnej prawa cywilnego.
Wielu oceniających proponowaną ustawę uważa jednak, że skoro system stosowania prawa handlowego jest tak niewydolny, że ciągle obowiązkowe roczne sprawozdania finansowe składa sądom rejestrowym zaledwie połowa spółek, to również z testami wypłacalności może być kłopot.
- Ale przecież esencją spółki kapitałowej wcale nie jest kapitał zakładowy, lecz oddzielenie majątku wspólników od majątku spółki osoby prawnej. Istotą jest także brak swobody wspólników w dysponowaniu majątkiem spółki. Stąd waga testu wypłacalności. Poza tym spółki będą musiały tworzyć kapitał zapasowy, z którego byłyby pokrywane przyszłe straty - broni projektu prof. Michał Romanowski z Uniwersytetu Warszawskiego, członek komisji kodyfikacyjnej prawa cywilnego.
- Uzasadnienie wprowadzenia udziałów beznominałowych tym, że kapitał zakładowy nie jest elementem konstrukcyjnym spółek kapitałowych, to humbug - kwituje profesor Andrzej Kidyba, specjalista w dziedzinie prawa spółek z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, choć nie jest on przeciwnikiem wszystkich proponowanych zmian.
Projektodawcom chodziło jednak przede wszystkim o to, by udziały beznominałowe uelastyczniły sposób przenoszenia praw właścicielskich w spółkach.
- Przedsiębiorca bez dostatecznych środków na bieżące wydatki, lecz dysponujący np. wysoką technologią, będzie mógł łatwiej znaleźć inwestora. Dlatego powinien to być wielki sukces w uzdrawianiu wielu spółek - dodaje prof. Siemiątkowski.
Dobromiła Niedzielska-Jakubczyk
dobromila.niedzielska@infor.pl
Projekt skierowany do konsultacji
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu