Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo handlowe i gospodarcze

Traktujmy tak samo lekceważenie sądów jak urzędów skarbowych

Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Roczne sprawozdania finansowe składa sądom rejestrowym zaledwie połowa zobowiązanych spółek. Niezbędne są kary czy wystarczy perswazja?

Co roku wałkujemy ten sam problem polegający na stanowczo zbyt częstym nieskładaniu sprawozdań finansowych przez spółki handlowe do Krajowego Rejestru Sądowego. Zdaje się jednak, że to gadanie po próżnicy.

Wcale nie. Należałoby tylko wprowadzić kilka zmian.

Ilekroć organy nie umieją wyegzekwować prawa, to pojawia się propozycja nowelizacji.

Nie chodzi o politykę. Proponuję głęboką zmianę systemowego myślenia o prawie przedsiębiorców do informacji. Dlatego uważam, że nastał czas, żeby powstała grupa robocza ministerstw sprawiedliwości, gospodarki i finansów oraz komisji legislacyjnych do spraw reformy prawa karnego i prawa cywilnego, która powinna sprawdzić, jak funkcjonuje system informacyjny w gospodarce, biorąc za punkt wyjścia zasadę jawności. Koniecznej zmianie służyłoby przełamanie zasady, zgodnie z którą prymat ma raportowanie do urzędów skarbowych.

Skoro przedsiębiorcy składają sprawozdania władzom skarbowym, a nie spieszą się z tym samym do Krajowego Rejestru Sądowego, to może należałoby poprzestać na spełnieniu tego pierwszego obowiązku?

Przeciwnie. W ten sposób znieślibyśmy, a nie ugruntowali jawność informacji o przedsiębiorcach. Dlatego należy dążyć do tego, żeby to KRS był podstawowym systemem wiedzy o przedsiębiorcach. Żeby był rodzajem recepcji wprowadzonego już jednego okienka, czyli głównym miejscem, w którym firmy pokazywałyby swoją sytuację i wypełniały zobowiązania również wobec organów podatkowych.

Dlaczego to takie ważne?

Bo to w sądzie rejestrowym jeden przedsiębiorca może dowiedzieć się o drugim tego, czego potrzebuje do prowadzenia z nim interesów.

Jaki potencjał ma spółka kontrahenta?

Sprawozdanie finansowe pokazuje, jaka jest siła spółki, czyli obrót, i jaka jest jej rentowność. No bo czasem taki przedsiębiorca ma świetne wyniki sprzedaży, ale ciągle boryka się z kłopotami, ponieważ korzysta z obcego finansowania. Wówczas koszty kredytu albo pożyczki pożerają jego dochody. Potencjalny inwestor dowiaduje się w takiej sytuacji, że może wejść w ten biznes po dokapitalizowaniu go. Wierzyciele również mają prawo sprawdzać, czy w ostatnim roku obroty spółki wzrosły i czy możliwości egzekucyjne wobec niej się utrzymują. Bo przecież nie od razu trzeba iść do sądu, kiedy dłużnik nie płaci. Warto natomiast monitorować jego sytuację.

Ale jak wymusić wypełnianie obowiązku na tych, którzy go lekceważą? Przecież sądy rejestrowe mogą reagować tylko w ograniczony sposób.

No właśnie. Po pierwsze dlatego, że nie są w stanie bez przeglądania wszystkich umów i statutów ocenić, ilu przedsiębiorców ma krzywy rok obrotowy, tzn. w ilu przypadkach nie pokrywa się on z rokiem kalendarzowym. Dlatego potrzebna jest niewielka nowelizacja ustawy o KRS i taka przebudowa systemu elektronicznego, żeby pokazywał automatycznie, że ci, którzy mają taki obowiązek, nie złożyli sprawozdań w terminie. Cała ta procedura musi zaczynać się już na poziomie wypełniania formularzy przy zgłaszaniu spółki do rejestru. A potrzebne jest tylko dodatkowe pole, które wypełniałby każdy, kto chce mieć rok obrotowy niepokrywający się z kalendarzowym. System elektroniczny brałby taką informację pod uwagę i zawsze po szybkim przeszukaniu wykazywałby, kiedy przedsiębiorca nie złożył wymaganych dokumentów. Referendarze, którzy sprawdzaliby te informacje, mogliby niezwłocznie przedstawiać sędziom projekty postanowień, które byłyby początkiem postępowania przymuszającego.

W ten sposób ułatwiliśmy pracę sądom, ale nie ułatwiliśmy nikomu dostępu do sprawozdań.

Już ułatwiamy. Myślę, że nastał też właściwy moment, żeby pomyśleć o elektronicznym dostępie do sprawozdań finansowych spółek. No bo teraz one są składane w formie papierowej i żeby je przejrzeć, trzeba jeździć do sądu siedziby spółki. Gdyby natomiast powstała jednolita, centralnie zarządzana platforma elektroniczna dla wszystkich przedsiębiorców, na której wieszaliby swoje sprawozdania finansowe, to w ogóle problemu by nie było. Wszyscy kupowaliby sobie miejsce na takim e-słupie ogłoszeniowym i mieliby identyczny dostęp do obowiązkowo publikowanych przez spółki dokumentów - i urząd skarbowy, i sąd rejestrowy, i kontrahenci. Mogłoby się to dziać tak jak w wypadku metody zalecanej przez europejską dyrektywę dotyczącą publikacji planów połączenia i podziałów spółek. Sądzę, że taka przebudowa systemu, biorąc pod uwagę miliony już wydane na digitalizację w Ministerstwie Sprawiedliwości, nie byłaby nieosiągalna. Poza tym jestem zwolennikiem podwójnego zabezpieczenia polegającego na tym, że przedsiębiorca powinien z jednej strony wysyłać papierowe sprawozdanie do sądu, póki ten może jeszcze je przechowywać, a poza tym wieszać je na powszechnie dostępnej stronie internetowej.

Poprawiliśmy więc metodę publikacji i dostępność składanych dokumentów, ale ciągle mamy problem z tymi, którzy nie wypełniają ustawowego obowiązku...

Nie brzmi to atrakcyjnie dla niesubordynowanych, ale należałoby skorelować karalność. Dziś bowiem menedżerowie są w stanie zaakceptować nałożenie na nich przez sąd rejestrowy grzywny, którą zresztą pokrywa za nich zazwyczaj spółka, a nawet inny rodzaj odpowiedzialności prewencyjnej czy quasi-odszkodowawczej, na którą uruchamiają polisę OC, natomiast obawiają się jak ognia popełnienia przestępstwa karno-skarbowego. Bo wyłączałoby ono ich z pełnienia funkcji kierowniczych w spółkach. Dlatego jedna sankcja dla łamiących prawo w US i w KRS mogłaby być dobrą metodą na poprawienie skuteczności regulacji.

Czy w takim razie proponuje pan, żeby zdjąć obowiązek ścigania za brak sprawozdań z sądów rejestrowych i przerzucić go na organy ścigania?

Właśnie. Gdyby pojawił się system ścigania karnego za nieskładanie rocznych sprawozdań i w US, i w sądach rejestrowych, to taki obowiązek przejąłby właściwy organ ścigania karnego. Mógłby zostać wydzielony prokurator w prokuraturze, gdzie mieszczą się wydziały KRS sądów rejonowych. Dostawałby automatycznie listę i wszczynałby postępowanie wyjaśniające. Mógłby np. wysyłać funkcjonariusza policji, który w postępowaniu rozpoznawczym stwierdzałby, czy spółka przypadkiem nie zniknęła, co się niestety zdarza. Wtedy można by było się zastanowić, czy nie ustanowić kuratora dla takiego podmiotu itd. Tam zaś, gdzie byłaby po temu podstawa, prokurator stawiałby zarzuty albo zarząd dobrowolnie poddawałby się karze. A niejako przy okazji mam nadzieję, że udałoby się wzmóc szacunek dla prawa. Jak można tolerować sytuację, w której podmiot pamięta o złożeniu sprawozdania władzom skarbowym, a lekceważy ten sam obowiązek wobec sądu rejestrowego?

Stosowny przepis powinien się znaleźć...

Skoro mamy system prawa, to powinien on być umieszczony w kodeksie karnym skarbowym. Po to, żeby nie mnożyć regulacji karnych szczegółowych, czyli pozakodeksowych przepisów karnych. K.k.s. jest ustawą chroniącą porządek publiczny w dziedzinie obrotu gospodarczego. Niemniej już dawno wykroczył poza granice czysto fiskalne. Dlatego jest to właściwe miejsce. Tym bardziej że jest to ustawa, która daje również wszystkie potrzebne gwarancje oskarżonemu. W k.k. przepisy karne dotyczące gospodarki służą ochronie kontrahentów. Ochroną porządku publicznego bardziej zajmuje się k.k.s. Dlatego należy zastąpić dobrze skonstruowanym przepisem w tej ustawie wszystkie inne dotyczące nieprowadzenia ksiąg rachunkowych. Dziś ten, kto ukrył cały obrót przed organem podatkowym, płaci trochę grzywny i ma święty spokój. Po zmianie karę wymierzałby sąd karny, ponieważ tylko on daje gwarancję właściwej oceny odpowiedzialności. Można by było stosować obecnie wykorzystywane instrumenty, takie jak np. wyrok nakazowy w postępowaniu karnym. Zresztą na gruncie ustawy karnej skarbowej oskarżeni wykazują mniejszą wojowniczość. Dlatego jeśli przełożymy to podejście na grunt stosunków przedsiębiorcy z sądem rejestrowym, to pojawi się trudna do osiągnięcia obecnie dyscyplina.

A wszystko po to, żeby przedsiębiorcy byli lepiej chronieni?

Taki byłby ostateczny skutek, ponieważ bez sprawozdań finansowych ciągle to oni najmniej wiedzą o kontrahentach.

@RY1@i02/2014/143/i02.2014.143.07000020a.802.jpg@RY2@

WOJTEK GÓRSKI

Radosław Potrzeszcz adwokat, starszy partner w kancelarii Głuchowski Siemiątkowski Zwara

Rozmawiała Dobromiła Niedzielska-Jakubczyk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.