Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo handlowe i gospodarcze

Gorset dla przedsiębiorców powinien być coraz luźniejszy

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Przedstawiciele biznesu z sentymentem wspominają ustawę Wilczka. Jednak nie była ona aż tak liberalna, jak wydaje się niektórym

Ministerstwo Gospodarki zamierza przygotować nową ustawę o swobodzie działalności gospodarczej. - Zmienione przepisy powinny zagwarantować przedsiębiorcom większe prawa w relacji z organami państwa - tłumaczył na spotkaniu z dziennikarzami w grudniu 2013 r. wicepremier, minister gospodarki Janusz Piechociński.

Problemów firm do tej pory nie rozwiązały bowiem nawet ustawy deregulacyjne, mimo że uprościły procedury podatkowe, doprowadziły do redukcji niektórych obciążeń administracyjnych i ułatwiły dostęp do niektórych zawodów. Dlatego przedsiębiorcy domagają się nowej ustawy określającej podstawowe zasady prowadzenia działalności gospodarczej. Niektórzy proponują przy tym powrót do zasady ujętej w ustawie o działalności gospodarczej z 1988 r. (Dz.U. nr 41, poz. 324 z późn. zm.), że w przedsiębiorczości wszystko, co nie jest zabronione przez prawo, jest dozwolone. Twierdzą, że nie ma do tego żadnych przeszkód prawnych, nawet w przepisach unijnych. I z sentymentem wspominają akt nazywany ustawą Wilczka - od nazwiska ówczesnego ministra przemysłu Mieczysława Wilczka - który okazał się pierwszym krokiem na drodze od gospodarki centralnie planowanej do wolnego rynku.

Art. 1 i 4 ustawy stanowiły wówczas, że podejmowanie i prowadzenie działalności gospodarczej jest wolne i dozwolone każdemu na równych prawach, z zachowaniem warunków określonych w przepisach; natomiast podmioty gospodarcze mogą w ramach prowadzonej działalności gospodarczej dokonywać czynności oraz działań, które nie są przez prawo zabronione.

Zwolennicy takiego powrotu do przeszłości zapominają jednak, że ustawa zawierała przepisy ograniczające dostęp do wykonywania działalności w niektórych gałęziach gospodarki. Nakładała m.in. obowiązek uzyskania koncesji w znacznie większej liczbie branż niż obecnie.

- Ustawa z 1988 r. o działalności gospodarczej miała 54 artykuły i 5 stron. Na jej podstawie - bez infrastruktury, banków, dotacji z Unii Europejskiej - polscy przedsiębiorcy stworzyli 6 milionów miejsc pracy - przypomniał Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Zwrócił przy tym uwagę, że dobra pierwsza wersja ustawy była potem nowelizowana 40 razy, co spowodowało, że polską gospodarkę zaczął dusić gorset nadmiaru przepisów i złego prawa.

Pod koniec obowiązywania ustawa o działalności gospodarczej miała wprawdzie nadal 54 artykuły, ale objętość jej wzrosła do 19 stron: przybyło dodatkowych unormowań np. nakładających nowe obowiązki na przedsiębiorców, dotyczące posiadania rachunku bankowego i gromadzenia oraz wydatkowania pieniędzy za jego pośrednictwem przy większych płatnościach w kontaktach z innymi przedsiębiorcami. Wzrosła też liczba wymaganych koncesji. Pierwsza wersja ustawy przewidywała 11 przypadków, w których uzyskanie koncesji jest konieczne. Były to: wydobywanie kopalin, przetwórstwo i obrót metalami i kamieniami szlachetnymi, wytwarzanie i obrót materiałami wybuchowymi, wytwarzanie środków farmaceutycznych, wyrobów tytoniowych, wyrób, oczyszczanie i odwadnianie spirytusu, transport morski i lotniczy, prowadzenie aptek, obrót dobrami kultury, obrót z zagranicą niektórymi towarami oraz usługi ochrony mienia i osób, detektywistyczne i w sprawach paszportowych. Po zmianach liczba z 11 wzrosła do 19, dodano m.in.: usługi kurierskie, międzynarodowy transport drogowy, prowadzenie agencji celnych, produkcję oraz dystrybucję tablic rejestracyjnych pojazdów.

Obowiązująca dziś ustawa z 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej (t.j. Dz.U. z 2013 r., poz. 672 z późn. zm.) ma aż 111 artykułów i 54 strony, a przedsiębiorcy uważają ją za poważną barierę przy uruchamianiu firmy. Natomiast wymaga ona koncesji tylko w siedmiu branżach: poszukiwanie i rozpoznawanie złóż, wytwarzanie i obrót m.in. materiałami wybuchowymi, bronią i amunicją, wytwarzanie, przetwarzanie, magazynowanie, dystrybucja i obrót paliwami i energią, przesyłanie dwutlenku węgla, ochrony osób i mienia, przewozy lotnicze, prowadzenie kasyna gry i rozpowszechnianie programów radiowych i telewizyjnych. Zrezygnować z nich, zdaniem legislatorów, nie można. Chodzi tu bowiem o konieczną reglamentację działalności w branżach wrażliwych dotyczących zdrowia, życia bądź bezpieczeństwa państwa.

Powoli następuje jednak złagodzenie wymogów i ułatwianie dostępu do wykonywania działalności przez wprowadzanie przepisów deregulacyjnych. Pierwszą transzę profesji otworzyła ustawa z 13 czerwca 2013 r. o zmianie ustaw regulujących wykonywanie niektórych zawodów (Dz.U. z 2013 r., poz. 829), która redukuje wymogi niezbędne do prowadzenia wielu rodzajów działalności, znosi reglamentację niektórych zawodów (np. pośrednika w obrocie nieruchomościami) i rezygnuje z licencji np. pracownika ochrony fizycznej.

Ustawa z 1988 r. miała 5 stron i 54 artykuły. I zdaniem przedsiębiorców była bardzo dobra

@RY1@i02/2014/013/i02.2014.013.18300070j.803.jpg@RY2@

Obowiązki biurokratyczne obciążające przedsiębiorców

Małgorzata Piasecka-Sobkiewicz

malgorzata.piasecka@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.