Sięgnąłeś po środki z UE? Możesz być bankrutem
AKTUALNOŚCI Wiele spółek współfinansujących swoje projekty z udziałem dotacji unijnych mogło od 1 stycznia br. stać się niewypłacalnymi. I teraz, zgodnie z prawem, ich menedżerowie są zobowiązani do złożenia wniosku o upadłość
Wszystko przez niefortunnie sformułowane przepisy w ramach nowelizacji ustawy z 28 lutego 2003 r. - Prawo upadłościowe (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 233 ze zm.; dalej p.u.) oraz ustawy z 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 101 ze zm.; dalej: k.p.c.). Zgodnie z art. 11 prawa upadłościowego dłużnik jest niewypłacalny wtedy, gdy jego zobowiązania przekraczają wartość jego majątku, a stan ten utrzymuje się przez 24 miesiące. Nie wlicza się przy tym do tego majątku mienia, które jest wyłączone od egzekucji. Problem w tym, że art. 831 par. 2 k.p.c. stanowi, iż jednym ze składników wyłączonych spod egzekucji są właśnie środki powstałe w ramach finansowania ze środków UE. W efekcie w wielu spółkach, w których główny majątek stanowią inwestycje współfinansowane ze środków unijnych, o stan opisanej niewypłacalności nie jest trudno.
Przykładowo: do takiej sytuacji może dojść, jeśli start-up zrealizował z unijnych pieniędzy dużą inwestycję i nie zdążył jeszcze zgromadzić innego majątku, a jednocześnie posiada zobowiązania związane z prowadzoną bieżącą działalnością. W świetle obowiązujących przepisów jeżeli stan ten utrzymuje się przez 24 miesiące, spółka powinna złożyć wniosek o upadłość. W przeciwnym wypadku członkom zarządu spółki grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku (zgodnie z art. 586 ustawy z 15 września 2000 r. - Kodeks spółek handlowych; t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 1578 ze zm.).
Zdaniem Bartosza Groelego, wiceprezesa Instytutu Allerhanda i partnera w kancelarii Tomasik, Pakosiewicz, Groele - to niefortunne zestawienie przepisów rodzi niezwykle istotny dla przedsiębiorców problem. Mimo że często faktycznie jest to tylko papierowe bankructwo.
Choć spór prawny w tej kwestii jest jeszcze nierozstrzygnięty, zagadnienie zostało dostrzeżone i już zaczęły się żarliwe dyskusje.
Nieścisłość w regulacjach widzi również Piotr Zimmerman, radca prawny w kancelarii Zimmerman i Wspólnicy. Zwraca uwagę, że problem rodzi dalsze konsekwencje: banki mogą uznać inwestowanie w spółki wspomagane w znacznym stopniu środkami unijnymi za zbyt ryzykowne. A to może przedsiębiorstwom zamykać drogę do podejmowania jakichkolwiek nowych inwestycji. - Banki mogą bowiem uznać inwestycje w takie firmy za czynność niebezpieczną - wyjaśnia mec. Zimmerman. Z kolei radca prawny Jerzy Kozdroń, były wiceminister sprawiedliwości, który odpowiadał za projekty nowelizacji prawa upadłościowego, przyznaje, że przedsiębiorcy rzeczywiście są zobowiązani do złożenia wniosku o upadłość i że wynika to z niefortunnego brzmienia przepisów. Powstaje jednak wątpliwość, czy na pewno muszą go złożyć już teraz.
- Stan upadłości musi się utrzymywać przez 24 miesiące, ale w mojej opinii początek biegu tego terminu należy liczyć dopiero od wejścia w życie przepisów, a więc od 1 stycznia 2016 r. - mówi mec. Groele. A zatem obowiązek złożenia wniosku o upadłość powstanie najwcześniej 30 dni po 1 stycznia 2018 r. Ekspert ma nadzieję, że do tego czasu wątpliwości w tym zakresie zostaną rozwiane. Z kolei Krzysztof Brysiewicz z Kacelarii Crido Legal J. Ziółek i Wspólnicy, który jako jeden z pierwszych zauważył problem, zwraca uwagę, że obowiązek złożenia wniosku o upadłość zaktualizował się już od 1 stycznia 2016 r.
Eksperci są zdania: przepisy trzeba zmienić albo powinny wypowiedzieć się na ten temat sądy. A jeśli zmieniać, to jak? Co do tego nie ma jednomyślności. Mecenas Kozdroń uważa, że jedynym wyjściem z patowej sytuacji jest niezwłoczne przeprowadzenie nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego poprzez przeredagowanie art. 831 par. 2 bądź całkowite jego usunięcie.
- Syndyk powinien bowiem już teraz mieć możliwość uwzględnienia wartości wkładu własnego w projekt realizowany częściowo ze środków unijnych - uważa mec. Kozdroń.
W niektórych sektorach korzystanie ze środków UE stało się zjawiskiem powszechnym, powszechne może być więc pozostawanie przez te podmioty w stanie niewypłacalności zadłużeniowej
Jakub Styczyński
C2-3
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu