Bitcoin nie posłuży terrorystom i praniu pieniędzy
Giełdy kryptowalut (np. bitcoina czy litecoina) będą musiały spełniać wymogi określone w ustawie o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu. Nowe obowiązki zaczną obowiązywać już w drugiej połowie 2018 r. - dowiedział się DGP.
Rozwiązanie to przygotowało Ministerstwo Finansów, a gorąco popierają je Komisja Nadzoru Finansowego i Narodowy Bank Polski. Zarazem - o dziwo - jego entuzjastami jest też wielu przedsiębiorców prowadzących giełdy kryptowalut. Już teraz bowiem część z nich w imię bezpieczeństwa stosuje się do wymogów, do których teoretycznie nie muszą się stosować.
Przepisy znajdą się w ustawie wdrażającej unijną dyrektywę AMLD IV. Przewiduje ona, że jednym z podmiotów zobowiązanych do wypełniania wymogów będą właśnie giełdy kryptowalut. Co to oznacza?
- Wskazane podmioty będą musiały stosować wobec swoich klientów środki bezpieczeństwa finansowego zgodnie z ustawą, podobnie jak robią to inne instytucje obowiązane. Dzięki temu zapewnimy przynajmniej identyfikację klientów tych podmiotów, wiedzę o ich beneficjencie rzeczywistym, a także monitorowanie transakcji w celu wykrycia transakcji podejrzanych, czyli mogących mieć związek z praniem pieniędzy oraz finansowaniem terroryzmu - informuje Jacek Barszczewski, rzecznik prasowy KNF.
Z jednej strony oznacza to więc, że anonimowość posiadaczy bitcoina przed organami państwa odejdzie do lamusa. Z drugiej, urzędnicy zapowiadają, że nie interesuje ich sytuacja majątkowa poszczególnych osób. Chodzi jedynie o zbiorczą wiedzę, którą będzie można przenieść na poziom indywidualny w razie odkrycia działań niezgodnych z prawem.
Weryfikacja przestrzegania wymogów przez przedsiębiorców powierzona będzie generalnemu inspektorowi informacji finansowej (GIIF). Przy czym przedsiębiorcy obracający wirtualnymi walutami będą musieli stosować tylko część regulacji. Nikt nie będzie od nich wymagał, by spełniali dokładnie takie same wymogi jak banki czy domy maklerskie.
- Zdajemy sobie sprawę z tego, że to szybko rozwijający się rynek, na którym działa wielu drobnych przedsiębiorców. Nie chcemy ich dławić nadmiarową regulacją - słyszymy w NBP.
Zapytani przez nas przedsiębiorcy pomysł chwalą. Twierdzą, że znacznie lepszym działaniem ustawodawcy będzie zwiększenie bezpieczeństwa posiadaczy kryptowalut niż - o czym się od kilku tygodni mówi - wprowadzenie ograniczeń w obrocie nimi.
Filip Honckiewicz, prezes Digital Market (spółka prowadzi jedną z giełd), podkreśla, że już teraz większość podmiotów przeprowadza weryfikację użytkowników na podstawie dokumentu tożsamości, księguje przelewy wyłącznie, gdy dane nadawcy i tytuł przelewu zgadzają się z danymi zdefiniowanymi w systemie, a transfery wyższych kwot zgłaszane są do GIIF. Honckiewicz tłumaczy, że giełdy kryptowalutowe dość szybko zaczęły dążyć do samoregulacji, wyprzedzając działania polskich polityków. W ten sposób powstał m.in. "Kanon dobrych praktyk podmiotów rynku kryptowalutowego w Polsce".
- Tak więc mądre dostosowanie regulacji dotyczących giełd kryptowalut tak naprawdę jedynie potwierdzi stan obecny - zauważa Honckiewicz.
Niektórzy eksperci twierdzą, że po wprowadzeniu nowych przepisów sytuacja klientów się poprawi. Według nich będzie istniało mniejsze ryzyko, że firma spełniająca prawne wymogi zamknie się z dnia na dzień, a kryptowaluty użytkowników wyparują w niewyjaśnionych okolicznościach.
Kacper Kostrzewski z Coinbe.net przyznaje, że niemal wszystkie liczące się giełdy już teraz dostosowują się do wymogów ustawy o przeciwdziałaniu praniu brudnych pieniędzy, choć rzeczywiście nie wszystkie. Ponadto nadal istnieją problemy we współpracy giełd z bankami. Część korporacji podchodzi z dużą rezerwą do działalności, która na razie nie jest nigdzie zdefiniowana.
- Prawne ujęcie giełd kryptowalut mogłoby rozwiązać ten problem - uważa Kacper Kostrzewski.
Zgoda między branżą kryptowalut a organami państwa to w ostatnich tygodniach rzecz niespotykana. Zyskujący w gepardzim tempie na wartości bitcoin przyciąga do inwestowania w kryptowaluty osoby bez świadomości co do ich zastosowań i ryzyka takiej inwestycji. Ostrzegają przed tym KNF i NBP, które uruchomiły edukacyjną witrynę internetową i płacą nawet wybranym youtuberom za podnoszenie świadomości o inwestowaniu w kryptowaluty. Przedstawiciele NBP nie wykluczają, że kampania przeniesie się z internetu także do mediów tradycyjnych: telewizji, radia i prasy drukowanej.
Środowisko kryptowalutowe odpowiada, że nie można mu dokręcać śruby tylko z tego powodu, że sprawą zainteresowali się ignoranci.
Patryk Słowik
Jakub Styczyński
Etap legislacyjny
Projekt w konsultacjach
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu